Kraj

W TVP świnka to wieprzowinka, a z kurczaczka mamy mięsko

Fot. wikimedia/CC0

TVP powiela stereotypy dotyczące zwierząt przemysłowych i ich hodowli oraz przekaz będący raczej propagandą przemysłu rolniczego niż rzetelnym źródłem informacji.


Cykl Szkoły z TVP jest krytykowany za niski poziom merytoryczny oraz dydaktyczny, a także elementarne błędy popełniane przez występujących tam nauczycieli i nauczycielki. Nie ulega wątpliwości, że programy zostały stworzone z błędami i w infantylnej konwencji. I mamy prawo krytycznie odnosić się do tej produkcji, szczególnie, że mówimy o publicznej spółce, o firmie, która powinna być wyspecjalizowana w produkcjach telewizyjnych, która każdego roku wydaje miliardy z naszych, podatniczych kieszeni. I chociażby z tego powodu mamy prawo oczekiwać wysokich standardów i jakości. Uwaga: mamy prawo merytorycznie krytykować, nie mamy prawa obrażać i hejtować.

Szkoła z TVP, czyli jak się kończy oszczędzanie na działaniach edukacyjnych

Ale jest jeszcze coś, czego nie powiedziano o programach TVP przygotowanych w ramach e-learningu dla uczniów i uczennic szkoły podstawowej. Do wypowiedzianych już uwag należy dołączyć zarzut dotyczący szkodliwego powielania stereotypów dotyczących zwierząt przemysłowych i ich hodowli oraz przekaz będący raczej propagandą przemysłu rolniczego niż rzetelnym źródłem informacji.

Mowa o odcinku Zwierzęta hodowlane i ich młode, czyli na wiejskim podwórku. Już sam tytuł może sugerować, że tak właśnie żyją krowy, kury, świnie i inne zwierzęta hodowlane – spędzając życie na świeżym powietrzu, pasąc się na słońcu, skubiąc świeżą trawę. Tymczasem nijak to się ma do rzeczywistości.

Typowe wiejskie gospodarstwa są coraz bardziej wypierane przez fermy przemysłowe, których system nie ma nic wspólnego z naturą, a komfort zwierząt jest ostatnim czynnikiem branym pod uwagę.

W programie przy okazji tłumaczenia właściwych określeń samców, samic i młodych poszczególnych gatunków wyjaśniono, że zwierzęta, podobnie jak ludzie, tworzą rodziny, a samice ssaków, podobnie jak ludzkie matki, karmią swoje młode własnym mlekiem. Prowadząca opowiadając o krowiej rodzinie podkreśliła, że „[krowie] dziecko to cielę! Mały cielaczek!”, „To kolejna, cudowna, zwierzęca rodzina!”. I dobrze. Tyle, że dzieci najpierw wysłuchały historii o „cudownych, zwierzęcych rodzinach” i o tym, jak matki wszystkich gatunków z troską i czułością opiekują się swoimi dziećmi, a następnie… miały za zadanie wybrać, z których zwierzęcych rodziców i dzieci robi się wędliny czy pozyskuje pierze.

Gawlik: Skąd się bierze mleko

Następnie prowadząca wyjaśniała, w jakim właściwie celu zwierzęta funkcjonują w życiu człowieka, mówiąc: „to teraz zastanówmy się, jakie mamy korzyści z hodowli zwierząt”. Dzieci dowiedziały się, że przeznaczeniem zwierząt hodowlanych nie jest życie wśród innych przedstawicieli i przedstawicielek swojego gatunku, tak, aby mogły swobodnie zaspokajać swoje potrzeby, także społeczne. Dowiedziały się, że zwierzęta nie są posiadającymi prawa podmiotami, tylko elementami wyposażenia gospodarstwa, przedmiotami postrzeganymi wyłącznie przez produkty, które można z nich uzyskać, a ich wartość jest mierzona ich przydatnością dla człowieka. Prowadząca pokazała kartki z wypisanymi produktami eksploatacji poszczególnych zwierząt i wyjaśniła, z których możemy pozyskać mleko, sery, jajka itd. Z uśmiechem poinformowała zebrane przed telewizorami dzieci, że: „świnka to wołowi… wieprzowinka, a z kurczaczka też mamy mięsko”.

Czy w ramach tego samego cyklu edukacyjnego możemy spodziewać się odcinka poświęconego szkodliwemu wpływowi hodowli przemysłowej zwierząt na środowisko?

A może pojawi się odcinek, w którym zaprezentuje się dzieciom zdrowe, przyjazne środowisku i etyczne jedzenie?

Czy prowadząca w formie tej samej tabelki, w którą wpisała różne „produkty” pochodzące z hodowli przemysłowych, będzie wyliczać zagrożenia zdrowotne płynące z konsumpcji tych „produktów”?

Czy jest szansa na to, żeby dzieci dowiedziały się, jak naprawdę wygląda życie zwierząt w przemysłowej hodowli?

I chyba najważniejsze pytanie: czy tego uczy się dzieci w polskiej szkole na co dzień?

Przyzwyczailiśmy się, że Telewizja Publiczna nie przekazuje rzetelnej wiedzy i informacji. Ale te programy, a ten w szczególności, odkrywają nam przy okazji pandemii prawdziwy stan świadomości ludzi, którzy odpowiadają w Polsce za edukację. Za bylejakość TVP, niedbalstwo kuratorium i dyrekcji szkoły nie powinny być obwiniane nauczycielki, które prowadziły ten program.

Tam, gdzie powstaje mleko

czytaj także

Ale nieakceptowalne jest rozpowszechnianie przez osoby odpowiedzialne za edukację dzieci nierzetelnych, niepełnych informacji i wiedzy opartej na marketingu przemysłu mięsnego i mlecznego. Od takich osób powinniśmy móc wymagać krytycznej refleksji na temat tego, co im wmówiono w dzieciństwie i co nadal próbuje się im wmawiać w reklamach. Jak widać, tej krytycznej refleksji brakuje.

**

Sylwia Spurek – doktora, radczyni prawna, legislatorka, była zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, weganka i feministka, obecnie posłanka do Parlamentu Europejskiego.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać