Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Zaloguj się Zaloguj się

Masowe protesty w Iranie i kryzys dyktatury religijnej. Czy reżim ajatollahów upadnie?

Po raz kolejny w rządzonym przez ajatollahów Iranie dochodzi do masowych protestów i po raz kolejny spotykają się one z okrutnymi represjami, prowadzącymi do śmierci setek lub tysięcy ludzi. Obecne niepokoje są najsilniejsze od wielu lat i świadczą o pogłębiającym się kryzysie reżimu – ale jego upadek wcale nie jest pewny.

ObserwujObserwujesz
8
Walka
Duma

5

Islamistyczna dyktatura przeżywa być może swój najpoważniejszy kryzys od zapanowania nad krajem przed ponad czterdziestoma laty. W całym Iranie ludzie wychodzą na ulice, domagając się zmian: od reform ekonomicznych po całkowity demontaż opresyjnego systemu, którego niewydolność z każdym rokiem coraz bardziej kłuje w oczy.

Stojący na czele Iranu od 1989 roku ajatollah Chamenei nie zamierza odejść po dobroci i wraz ze swoją kliką robi wszystko, by ugasić płomień buntu. W czasie trwających od 28 grudnia protestów siły porządkowe zabiły co najmniej kilkuset ludzi (zdaniem władz „terrorystów” i „sabotażystów”), a niektóre źródła mówią o tysiącach ofiar. Tak krwawe i brutalne represje nie stanowią jednak nowości, lecz są wpisane w sposób funkcjonowania reżimu ajatollahów.

Twarda ręka islamistycznej dyktatury

Przed kilkoma laty Iranem wstrząsnęła fala protestów sprowokowana śmiercią Mahsy Amini, zabitej przez policję obyczajową po aresztowaniu z powodu źle założonej chusty. W całym kraju organizowano demonstracje pod hasłami wyzwolenia kobiet i ogółu obywateli spod surowego prawa religijnego, do czego dołączyły wkrótce szersze postulaty antyrządowe. Wysłane do stłumienia protestów policja, wojsko i bojówki zabiły setki osób, a około 20 tysięcy wtrąciły do więzień. Te natomiast w Iranie stanowią nierzadko nie tyle miejsca odosobnienia, co katownie.

Czytaj także Irańczycy reżimu ajatollahów nie kochają, ale nikt im nie będzie narzucać innego Karolina Cieślik-Jakubiak

Najdobitniej pokazała to przeprowadzona w 1988 roku czystka na więźniach politycznych, która zebrała wyjątkowo krwawe żniwo. Według szacunków ONZ reżim mógł wtedy zamordować aż trzydzieści tysięcy osób, przeważnie działaczy lewicowych organizacji politycznych, takich jak Ludowi Mudżahedini czy Partia Tude. Kolejne dekady upłynęły pod znakiem zbrodni może nie tej skali, ale popełnianych regularnie i intensyfikujących się przy okazji każdego kolejnego buntu – w krwi topiono chociażby demonstracje antyrządowe w 1999, 2009 i 2019 roku, surowo karząc prowodyrów.

Brutalne represje pozostają więc jedyną odpowiedzią na erupcje społecznego niezadowolenia. Aktualnie, mimo prób blokady medialnej, z różnych miast Iranu napływają zdjęcia stosów ciał w czarnych workach, układanych obok ośrodków medycznych lub kostnic. W większości są to ofiary sił porządkowych, które regularnie używają broni palnej przeciwko manifestacjom antyrządowym. Póki co nawet tak okrutne środki nie zapobiegają kolejnym wystąpieniom każdego wieczora.

Cierpliwość Irańczyków jest na wyczerpaniu

U źródeł aktualnych protestów stoją przede wszystkim problemy ekonomiczne kraju – od 2019 roku inflacja nie schodzi z bardzo wysokiego poziomu, połowa młodych mężczyzn pozostaje bezrobotna i coraz powszechniejsze staje się niedożywienie, dotykające w różnym stopniu większości Irańczyków. Władze wskazują na trudną sytuację międzynarodową i nałożone na kraj sankcje jako przyczyny takiego stanu rzeczy, jednak obywatele dobrze wiedzą, że przeżarte korupcją państwo nie jest bez winy. A to tylko początek długiej listy zarzutów wobec reżimu ajatollahów.

