Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Obsesja czystości i seksowne okrucieństwo faszyzmu

Faszyzm jest ideą erotyzującą władzę: można spojrzeć na wodza czy wódzkę i zachłysnąć się jej blaskiem, bo zwycięzcy są piękni, nieskalani i zupełnie biali – mówi artystka wizualna Ania Nowak.

Performans Ani Nowak Rozmowa
Kontekst

🎭 Do 31 października 2026 roku w warszawskiej Galerii Foksal trwa wystawa – antyfaszystowski projekt wizualno-choreograficzny Ani Nowak we współpracy z Hubertem Kielanem.

🚺 Punktem wyjścia wystawy jest łazienka – jako przestrzeń oczyszczania, wydalania i samokontroli, która staje się fantazją o higienie własnej i całego narodu.

Walka

Aleksandra Kasprzak: Co znaczy tytuł performansu, Swastika Sandwich?

Ania Nowak: Chodzi o faszyzm ukryty tuż pod powierzchnią. Gdyby posłużyć się metaforą hot doga, byłaby to parówka z faszyzmu ukryta w bułce ze zmiękczających, rozmywających go przekazów. W tym wymiarze Swastika Sandwich to faszyzm z dobrym PR-em.

W tym roku postanowiłam pracować intuicyjnie. Nie mam doktoratu, jestem artystką i pokazuję moje odczucia. A one mi mówią, że zalewa nas faszyzm, nacjonalizm, skrajna prawicowość. Wszyscy to wiedzą, mamy to czarno na białym, a mimo to, gdy w Polsce poparcia zyskują skrajnie prawicowe partie, ludzie są zaskoczeni. Faszyzm się panoszy, w takiej pozornie postępowej odmianie.

Czytaj także Kto dziś ma odwagę Lenina (i dlaczego właśnie prawica)? David Ost

Gdyby faszyzm kojarzył się wszystkim tylko źle, pewnie nie byłoby faszystów. Czy to znaczy, że w faszyzmie jest coś hot?

Coraz więcej głosów z różnych stron zauważa, że faszyzm ma tylu wyborców, bo jest seksowny. W eseju o faszyzmie z 1975 roku Susan Sontag pisze, że faszyzm jest ideą erotyzującą władzę. Dzięki niemu można spojrzeć na wodza czy wódzkę i zachłysnąć się jej blaskiem. Poczuć, jak to jest być wśród zwycięzców. Roztaczać władzę i kąpać się w jej blasku.

W bardziej współczesnych tekstach na ten temat, takich jak The New Fascist Body autorstwa Dagmar Herzog, można przeczytać o energii faszyzmu związanej z pożądaniem, który w przewrotny sposób używa obrazów seksualnego wyzwolenia. Weźmy partię AfD: posługują się obrazami blondynek o białej cerze i mlecznych piersiach, ale te blondynki nie są już matkami i tradycyjnymi żonami, są po prostu hotówami.

Jak popatrzymy na to, jak Trump wypowiada się o kobietach, nawet na debatach prezydenckich z Kamalą Harris, to nie chce się wierzyć, że znów żyjemy w czasach, kiedy tego typu maczyzm u polityków głównego nurtu ma poklask wyborców. To jest tak performatywne, tak okrutne, że dla wielu aż zachwycające. Wydaje mi się, że to przyciąga wyborców – erotyczne przyciąganie związane ze złośliwością, z transgresją – robieniem rzeczy, których robić nie wolno.

Wystawa jest właśnie o tym przeskoku. Jeszcze w latach 60. i 70. lewicowość miała w sobie buntowniczy przytup, performatywny punch. Tymczasem obecnie to skrajna prawica jest odjechana i bezczelna. Trochę tęsknię za bezczelnością lewicy.

Oczywiście nie chodzi o to, żeby powielać okrutne zagrywki prawicy. Wystarczy przypomnieć sobie pytanie Milo Yiannopoulosa, brytyjskiego komentatora politycznego, prawicowca, geja. Zapytał publicznie: „Wolelibyście, żeby wasze dziecko było chore na raka czy na feminizm?”. Z jego ankiety wyszło, że 55 proc. respondentów wolałoby dziecko z rakiem. To jest tak mocne, że lewa strona dostaje apopleksji. Ale to działa, w ten sposób skrajna prawica robi hałas i zyskuje popularność.

