Świat

Inside Out, czyli nauka wolności w więzieniu

Wielu z mężczyzn, których poznaliśmy tamtego popołudnia, zostało skazanych na dożywocie przed ukończeniem 20 roku życia.

Po raz pierwszy Lori Pompa odwiedziła więzienie w 1985 roku. Było to jedno ze stanowych więzień w Dallas, w Stanach Zjednoczonych, po którym oprowadzano studentów lokalnego uniwersytetu w ramach zajęć z kryminalistyki. Wiele lat później wspomina, że zatęchły zapach potu i starych butów, kruszący się cement podłogi i ogłuszający dźwięk megafonu przygniotły ją nadmiarem bodźców.

I mężczyźni, setki mężczyzn, jakby zamkniętych w dziwacznym tańcu—apatycznej walce zatrzymanych w czasie. Pod powierzchnią hałasu i chaosu była cisza i inercja. I alienacja, która była głębsza od wszystkiego, co mogłam sobie wyobrazić
– mówi Lori w czasie jednego z wykładów na temat Inside Out.

Jako wykładowczyni akademicka Lori wróciła do więzienia jeszcze wiele razy, starając się zrozumieć, co jako społeczeństwo robimy w imię sprawiedliwości. W 1995 roku wraz z grupą studentów miała okazję uczestniczyć w panelowej dyskusji z mężczyznami skazanymi na dożywocie. Po dyskusji na temat zbrodni, sprawiedliwości, różnic klasowych i polityki, jeden z panelistów zapytał Lori, czy nie byłaby zainteresowana kontynuowaniem tej rozmowy.

To był początek programu Inside Out, w ramach którego młodzież akademicka (outside) i ludzie uwięzieni (inside) uczestniczą we wspólnych zajęciach z dziedziny prawa, psychologii, historii, teatru, ekonomii i wielu innych. Instytucjonalnym domem programu jest Temple University, prestiżowy uniwersytet położony w okolicach Filadelfii. W 2016 roku w programie uczestniczą już uczelnie z ponad 30 stanów USA oraz uniwersytety z Kanady i Wielkiej Brytanii. Wraz z rozwojem programu rośnie różnorodność zajęć. Niejednokrotnie są one powiązane z tematami ważnymi dla lokalnych społeczności. W Detroit, Paul Draus, profesor Uniwersytetu w Michigan-Dearborn prowadzi zajęcia na temat gett i procesów stygmatyzacji i segregacji. Na zajęciach spotykają się zarówno studenci, mieszkańcy Detroit i okolic, jak i więźniowie, ludzie, którzy często bardzo boleśnie doświadczyli skutków tych zjawisk.

Od 2002 roku Lori Pompa w każdą środę jeździ do Grateford, więzienia o zaostrzonym rygorze niedaleko Filadelfii, w którym wraz z niewielką grupa studentów może się spotkać z uczestnikami pierwszych zajęć Inside Out. To jest pierwszy Think Tank – grupa doradcza składająca się ze studentów z obu stron murów i nauczycieli akademickich. Ich celem jest publiczna reedukacja na temat zbrodni i sprawiedliwości: szkolą nowych nauczycieli, organizują publiczne dyskusje w więzieniach oraz upowszechniają wiedzę o wadze programów edukacyjnych w więzieniach. Kilka później podobna grupa powstała w innym więzieniu o zaostrzonym rygorze – w Detroit w stanie Michigan.

Szkolenie Inside Out

Przeszłam takie szkolenie w maju tego roku. Warsztaty odbyły się w Pendle Hill, ośrodku kwakrów, gdzie dzień zaczyna się wspólną medytacją, posiłki są wegańskie, a sam ośrodek zdaje się przepełniać myśl, że społeczna transformacja to proces holistyczny, który musi zacząć się w nas samych. Warsztat trwa tydzień i obejmuje 60 godzin intensywnych dyskusji nad metodologią zajęć, wizyt w Grateford oraz wspólnego opracowywania zajęć opartych o metodologię Inside Out. Tyrone, jeden z asystentów Lori – niedawno jeszcze członek wewnętrznego Think Tanku, zwolniony po 40 latach więzienia – tłumaczy, że Inside Out to platforma dialogu, ale też i technika uczenia oparta na otwarciu i wymianie. Nauka ma być przestrzenią, gdzie współtworzy się wiedzę (shared space of knowledge). W tym kontekście instruktor jest tylko moderatorem, który pomaga stworzyć warunki dla tego dialogu.

Być może najbardziej wyczerpującą warstwą programu jest poznawanie siebie i własnych motywacji. Jedno z pierwszych pytań, które pada w kierunku uczestników kursu, brzmi: „Co takiego popycha cię do uczenia w więzieniu?”. Najtrudniejsze pytania najlepiej zadać w najprostszy sposób i uczynić to zaraz na początku. Dla Lori przymusowa segregacja ludzi jest marnotrawieniem ludzkiego potencjału i możliwości, które oferuje dialog w celu zrozumienia rasowych, klasowych, ale i genderowych zależności determinujących współczesne społeczeństwa. W swoich przekonaniach jest trochę jak natchniony kaznodzieja, gotowy stoczyć każdą walkę w myśl ideału, któremu podporządkowała swoje całe życie: „Przekraczaniu murów, które nas dzielą” (Moving beyond the walls that seperate us). Jednocześnie podkreśla, że „nie jesteśmy grupą wsparcia, nie litujemy się, nie ratujemy świata”. „Każdy musi wziąć odpowiedzialność za swoje czyny”. Tutaj indywidualne przekonania mają bardzo małe znaczenie. Chodzi o to, żeby spotkać się z drugim człowiekiem, tam, gdzie on jest gotowy się z tobą spotkać.

Moja grupa szkoleniowa jest różnorodna. Kilka osób jest zdecydowanie motywowanych religijnie, choć Lori podkreśla, że nie jesteśmy misjonarzami. Uderza mnie spokój Rachel, poetki, autorki pięciu tomików poezji na temat odpowiedzialności. Tricia jako jedna z koordynatorek programu ma już spore doświadczenie w pracy z ludźmi za kratami. „Chodzę do więzień o zaostrzonym rygorze, po to, żeby poczuć odbudowującą miłość” (restorative love) – mówi w czasie pierwszego spotkania. Chyba najbardziej porusza nas wypowiedź Pameli, której syn został zamordowany, a ona zaakceptowała sugestię prokuratora, żeby obciążyć winnego mniej poważną karą, która niosła za sobą niższy wyrok. Zrobiła to, gdyż czuje się współodpowiedzialna za społeczeństwo, które popycha ludzi do czynów, od których nie ma odwrotu. Do końca treningu zmagam się z pytaniem, czym jest Inside Out? Dlaczego tak ważna jest osobista motywacja, jeśli Inside Out świadomie trzyma się z dala od indywidualnych potrzeb i chęci zbawiania świata?

Rozmowa na temat więzienia Grateford jest trudnym momentem pierwszych dni warsztatu. Obecnie przetrzymuje się tam prawie 4000 mężczyzn, w tym wiele osób skazanych na dożywocie.

Według statystyk z 2012 roku jeden na dziewięciu więźniów skazywany jest na dożywocie. Stany Zjednoczone są światowym liderem pod względem liczby osadzonych.

Łączna ich liczba w USA pod koniec 2014 roku wynosiła 2 224 400. Dla porównania w Polsce według stanu z 2013 r. jest około 84 000 więźniów. Podczas gdy w 2014 roku w Stanach było 621 więźniów na 100 000 mieszkańców, w Polsce ta liczba wynosiła 222 (dane z 2012 roku). Jednocześnie dramatycznie wzrasta liczba więźniów bez prawa do warunkowego zwolnienia. Stany Zjednoczone to jedyny kraj na świecie, który nakłada takie kary na niepełnoletnich. Konsekwencje tego płacą nie tylko osadzeni, ale również ich rodziny: zwłaszcza dzieci. Według niektórych statystyk około 10 milionów dzieci w Stanach Zjednoczonych ma lub miało rodzica za kratami.

Trzeciego dnia weszliśmy na teren więzienia, co przy arbitralnej postawie strażników było nie lada wyczynem. W każdej chwili i z każdego powodu mogą opóźnić wejście na teren zakładu. Następnie czekało nas jeszcze przejście długim korytarzem na odział, na którym odbywały się zajęcia. Towarzyszyły nam spojrzenia mężczyzn w różnym wieku, różnych ras, w jednakowych granatowych strojach – więziennym mundurku z wypisanymi na plecach D.O.C (Departments of Corrections). Jestem przekonana, że nie byłam jedyną osobą, która z zakłopotaniem odpowiadając na ich spojrzenia myślała, gdzie są granice mojej otwartości i czy naprawdę dialog między nami jest możliwy.

