Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Unijny mieczyk na smoka. Deficyt handlowy z Chinami jest bliski rekordu

Unia wprowadziła cła na chińskie elektryki, ale import towarów z Chin nadal rośnie. Berlin zmienia kurs, a Bruksela zapowiada nowe narzędzia ochrony rynku.

ObserwujObserwujesz
Wielkie czerwone kontenery z flagą Chin na tle ciemnego nieba
Walka

Dwa lata od wprowadzenia kosmetycznych ceł unijnych na chińskie pojazdy elektryczne (CEV) deficyt Unii Europejskiej w handlu towarami z Państwem Środka zbliżył się do historycznego maksimum z czasu kryzysu podażowego po pandemii. Samochody na prąd z Dalekiego Wschodu nadal sprzedają się świetnie, a do CEV dołączają kolejne kategorie produktów i to coraz bardziej zaawansowanych. Import z Chin to już nie dobra, których w UE nikomu się nie chce produkować. Częściej są to towary, które UE bardzo chciałaby produkować, lecz rodzimi wytwórcy przegrywają z nieuczciwie subsydiowaną chińską konkurencją.

Deficyt handlowy UE z Chinami bliski rekordu

Według kryteriów czysto obiektywnych Bruksela już dawno powinna podjąć stanowcze i bardzo asertywne działania wymierzone w import chińskich towarów. Niestety, w tego typu sytuacjach dominują kryteria polityczne, które biorą górę nad faktami i twardymi danymi. Podobnie jak w przypadku trudnych negocjacji budżetowych, także w kontekście relacji z Pekinem dojście do konsensusu przez 27 państw idzie jak po grudzie. Na szczęście główny zwolennik utrzymania bliskich relacji handlowych z Państwem Środka, czyli Berlin, nareszcie przejrzał na oczy i dołączył do grona sinosceptyków.

Czytaj także Europa made in China Piotr Wójcik

Według danych Eurostatu w drugim kwartale 2026 roku deficyt w handlu towarami UE z Chinami wyniósł 103 mld euro. To drugi najgorszy wynik w historii po trzecim kwartale 2022 r., gdy UE była 106,5 mld euro na minusie. Drugi kwartał z rzędu bilans handlowy UE przebił barierę stu miliardów pod kreską, więc w całym pierwszym półroczu 2026 roku Chiny sprzedały do Europy dobra o wartości o 204 mld euro większej niż UE wysłała do Państwa Środka. Unijny eksport dóbr do Chin jest względnie stały – od początku dekady wynosi ponad 50 mld euro co kwartał. Bilans w handlu towarami z ChRL zmienia się więc niemal wyłącznie z powodu fluktuacji importu produktów made in China. Jeszcze w pierwszym kwartale 2024 roku europejscy importerzy ściągnęli towary warte 122 mld euro. W drugim kwartale 2026 r. było to aż 154 mld euro.

W ciągu ledwie dwóch lat napływ produktów z Chin do Zjednoczonej Europy wzrósł więc o ponad jedną czwartą. Miało to miejsce w okresie, w którym UE uruchomiła największe dotychczas bariery w handlu z Pekinem, czyli cła na chińskie pojazdy elektryczne. Od początku zwracano uwagę, że wymiar nowych taryf jest zaskakująco niski. Cła na CEV zostały uzależnione od stopnia subsydiowania danych producentów przez ChRL. Ich wysokość rozciąga się więc od 8 do 35 proc. Nawet ta najwyższa stawka jest niezrozumiale niska w porównaniu chociażby do ceł amerykańskich, które są trzykrotnie wyższe (okrągłe sto procent).

Zresztą dwa lata później UE potwierdziła swoje wyrozumiałe stanowisko wobec robienia zakupów w ChRL. Od początku lipca tego roku obowiązują unijne taryfy nakładane na zakupy detaliczne do 150 euro w chińskich sklepach internetowych, takich jak Temu czy Aliexpress. Stawka wynosi 3 euro od każdej kategorii produktu widniejącej na rachunku, więc jeśli całe zamówienie składa się wyłącznie z towarów należących do tej samej kategorii (np. trzy pary butów), opłata zostanie naliczona tylko raz. Będzie to obowiązywać przynajmniej do 2028 roku, w którym UE planuje uruchomić unijne centrum danych celnych, umożliwiające odpowiednie opodatkowywanie wszystkich przesyłek towarowych trafiających na Stary Kontynent. Dopiero wtedy możliwe ma być zniesienie zwolnienia z ceł zakupów detalicznych o niewielkiej wartości. W USA udało się to zrobić już w sierpniu 2025 roku, gdy przestało obowiązywać zwolnienie z taryf handlowych przesyłek do 800 dolarów.

Unijne cła nie zatrzymują chińskiej konkurencji

Od 1 listopada tego roku wejdą kolejne surowe inaczej bariery handlowe dla importu z ChRL. Od paczki do 150 euro trzeba będzie jeszcze uiścić opłatę manipulacyjną wysokości… dwóch euro. Wpływy uzyskane dzięki nowej opłacie będą miały skompensować dodatkowe koszty związane z obsługą celną dalekowschodnich zakupów detalicznych. Paczki o wartości powyżej 150 euro są oclone standardową stawką importową wysokości 10 proc., chyba że przepisy stanowią inaczej. Bo na przykład importowana do UE elektronika – nie tylko chińska – jest całkowicie zwolniona z cła nawet w hurcie.

