Kraj

Trzeba lać, czyli jak Wojewódzki i Adamek uczą kobiety dyscypliny

„Ja żonę szanuję, ale musi być dyscyplina w domu” – mówi Adamek. Że dyscyplina w domu Adamków jest, nie śmiem wątpić.

W wieczornym talk-show telewizji TVN spotkali się Kuba Wojewódzki, prezenter i celebryta, w roli gospodarza oraz w roli gościa Tomasz Adamek, bokserski mistrz świata, niedoszły europoseł Solidarnej Polski i, jak podejrzewam, ulubiony pięściarz ojca Rydzyka. Rozmowa miała być z kategorii lekkich, ale i tak (doszkoliłem się z bokserskiej terminologii) poleciało parę cepów. Wiem, że wieczorne programy rozrywkowe mają bawić, stąd nie spodziewałem się tam dyskusji o polityce monetarnej Europejskiego Banku Centralnego i rozważań o laureatach tegorocznego Pulitzera. Z drugiej strony, naoglądałem się tyle Stephena Colberta, Samanthy Bee i Johna Olivera, żeby czasem oczekiwać czegoś więcej niż tak srogiego łomotu. I to poniżej pasa.

Skoro jednak wybrano taką, a nie inną konwencję, osią programu są niezobowiązujące wynurzenia o zwyczajach domowych, kulinariach i przemyśleniach – niekoniecznie uprzednio przemyślanych – gości na tematy dowolne. Adamek wprowadza Wojewódzkiego w zasady rygoru domowego w swoim gliwickim (czy już amerykańskim? Sam nie wiem) gospodarstwie: „Niedziela jest, to idziemy do kościoła. Nie ma takiej opcji, żeby córka spotykała się z nie-Polakiem. Ma chłopaka, syna kolegi. Sam pozwoliłem”. Trochę jak w tym kawale ze Stalinem: „a mógł zabić”. Dosłownie – nie chciałbym być nie-Polakiem stojącym na drodze Adamka do kościoła. Tym bardziej gdyby gdzieś na horyzoncie była też jego córka, której osobiście aranżuje życie uczuciowe. Choć można założyć też, że dotychczasowy kontakt Adamka z obcokrajowcami polegał na okładaniu ich pięściami (i również dostawania po głowie w zamian), stąd te złe uczucia – a nie na przykład, że to uprzedzenia na tle narodowościowym przemawiają przez kierującego się w życiu myślą Jana Pawła II boksera. „Ja żonę szanuję, ale musi być dyscyplina w domu” – dodał. Że dyscyplina w domu Adamków jest, nie śmiem wątpić.

Trochę jak w tym kawale ze Stalinem: „a mógł zabić”. Dosłownie – nie chciałbym być nie-Polakiem stojącym na drodze Adamka do kościoła.

Jednak mniej rozluźnionym panującą w programie atmosferą męskiej poufałości te słowa mogły się skojarzyć ze wypowiedziami innego rzecznika tradycyjnej rodziny – radnego Rafała Piaseckiego. Publiczne wyznanie – oraz ujawnione nagrania – jego żony pokazujące, jak faktycznie realizuje się ta idea w niektórych polskich domach, wywołuje ciarki na plecach. Myślę, że wszystkie osoby, które je usłyszały, łatwo ich z głowy nie wyrzucą. Do słowa dyscyplina więc mam złożony stosunek. Ja – jako sportowiec amator – uważam, że dyscyplinę należy stosować przede wszystkim wobec siebie. Mam więc wielką nadzieję, że i Adamek, jako utytułowany profesjonalista, wie to doskonale – bo gdy ktoś swoje własne rygory postanawia narzucić innym, słabszym, może się to skończyć dość rozpaczliwie.

Dekalog katolickiego żonobijcy

Recepty z ringu i sal treningowych też niekoniecznie są sposobem na ułożenie sobie życia domowego. Gdy druga rozmówczyni Wojewódzkiego, piosenkarka Natalia Nykiel, przyznała się, że „mało gotuje, zmywa i sprząta”, Adamek przecież mógł jej coś doradzić. „Praktyka czyni mistrza” czy coś w tym rodzaju. Albo: „zbilansowana dieta to podstawa dobrego treningu”. Można? Można. Tyle że Adamek zaproponował inne rozwiązanie: „Trzeba lać!, trzeba lać!, trzeba lać!” – na co Wojewódzki reaguje uniesieniem kciuków w górę.

Nie dowiadujemy się, kto konkretnie kogo powinien lać i jaką techniką, żeby Nykiel rozwiązała swój problem ze zmywaniem i sprzątaniem. Ale przecież wiemy, że Adamek żartował. Gdyby nie żartował, tylko chciał pokazać, jak komuś spuścić konkretny wpierdol, nie wykonywałby gestu klepania po tyłku, tylko zademonstrował prawidłowo wyprowadzony cios prosty albo sierpowy, prawda? No więc tak, był to żart. Na pewno był to żart, a nie niesmaczny pokaz prostactwa, skoro telewizja TVN reklamowała program Wojewódzkiego klipem w internecie – „Trzeba lać! Zobacz dlaczego” (w tej chwili materiał jest już niedostępny).

Mimo to wciąż chyba nie wszyscy czują się przekonani.

Według badań CBOS i opracowania Ministerstwa Sprawiedliwości 35% procent Polaków deklaruje, że spotkało się z przemocą w rodzinie. W 2013 roku w polskich sądach skazano blisko 12 tys. sprawców przemocy domowej. Według szacunków instytutu EIGE na poinformowanie policji o przemocy w domu decyduje się 14% ofiar.

Kodeks etyki TVN mówi, że jedną z podstawowych wartości firmy jest humor: „Poważnie podchodzimy do naszych obowiązków. Jednak doza zdrowego dystansu w konkretnej sytuacji uruchamia wyobraźnię, odświeża perspektywę i generuje pozytywną energię. Humor sprawia, że jesteśmy bardziej przystępni i skuteczni w budowaniu relacji. Ponadto, spędzamy razem tak dużo czasu – bawmy się przy tym dobrze”.

Jasne jest, że mamy tu jakiś poważny problem. Z poczuciem humoru.

Majmurek: Hegemonia śmiechu

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Jakub Dymek
Jakub Dymek
publicysta, komentator polityczny
Kulturoznawca, dziennikarz, publicysta. Absolwent MISH na Uniwersytecie Wrocławskim, studiował Gender Studies w IBL PAN i nauki polityczne na Uniwersytecie Północnej Karoliny w USA. Publikował m.in w magazynie "Dissent", "Rzeczpospolitej", "Dzienniku Gazecie Prawnej", "Tygodniku Powszechnym", Dwutygodniku, gazecie.pl. Za publikacje o tajnych więzieniach CIA w Polsce nominowany do nagrody dziennikarskiej Grand Press. 27 listopada 2017 r. Krytyka Polityczna zawiesiła z nim współpracę.
Zamknij