Wszystkie wątpliwości minęły po spotkaniu się z naszą grupę docelową – Inside Out Think Tank. Są podobni do Was: otwarci i życzliwi, tylko stroje zdradzają różnice. Siadamy w kółku, naprzemiennie osoba z zewnątrz i osoba z wewnątrz. W takim kole odbywają się wszystkie zajęcia Inside Out. Jest to być może najważniejszy symbol i praktyka Inside Out. „Każdy w tym pomieszczeniu ma równy głos. Tworzymy przestrzeń wolności w środku świata, który jest jej zaprzeczeniem” – mówi Lori.

Grateford Think Tank

Wielu z mężczyzn, których poznaliśmy tamtego popołudnia, zostało skazanych na dożywocie przed ukończeniem 20 roku życia. Dożywocie bez prawa do zwolnienia warunkowego miało być mniej okrutną alternatywą dla kary śmierci. W efekcie w kraju jest ponad 2500 młodocianych więźniów (poniżej 18 roku życia) skazanych na dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Jest to jedyny kraj na świecie, który nakłada taką karę na niepełnoletnich. Dodatkowe prawie ponad 7800 ma wyrok dożywocia (z prawem odwołania się) ze zbrodnie popełnione przed ukończeniem 18 roku życia. W rzeczywistości dożywocie stało się przedłużeniem cierpienia przy jednoczesnym braku szansy na naprawienie własnych błędów, ostatecznym zdefiniowaniem człowieka przez pryzmat raz popełnionego czynu; często będącego grzechem wczesnej młodości, której nie oszczędziła bieda, brak perspektyw, niejednokrotnie gangi narkotykowe.

Nie dziwi nas rasowy profil więźniów – odzwierciedla on rozpoczętą jeszcze przez prezydenta Ronalda Regana wojnę przeciwko narkotykom, w dużym stopniu wymierzoną przeciwko ludności czarnej.

W samej Pensylwanii 80% więźniów to więźniowie kolorowi, mimo że stanowią oni jedynie 17% populacji.

Od kilku lat w Stanach Zjednoczonych narasta przekonanie, że ogromny wzrost liczby osób uwięzionych (w ciągu ostatnich trzech dekad, niemal czterokrotny wzrost) jest formą rasowej segregacji, która oficjalnie zakończyła się w 1964 roku wraz ze zwycięstwem Civil Rights Movement. W tym samym czasie Ameryka oficjalnie świętuje zakończenie konfliktów rasowych, czego symbolem stało się wybranie Baracka Obamy na prezydenta. Statystyki jednak bezlitośnie pokazują, że we współczesnej Ameryce jest więcej Afroamerykanów pozbawionych praw (w tym praw obywatelskich w związku z popełnieniem przestępstwa) niż w roku 1870, kiedy ratyfikowano 15 poprawkę, która nadawała im prawa wyborcze i zabroniła pozbawiania praw z powodów rasowych.  Obserwatorzy życia społecznego określają to jako „ciąg od kołyski do więzienia” (cradle to prison pipeline), sformułowanie, które wyrasta z przekonania, że socjoekonomiczne warunki życia większości ludności kolorowej, w dużym stopniu determinują ich przyszłość. Według statystyk jeden na trzech czarnoskórych chłopców (jeden na sześciu Latynosów) doświadczy w swoim życiu więzienia.

Jednym z członków Think Tanku jest 45-letni Ghani, czarnoskóry syn samotnej matki z Trynidadu i Tobago, który jak dowiedziałam się znacznie później, w wieku 16 lat został skazany na dożywocie za morderstwo pierwszego stopnia. Wraz z kolegą z gangu narkotykowego zabili innego członka gangu. Już w więzieniu, Ghani napisał list do 20 lat młodszego siebie, w którym pisze: „Prawdą jest, że są błędy, których nie możesz popełnić nawet raz. I właśnie zaraz to zrobisz”.  Ghani ma natchniony wzrok i dredy sięgające ziemi. Określa się jako eko-feminista. W więzieniu dojrzał, przemyślał swoje życie i zbrodnię, której dokonał i której nigdy nie przestanie żałować. Dużo mówi o wpływie, jakie ten bezmyślny akt miał na życie jego, jego rodziny i ludzi związanych z ofiarą. Nie jest w stanie cofnąć czasu. Razem z grupą współwięźniów funduje z własnych oszczędności stypendium dla biednej miejskiej młodzieży (innercity), gdzie kumuluje się bieda, a z nią przemoc.