Niepokoje zaczęły się pod koniec ubiegłego roku wraz ze strajkiem ledwo wiążących koniec z końcem sklepikarzy i handlarzy z bazarów Teheranu. Szybko dołączyły do nich kolejne grupy społeczne z całego kraju, prowadząc do masowej mobilizacji wszystkich przeciwników panującego reżimu. Opozycja mówi o milionach Irańczyków biorących udział w protestach i rzeczywiście wiele wskazuje na to, że takiego poruszenia nie było od czasu rewolucji z 1979 roku, która poskutkowała obaleniem monarchii i w dalszej kolejności ustanowieniem dyktatury ajatollahów. Narzucony przez nich rygor religijny zawsze był w kontrze do światopoglądu dużej części irańskiego społeczeństwa, a dekady indoktrynacji nie zdołały wykorzenić idei sekularystycznych i demokratycznych. Trwające protesty są tym silniejsze, że łączą dążenia wolnościowe z gniewem wynikającym z zapaści gospodarczej kraju.

Czytaj także Iran: Stany Zjednoczone bohatersko walczą z reżimem, który pomogły wyhodować Artur Troost

O skali kryzysu Republiki Islamskiej świadczy decyzja władz sprzed kilku dni o pozbawieniu obywateli w całym kraju dostępu do internetu, co ma utrudnić koordynację protestów i zarazem ułatwić narzucanie narracji rządowej. Według tej ostatniej trwa wojna przeciwko całemu Iranowi – inspirowani przez zagranicę wichrzyciele-separatyści mają atakować niewinnych funkcjonariuszy państwowych, ucinać im głowy i podpalać budynki rządowe, dążąc do triumfu anarchii. Ziarnkiem prawdy w tej propagandzie jest to, że faktycznie można zaobserwować straty po stronie władz – trudno o pokojową rewolucję przy tak opresyjnym reżimie. Pytanie jednak, czy wyrażana gdzieniegdzie radość ze zbliżającego się upadku rządów islamistów nie jest przedwczesna. Trudno na razie nazywać Republikę Islamską Iranu domkiem z kart, któremu do rozsypania się wystarczy drobny podmuch, mający swoje źródło np. za granicą.

Reżim ajatollahów można obalić tylko od wewnątrz

Jasne jest, że jeśli reżim ajatollahów ma upaść, to obalić go mogą wyłącznie sami Irańczycy. Chociaż na fali udanej amerykańskiej operacji w Wenezueli pojawiają się sugestie przeprowadzenia podobnej przeciwko Teheranowi, a Donald Trump publicznie groził zastosowaniem którejś z opcji militarnych, to jakakolwiek interwencja byłaby niedźwiedzią przysługą dla protestujących – USA w historii Iranu odgrywało rolę przeważnie negatywną i niechęć do Waszyngtonu stanowi obecnie jedną z niewielu kwestii przysparzających sympatii rządzącym islamistom. Amerykańskie bombardowania uwiarygodniłyby propagandę rządową o jankesko-żydowskim spisku, który odpowiada za protesty. Prezentem dla reżimu jest każdy płynący z Izraela komunikat o solidarności z protestującymi, ponieważ ułatwia promowanie tezy o zaangażowaniu Mossadu w ostatnie wydarzenia.

Występowanie Cyrusa Rezy Pahlawiego (syna obalonego szacha) w roli samozwańczego przywódcy irańskiej opozycji i alternatywy wobec Chameneiego również nie wzmacnia trwającej mobilizacji. Chociaż przez półwiecze od rewolucji pamięć o represyjności poprzedniego reżimu mogła osłabnąć, to wielu Irańczyków dalej postrzega Pahlawich i ajatollahów jak wybór między dżumą a cholerą. Opozycji brakuje więc popularnej jednoczącej figury, którą w czasie rewolucji islamskiej był Chomejni. Ze zdecentralizowanym przywództwem i diasporą podzieloną na monarchistów, republikanów i lewicę (np. działających na uchodźstwie w Tiranie Ludowych Mudżahedinów) trudno będzie zadać decydujący cios religijnej dyktaturze. Tym bardziej że do tej układanki należy dodać różnych separatystów (Persowie stanowią nieco ponad połowę mieszkańców kraju) o interesach sprzecznych z głównymi grupami opozycyjnymi.

To wszystko stawia pod dużym znakiem zapytania szanse na sukces protestujących. Ajatollahowie na przestrzeni dekad zmagali się już kilkakrotnie z masowym oporem społecznym i za każdym razem wychodzili z konfrontacji zwycięsko. Rozbudowany aparat represji daje im możliwość utrzymywania się u władzy nawet przy stosunkowo niskim poparciu społecznym, niezależnie od sytuacji ekonomicznej i społecznej kraju.