Czytaj także Chiny stworzyły własny ekosystem innowacyjny. Czas przygotować odpowiedź [rozmowa] Jakub Majmurek

Dzięki temu konsumenci z UE mogą bardzo tanio kupować smartfony Xiaomi, za to Europa nie ma żadnego liczącego się producenta urządzeń mobilnych. Komisja Europejska doskonale zdaje sobie sprawę z tego problemu. Produkcja urządzeń elektrycznych została uznana za jedną z najbardziej zagrożonych przez konkurencję z Chin kategorii działalności wytwórczej. Niestety, ta wiedza nie przełożyła się dotychczas na odpowiednie działania.

Można już ocenić skuteczność unijnych taryf na CEV, ale wynik nie będzie w żadnym stopniu zaskakujący. Najkrótsza odpowiedź brzmi – nie działają. Taryfy na chińskie elektryki zostały wprowadzone w październiku 2024 r. W trzecim kwartale 2024 r. import do UE chińskich maszyn i motoryzacji sięgnął 75 mld euro. W drugim kwartale 2026 r. europejscy importerzy sprowadzili z Państwa Środka maszyny i pojazdy o wartości 88 mld euro. W tym samym czasie eksport maszyn i motoryzacji z UE do ChRL spadł z 26,5 do 23 mld euro.

Ktoś mógłby zauważyć, że przecież cła nałożono wyłącznie na elektryki, tymczasem rekordy popularności biją aktualnie spalinowe i hybrydowe samochody z Chin. Zgoda, ale w takim razie problemem nie są tylko chińskie EV, lecz samochody z ChRL ogółem. Nie tylko dlatego, że nieustannie szpiegują i każdy z osobna wysyła terabajty danych na chińskie serwery – przede wszystkim stanowią śmiertelne zagrożenie dla europejskich producentów i ich liczonych w milionach pracowników. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat w europejskiej branży motoryzacyjnej zniknęło sto tysięcy miejsc pracy, a zagrożonych jest pół miliona.

Producenci i sprzedawcy z ChRL znaleźli szereg sposobów na omijanie unijnych barier – nawet tych najmniejszych. Cyfrowe platformy handlowe przyspieszyły budowę centrów logistycznych zlokalizowanych na terytorium UE. AliExpress ma swoje centrum magazynowe pod Łodzią już od 2021 roku i aktywnie poszukuje kolejnych, celując w Polskę i Czechy. Temu, zamiast budować własne magazyny, planuje osiągnąć poziom 80 proc. zamówień z UE realizowanych lokalnie za pomocą sieci europejskich partnerów i dostawców. Platforma handlu odzieżą Shein posiada wielkie centrum logistyczne pod Wrocławiem i deklaruje zatrudnienie w nim finalnie aż 5 tys. osób. Dzięki temu chińskie platformy będą mogły realizować zamówienia od europejskich konsumentów taniej i szybciej. Chińscy producenci samochodów elektrycznych otwierają fabryki w państwach, które łączy z UE korzystna umowa handlowa. W Maroku chińskie firmy motoryzacyjne zamierzają zainwestować 6 mld dolarów w nowe zakłady produkcyjne. Wśród nich są gigant BYD oraz Gotion High Tech, producent baterii litowo-jonowych.

Niemcy zmieniają kurs wobec Chin. UE szykuje ostrzejsze restrykcje

Miarka wreszcie się jednak przebrała. 5 października prezydent Francji i kanclerz Niemiec wysłali wspólny list do szefowej KE w sprawie relacji z Pekinem. Paryż od lat opowiadał się za bardziej asertywną postawą, zresztą cła na CEV były w dużej mierze jego inicjatywą. Berlin jednak głosował przeciw taryfom na elektryki z ChRL, więc w przypadku Niemiec mowa jest o zwrocie o 180 stopni. Najwyraźniej szkody wyrządzane przez chińską konkurencję zaczęły przewyższać korzyści z obecności na chińskim rynku i ze współpracy z poddostawcami z ChRL.

Czytaj także Europejski pas rdzy, czyli jaką przyszłość gotują nam Chińczycy, januszexy i skrajna prawica Adam Pochmara

Według Macrona i Merza Komisja Europejska powinna zyskać możliwość ograniczenia dostępu do wspólnego unijnego rynku w sytuacji, gdy wykryje nierówne traktowanie podmiotów europejskich względem firm z państwa trzeciego. Co więcej, zaproponowane przez KE instrumenty ochronne wchodziłyby w życie bez konieczności uzyskania zgody Rady. Większość kwalifikowana państw członkowskich mogłaby je jednak zablokować ex post. Możliwe działania KE miałyby być bardzo szerokie, z całkowitym zablokowaniem dostępu do Europejskiego Obszaru Gospodarczego włącznie. Autorzy listu domagają się również skuteczniejszej kontroli jakości importu i rozpoczęcia intensywnych działań antydumpingowych, które są możliwe już w obecnym reżimie prawnym.

W dniach 15-16 października miał miejsce szczyt Rady Europejskiej, podczas którego omawiano także relacje handlowe z Chinami. Liderzy państw członkowskich jednomyślnie ustalili, że UE powinna jak najszybciej zacząć przeciwdziałać pogłębiającemu się deficytowi handlowemu z ChRL. KE zacznie na poważnie stosować istniejące instrumenty ochronne, a w grudniu przedstawi propozycję nowego mechanizmu umożliwiającego natychmiastowe ograniczenie dostępu do rynku UE, który postulują Paryż i Berlin.

Gdyby te uzgodnienia zapadły trzy lata temu, można byłoby im przyklasnąć. W obecnej sytuacji zapowiedź, że się coś pokaże w grudniu, a potem o tym pomyśli i pogada, jest uporczywym przedłużaniem stanu zupełnie nieakceptowalnego.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x