W czasie wspólnych zajęć nie rozmawiamy o powodach ich uwięzienia. Uczymy się, a raczej jesteśmy prowadzeni przez różne zakamarki trudnego dialogu: jak stworzyć warunki dla otwartości, jak wyjść poza stereotypy i uproszczenia, jak pozytywnie wykorzystać konflikt, który w naturalny sposób może powstać w grupie. Dialog obraca się wokół pojęcia „krzywdy”. Unikamy terminów „przestępstwo”, „ofiary” czy „sprawcy”, żeby odwrócić uwagę od etykiet, a skierować myślenie na ludzi, którzy ucierpieli w wyniku wyrządzonej „krzywdy”. Spotkanie kończy się prezentacją warsztatów, nad którymi pracowaliśmy cały tydzień i wspólnym spożyciem chi chi, jedzenia, które specjalnie dla nas przygotowali więźniowie z własnych oszczędności. Makaron ugotowany na improwizowanej grzałce i zmieszany z konserwą rybną i mięsną został dowieziony w olbrzymich workach na śmieci.

Jedną z zasad Inside Out jest brak kontaktu po zakończeniu kursu. Takie są wymogi więziennej administracji. Intensywna intelektualna i emocjonalna wymiana, która towarzyszy Inside Out, może prowadzić jedynie do poprawy naszych umiejętności instruktorskich. Pożegnanie jest więc trudne. Musi się ograniczać do podania ręki. Ghani podchodzi do mnie i mówi, że mówię jak tenisistka z Europy. Najprawdopodobniej ma na myśli mój wschodnioeuropejski akcent. Po czym przytula mnie, pośpiesznie podkreślając, że jest to wbrew wszystkim przepisom. Chciałby, żebyśmy kontynuowali tę pracę, licząc, że pomożemy ludziom takim jak on dwadzieścia lat temu, kiedy można go było jeszcze przestrzec przed katastrofą.

Ściany

Moje rozumienie tego, czym jest Inside Out zmienia się. Inside Out jest miejscem, gdzie widać cały potencjał edukacji rozumianej nie jako elitarne przedsięwzięcie, w którym słuchaczom podaje się przetworzoną wiedzę. Edukacja jest organicznym procesem wywołanym przez dialog. Wartość tego dialogu wybiega jednak daleko poza mury więzienia, pozwalając dostrzec mechanizmy działania pewnych społecznych wzorców, dotyczących np. klasy, rasy czy gender i tego, w jaki sposób funkcjonują one w naszym życiu, predysponując do bycia ofiarami bądź sprawcami. Tam w więzieniu ta rozmowa zyskuje zupełnie inny wymiar. Celem jest likwidowanie barier pomiędzy ludźmi, którzy mają małe szanse na spotkanie – w tym przypadku studentów spoza więzienia (outside) oraz studentów z więzień (inside). Jest to nauka, z której korzystają obie strony. Możemy otworzyć się na człowieka, z którym w normalnych okolicznościach nie mielibyśmy okazji porozmawiać. W końcu jest to myślenie o murach, którymi odgradzamy się jako jednostki i jako społeczeństwa na co dzień. Najpiękniej mówi o tym sama Lori:

Budujemy mury pomiędzy nami, wokół nas, czasem w nas samych. Popycha nas do tego strach. Moją nadzieją jest, że na skutek tych spotkań ten mur, który jest pomiędzy nami, wokół nas, w nas, stopniowo będzie zanikać, stanie się łatwiejszy do przeniknięcia i ostatecznie całkiem zniknie. Jedna idea, jedna osoba, za każdym razem tylko jedna cegła, życie nas wszystkich zależy od tego.

Anna Mulleruczy historii Polski i Europy Środkowo-Wschodniej na Uniwersytecie Michigan-Dearborn, który znajduje się na obrzeżach Detroit. W chwili obecnej kończy książkę pod tytułem „Each Separation is a Link, poświęconą życiu codziennemu w celi więziennej polskich więźniarek w okresie 1944–56. Książka powinna się ukazać w przyszłym roku. 

 

**Dziennik Opinii nr 228/2016 (1428)

Zinn-Ludowa-historia-stanow

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.