Jednocześnie każdy reżim, nawet najsprawniejszy w kontroli społeczeństwa i wygaszaniu zarzewi buntu, może osiągnąć punkt krytyczny, w którym liczba popleczników władzy oraz osób cicho akceptujących panujący system będzie zbyt mała, by podtrzymywać jego dalsze istnienie. Wygląda na to, że Iran ajatollahów się do niego zbliża, skoro mamy do czynienia z trzecią masową mobilizacją antyrządową na przestrzeni niecałej dekady, a każda kolejna jest coraz silniejsza.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
8 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie
Marcin Sadurski
2026-01-13 14:57

Pytanie, jakie są rzeczywiste proporcje między opozycją, a zwolennikami/beneficjentami reżimu.

tomek.syta
2026-01-13 21:19
Odpowiedź do  Marcin Sadurski

tego nie wie nikt

koztrt
2026-01-13 16:07

Odnoszę jednak wrażenie, że to amerykance mieszają. Dlaczego nigdy nie jest to Rosja? Albo Chiny? Mają nawet gotowego szacha, widziałem w telewizorze.

tomek.syta
2026-01-13 21:19
Odpowiedź do  koztrt

jak mieszają? Przekupują ludzi by wyszli na ulice? Ochłonij.

Maciek G
2026-01-15 10:48
Odpowiedź do  tomek.syta

Artykuł z Jerusalem Post z 29 grudnia 2025r.:
ByYONAH JEREMY BOB
DECEMBER 29, 2025 17:40

Updated: DECEMBER 29, 2025 20:52
On Monday, the Mossad used its Twitter account in Farsi to encourage Iranians to protest against the Iranian regime, telling them that it will join them during the demonstrations.
“Go out together into the streets. The time has come,” the Mossad wrote.

It continued, “We are with you. Not only from a distance and verbally. We are with you in the field.”

The statement was a rare open acknowledgment from the Mossad regarding ongoing operations in Iran.
In June, the Mossad had hundreds of agents involved in Israel’s 12-day war, which set back Iran’s nuclear program, ballistic missiles program, air defense systems, and killed dozens of its top military and intelligence officials.

Na szczególną uwagę zasługuje ten fragment:
“We are with you. Not only from a distance and verbally. We are with you in the field.”

Mossad, CIA, MI6 etc. są czynnie w terenie, wspierają, finansują.
Wystarczy poczytać trochę zagranicznych informacji spoza mainstreamu, a nie powielać zachodniej propagandy.
Polecam m.in. artykuły na Substacku.

Sławo_mir
2026-01-13 18:36

W Techeranie 15 milionów ludzi nie ma wody i mieć nie będzie, bo doszło przez korupcję reżimu do katastrofy hydrologicznej. Warstwy wodonośne są zmiażdżone i się nie odbudują nigdy. Dla przypomnienia człowiek bez wody umiera po 7 dniach, bez jedzenia po miesiącu.

Maciek G
2026-01-15 11:02
Odpowiedź do  Sławo_mir

Pytanie na ile przez korupcję reżimu, a na ile przez sankcje nałożone przez USA na zamówienie Izraela?
Mechanizm jest podobny, jak w przypadku Wenezueli:

  1. nałożyć sankcje,
  2. zrujnować gospodarkę do takiego stopnia, żeby w kraju nie dało się żyć,
  3. doprowadzić do antyrządowych rozruchów,
  4. wspierać rozruchy,
  5. prowadzić akcję propagandową w mediach na Zachodzie, że jedynym odpowiedzialnym za kryzys jest reżim
  6. przeprowadzić operację militarną, przejąć władzę i przekazać w ręce „swoich” – to opcja dla krajów bardziej odległych od Izraela (np. Chile) lub doprowadzić do pełnej dezintegracji kraju – to opcja dla krajów położonych bliżej Izraela (np. Libia, Syria, Irak).

Z innej beczki – pytanie merytoryczne, apolityczne: jak można „zmiażdżyć” warstwy wodonośne? Warstwy wodonośne to nie jest gąbka, z której się wodę wyciska…

arturkorycki70
2026-01-15 11:23

Precz z reżimem w Iranie i fanatykami! Ludzie codziennie giną bez sensu i za nic jak długo jeszcze ta kolejna tragedia będzie trwała?! Trzeba natychmiast i kategorycznie to zakończyć!!✌️