🗣️ Politycy z prawej flanki PiS – Patryk Jaki, Przemysław Czarnek i Tobiasz Bocheński – zorganizują na uniwersytetach serię debat pt. „Zmień nasze zdanie”.
🚥 Chcą rozmawiać ze studentami „o przyszłości Polski w Unii Europejskiej”, pod pozorem otwartości na dyskusję przemycając normalizację polexitu.
🗽 Pomysł, jak przystało na polskich fanów MAGA, skopiowano z USA. Steven Crowder już w 2018 roku prowadził uliczne debaty pod tym samym hasłem („Change My Mind”), a Charlie Kirk oparł całą swoją karierę na tej formie prawicowego aktywizmu.
Jak dowiaduję się z plakatu, już 24 lutego w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu ma zostać zainaugurowana seria uczelnianych debat pod nazwą „Zmień nasze zdanie”. Temat: „O przyszłości Polski w Unii Europejskiej”. Stojąca za inicjatywą trójka tenorów to politycy PiS: Patryk Jaki, Przemysław Czarnek i Tobiasz Bocheński. Nie można powiedzieć, że ci panowie nie mają nic wspólnego z kształceniem wyższym. Przemysław Czarnek jest profesorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, natomiast Patryk Jaki ma stopień doktora. Trudno jednak uznać ten pomysł za sensowny i uwierzyć, że zmieni jakość debaty publicznej w Polsce. Jeśli jakoś na nią wpłynie, to zdecydowanie negatywnie.
1. Otwarcie dyskusji o polexicie
Organizatorzy serii debat należą do skrajnie prawicowej i eurosceptycznej frakcji PiS. Jaki i Czarnek spokojnie zmieściliby się w Konfederacji czy nawet KKP Grzegorza Brauna. Teraz trójka alt-prawicowych polityków otworzy dyskusję o wyjściu Polski z UE.
Wielka Brytania pokazała już, czym to się kończy. Nawet jeśli politycy PiS tak naprawdę nie chcą wyjść z UE, tylko odbić prawicowy elektorat z rąk Konfederacji i Korony, to skutki tej inicjatywy mogą być opłakane. David Cameron, który stał za referendum brexitowym, też nie chciał opuszczać Unii.
Poza tym debaty te wpoją studentom – ludziom kształtującym właśnie swoją tożsamość ideową – że polexit to zupełnie zwyczajny pomysł, który warto na spokojnie rozważyć, gdyż może się opłaci. Tylko że leżącej między Rosją a Niemcami Polsce się nie opłaci, czego powinno nas nauczyć doświadczenie II wojny światowej.
2. Partie wchodzą do uczelni
Organizowanie debat na uniwersytetach przez ugrupowania polityczne to pomysł zupełnie kuriozalny. Uniwersytety powinny być miejscem otwartych dyskusji i sporów ideowych, ale nie partyjnych. Miejsce debat między członkami partii jest w parlamencie oraz programach publicystycznych. Uczelnie powinny być apolityczne. Podana przez Jakiego informacja, że połowa uczelnianych władz zgodziła się na organizowanie planowanych wydarzeń w swoich budynkach, powinna nas niepokoić. Podobnie jak rzekomo entuzjastyczna zgoda na wzięcie udziału w debatach niemal wszystkich kół naukowych, do których zgłosili się organizatorzy.
Serią dyskusji „Zmień moje zdanie” jak najszybciej powinien zainteresować się minister nauki i szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek. Przecież jest oczywiste, że głównym – o ile nie jedynym – celem organizatorów jest zbicie kapitału politycznego i propagowanie swoich interesów partyjnych wśród studentów. Chyba nikt nie sądzi, że Patryk Jaki naprawdę chce poznać poglądy swoich przeciwników ideowych. Ściera się z nimi regularnie w europarlamencie.