Czytaj także Frase: Odległy horyzont lewicy Peter Frase

Milo Yiannopoulos to troll i alt-prawicowiec, który w 2017 roku poślubił swojego długoletniego partnera, a cztery lata później zadeklarował, że wyleczył się z homoseksualizmu i rozpoczął promowanie terapii konwersyjnych. Postać „kolegi geja, który nie popiera tych całych parad” wydaje się martwą legendą i zabiegiem retorycznym prawicy, ale istnieją przecież osoby queerowe, które nie wypierają się swojej tożsamości, będąc równocześnie skrajnie prawicowe. Jak być jednym i drugim?

To w zasadzie temat tej wystawy: jak, dlaczego i pomimo czego?

Dla mnie bycie osobą queerową i prawicową jest fundamentalnie sprzeczne. Potrafię zrozumieć osoby z innych mniejszości, na przykład imigranckich. Natomiast geje i lesbijki głosujące na Konfederację? Być może patrzę na to za bardzo z punktu widzenia tożsamości. Wyobrażam sobie, że takie osoby nie chcą eksponować swojej orientacji, „nie obnoszą się z nią” i mają dużą potrzebę bycia postrzeganymi jako „normalni obywatele i obywatelki”, a nie jak ideologia, czyli nie ludzie.

Zrobiłam niedawno performans Oral is Moral inspirowany Alice Weidel z AfD, w którym przepracowuję jej stwierdzenia typu: „Nie jestem queer. Jestem kobietą, która jest w związku małżeńskim z kobietą. Mamy dwoje dzieci”. W przemówieniach mówi też – jako konserwatywna libertarianka – że potrzebujemy mniej państwa, że musimy trzymać się razem. W całkiem innym znaczeniu takie same słowa mogłyby paść z ust lewicowej polityczki.

Przed wystawą przeprowadziłaś wywiady z kobietami o światopoglądzie skrajnie prawicowym.

Rozmawiałam z dwiema kobietami, które są w spektrum prawicowości. Jedna z nich to polska imigrantka w Niemczech, która głosuje na AfD. Wskazywała głównie na potrzebę bycia zaopiekowaną przez rządzących. Niestety, nie udało mi się porozmawiać z osobami LGBTQ+, które głosują na prawicę.

Autorzy badania na temat „gejserwatywności” przebadali grupę konserwatywnych gejów, którzy funkcjonują na skrajnie prawicowej platformie Gab. Według badaczy ich strategią na ten paradoks jest dzielenie ludzi na „dobrych queerów” i „złych queerów”. Dobrych – normalnych, binarnych, nieroszczeniowych, patriotycznych. Złych – aktywistycznych i krzyczących o uwagę.

O tym rozdźwięku jest wystawa. Dzięki, szerzeniu lęków i paranoi skrajna prawica może werbować osoby, których jeszcze 20 lat temu nie dałoby się zwerbować. Radykalna prawica w Wielkiej Brytanii skutecznie przyciąga osoby LGBTQ+, bo znajduje innego wroga – islam lub „szaloną lewicę”. Osoby LGTBQ+ mogą doświadczać lęku przed utratą statusu czy bezpieczeństwa i przyjmować prawicową narrację.

Być może chodzi też o wyczerpanie możliwości polityk tożsamości. Obserwuję to w sztuce – nienormatywne tożsamości są eksponowane i eksploatowane w programach kuratorskich jako legitymizacja różnorodności instytucji. Ale są też lewicowe teoretyczki takie jak Catherine Liu, które uważają, że fiksacja wokół tematu traumy na lewicy utrudnia solidarność i powinniśmy machnąć ręką na nasze indywidualne traumy, by zając się naszą wspólną, zbiorową.

Nie próbuję powiedzieć za pomocą tej wystawy, że skrajna prawica i lewica to takie samo zło. To nieprawda. Ale uważam, że lewicowość znajduje się w trudnym momencie.

Czytaj także Graff, Korolczuk: Gender to śmiertelnie poważna sprawa Michał Sutowski

Wystawa i performans odbywają w łazience, a tam codziennie podejmuje się dużo decyzji tożsamościowych – czy ogolę nogi, czy głowę?

Oczyszczanie, mycie, pozbywanie się brudu, a więc to, co robimy w łazience, to metaforyczne tropy bliskie faszystowskiej logice. Wszystko, co nie jest białe, nieskalane, poza kontrolą, jest postrzegane jako „brudne”, niegodne, przeczące nacjonalistycznemu ideałowi.

