Świat

I ty możesz zostać terrorystą!

Wystarczy pracować na nieodpowiedniej poczcie.

Kijowski portal Mirotworets opublikował 11 maja dane blisko 4000 tysięcy dziennikarzy „współpracujących z terrorystami” i tym samym „łamiących ukraińskie prawo”. Na liście wśród pracowników mediów z całego świata znalazł się również Paweł Pieniążek, z którym rozmawia Agnieszka Wiśniewska.

Agnieszka Wiśniewska: Znalazłeś się na liście dziennikarzy, którzy współpracowali z organizacjami terrorystycznymi. Co to za lista?

Paweł Pieniążek: Na Ukrainie Doniecka i Ługańska Republiki Ludowe zostały uznane za organizacje terrorystyczne. Opublikowana przez Mirotwortsa lista 4000, na które znaleźli się przedstawiciele mediów z Ukrainy, ale też zagranicznych, współpracujący z CNN, BBC, „New York Times”, Vice News czy Al Jazeerą, to po prostu lista dziennikarzy, którzy kiedykolwiek otrzymali akredytację DNR, bez której nie da się pracować na tych terytoriach.

Kto tę listę opublikował i po co?

Lista to efekt działań hakerów, którzy włamali się na serwer Ministerstwa Informacji DNR, a strona Mirotworets to taki ukraiński RedWatch, który śledzi współpracowników separatystów, a „podejrzanym” może stać się każdy – nawet pracownik donieckiej poczty, bo przecież jako mieszkaniec Donieckiej Republiki Ludowej już współpracuje z terrorystami.

Brzmi to może zabawnie, ale zabawne wcale nie jest – pewien dziennikarz, którego nazwisko znalazło się kiedyś na tej stronie, został w efekcie zastrzelony na ulicy, ale to najbardziej ekstremalny przypadek.

Na Ukrainie mówi się, że strona jest związana ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy, ale oficjalnie nie ma na to dowodów.

To, że na Myrotworcu zostanie opublikowana lista „dziennikarzy zdrajców”, zapowiadał deputowany Anton Heraszczenko. Chociaż nie przyznaje się do współpracy z Mirotwortsem, to wszystko wskazuje na to, że jednak mają ze sobą coś wspólnego.

Jaka jest reakcja na nazwiska i nazwy redakcji pojawiające się na liście? Czy dziennikarzom na Ukrainie grozi w związku z tym teraz większe niebezpieczeństwo niż wcześniej?

Niektórzy uważają, że dziennikarze, którzy pojawili się na tej liście, są zdrajcami. W głównej mierze dotyczy to osób z ukraińskimi paszportami, które czasami w związku z tym słyszą od anonimowych osób pogróżki, nawet takie, że zostaną zabici. Powstała też grupa wsparcia, składająca się zwłaszcza z innych dziennikarzy. Listę już potępiły OBWE i przedstawicielstwo Unii Europejskiej. Odpowiednie oświadczenie opublikował również nowojorski Komitet Ochrony Dziennikarzy (CPJ).

Trzeba też powiedzieć, że prawa dziennikarzy od jakiegoś czasu są tu ograniczane. Niektórych dziennikarzy już wcześniej pozbawiono możliwości pracy na Ukrainie pod pretekstem łamania zasad obowiązujących na terenie Ukrainy bądź w strefie konfliktu, tych z rosyjskimi paszportami – deportowano.

**Dziennik Opinii nr 132/2016 (1282)

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Agnieszka Wiśniewska
Agnieszka Wiśniewska
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl, w latach 2009-2015 koordynatorka Klubów Krytyki Politycznej. Absolwentka polonistyki na UKSW, socjologii na UW i studiów podyplomowych w IBL PAN. Autorka biografii Henryki Krzywonos "Duża Solidarność, mała solidarność" oraz wywiadu-rzeki z Małgorzatą Szumowską "Kino to szkoła przetrwania". Redaktorka książek filmowych m.in."Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna", "Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna".
Zamknij