W niektórych patriarchalnych kulturach, na przykład latynoamerykańskich, włosy są synonimem brudu, szczególnie u kobiet. By nie być „brudną”, trzeba cały czas się pilnować, analizować, ile włosów z siebie usunąć i jakich, ile codziennych rutyn stworzyć, utrzymać się w pełnej formie, byle tylko nie urósł mi wąsik, za długi paznokieć. Jeśli tego nie zrobimy, łamiemy oczekiwania. A faszyzm jest kultywowaniem pewnych ideałów piękna. Piękni są zwycięzcy, a zwycięzcy mają kontrolę nad swoim ciałem.

Decyzje podejmowane w łazience mają znaczenie polityczne. Ja, gdy golę nogi raz na kwartał, robię to w ramach kompromisu. Często nie golę ich do pracy w performansie – zależy mi, żeby po pierwsze móc czuć się sobą, po drugie nie promować tylko wypolerowanego hetero ciała. Na wystawie nakręciłyśmy też dwie sekstaśmy, które są bardzo domowe, w przestrzeniach „kobiecych”, czyli właśnie w łazience i kuchni. Pomyślałam, że skoro żyjemy w czasach, gdzie wszyscy cały czas robimy swój broadcasting na platformach społecznościowych, to jest kilka rzeczy, których ja nadal nie chcę tam pokazywać. Pokazałam jednak te sekstaśmy na wystawie. W ten sposób przynajmniej Mark Zuckerberg nie będzie na nich zarabiał.

Czytaj także Monbiot: „Najlepiej byłoby ich wszystkich rozstrzelać”. Te żarty są na poważnie George Monbiot

Może i Zuckerberg na tym nie zarobi, ale chyba ktoś tak. Przecież podczas performansu leciały reklamy Doppelhertzu na zaparcia i wzdęcia.

Za podkład muzyczny odpowiada Stefa Gosiewsk. Poprosiłam, żeby przygotowała set didżejski opierający się na muzyce klasycznej, przywodzącej na myśl gusta skrajnie prawicowe. Stefa przekroczyła moje oczekiwania, bo sprawdziła nawet ulubioną playlistę Adolfa Hitlera. Zestawiła to z hymnami buntowniczymi z lat 90., a do tego dorzuciła reklamy środków na przeczyszczenie, bo dziś tak wygląda doświadczenie słuchania muzyki online.

Czy da się korzystać z internetu bez ciągłego poczucia, że ktoś próbuje nam coś sprzedać? Nasz czas jest ciągle monetyzowany. Do tego w performansie dochodzi wszechobecność skrajnie prawicowych treści, z którymi pracuję od półtora roku i są dla mnie nie do zniesienia, niestrawne. Dlatego wjeżdża reklama. Jak w życiu – przerywanie doświadczenia czymś, co jest kompletnie nieistotne.

Zresztą to wydaje mi się bardzo polskie – reklamy związane z układem trawiennym. Jakbyśmy mieli z tym problem jako naród. I reklamy podpasek, na których jest niebieski płyn zamiast krwi. Chyba że to się już zmieniło?

Powoli się zmienia. W 2023 roku zaprezentowano w telewizji krew menstruacyjną na podpaskę. Co prawda w TVN i TVP wycięli ten fragment, ale Polsat zostawił – krew była czerwona i dumna.

O, no to brawo. To jest wielki krok dla Polski.

*
Wystawa trwa do 31 października 2026 r. w warszawskiej Galerii Foksal, ul. Foksal 1/4, wstęp wolny

Antyfaszystowski projekt wizualno-choreograficzny Ani Nowak we współpracy z Hubertem Kielanem w Galerii Foksal został dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego oraz ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego.

**
Ania Nowak
pracuje w obszarze szeroko rozumianej choreografii, gdzie spekuluje o tym, do czego (nie)zdolne są ciała i język dzisiaj. W swojej praktyce eksploruje pożądanie, kruchość i gniew jako wehikuły przemiany istniejących struktur opartych na wykluczeniu. Tworzy solowe i grupowe performanse na żywo, wideoperformanse, instalacje i tekst. Jej prace pokazywane były w instytucjach takich jak HAU Hebbel am Ufer, Sophiensaele, Berlinische Galerie, KW oraz KINDL w Berlinie. Wystawy indywidualne to Pocałunek nie zabija. Ania Nowak i gościnie w Muzeum Sztuki Nowoczesnej (2023) i Antyfaszystowski wizualno-choreograficzny projekt Ani Nowak we współpracy z Hubertem Kielanem w Galerii Foksal, jesień 2026 w Galerii Foksal (2026) w Warszawie.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x