3. Małpowanie Stanów Zjednoczonych
Fascynacja PiS ruchem MAGA i amerykańską alt-prawicą przybiera coraz bardziej paradne formy. Czerwone czapeczki z daszkiem widać już nie tylko na stołach programów publicystycznych TV Republika, ale też na głowach polityków PiS w Sejmie – głównie tych z prawej flanki, jak Dariusz Matecki. Nie zdziwiłbym się, gdyby jako dzwonek w telefonie mieli ustawiony hymn Stanów Zjednoczonych.
Pomysł organizacji serii debat „Zmień moje zdanie” to kolejny przykład małpowania amerykańskiej alt-prawicy przez polityków PiS. Nawet nazwy nie chciało im się zmienić – protoplastą takich wydarzeń jest Steven Crowder, który wysiadywał w miejscach publicznych przy stoliku z napisem „Change My Mind”, zachęcając przechodniów do dyskusji na kontrowersyjne tematy. To bezmyślne implementowanie zwyczajów z USA staje się coraz bardziej upokarzające. Tym bardziej że implementowanie prawa unijnego to według tych samych osób dowód utraty przez Polskę suwerenności. Tylko że prawo unijne jest tworzone przy udziale demokratycznie wybranych polskich władz – inaczej niż zwyczaje amerykańskie.
4. Pogłębianie polaryzacji
Przeszczepianie na grunt polski zwyczajów rodem z USA jest niemądre przede wszystkim dlatego, że Stany Zjednoczone to kraj wewnętrznie skłócony, trapiony przez patologie społeczne i zwyczajnie niebezpieczny. Stopień tamtejszej polaryzacji trudno porównać do Europy, a nawet samej Polski. Nad Wisłą istnieje bardzo wyraźny podział polityczny na PiS i anty-PiS, ale nie doprowadziło to jeszcze do wybuchu przemocy politycznej, jak nad Potomakiem.
Debaty w stylu „zmień moje zdanie” tylko pogłębiają polaryzację. Wszyscy pamiętamy zabójstwo prawicowego komentatora Charliego Kirka we wrześniu 2025 roku. Podstawą jego działalności, prowadzonej w ramach organizacji Turning Point USA, były debaty na kontrowersyjne tematy w szkołach średnich i na uczelniach. Kirk teoretycznie zachęcał studentów i uczniów do zmiany jego poglądów, ale jego rzeczywistym celem było wyłącznie przeciągnięcie ich na swoją stronę. Swoją, czyli prawicową, co zresztą wprost wyraża logo Turning Point USA, obrazujące skręt w prawą stronę. W oczywisty sposób prowadziło to do kłótni czy wręcz awantur. Kirk został zastrzelony podczas jednej z takich „dyskusji” na Uniwersytecie w Utah.
Jeśli władze uczelni nie chcą podobnych scen u siebie, to nie powinny wyrażać zgody na organizację tego typu politycznych wydarzeń. To nieodpowiedzialna gra na pogłębianie polaryzacji, prowadzona wyłącznie dla partykularnych partyjnych interesów, co finalnie może przynieść opłakane skutki, w tym nawet wybuch przemocy politycznej nad Wisłą – dotychczas jednak obcego nam kulturowo zjawiska.
5. Nie zmienisz ich zdania
Debat na polskich uczelniach nie będzie organizować Mateusz Morawiecki, którego faktycznie można skłonić do zmiany niektórych poglądów i zasadniczo jest on całkiem otwarty na nowe trendy czy idee. Dowiódł tego podczas swoich rządów, prowadząc nowatorską jak na Polskę politykę ekonomiczną. Patryka Jakiego czy Przemysława Czarnka nikt do niczego nie przekona. Ten drugi nawet habilitował się ze swoich prawicowych poglądów (napisał typowo libertariańską krytykę państwa oraz jego ingerencji w wolność gospodarczą i religijną). Zdaniem pisowskiej frakcji Czarnka i Jakiego PiS nie powinno kierować się ku centrum, a wręcz przeciwnie. Ich głównym wrogiem jest umiarkowana frakcja Morawieckiego.
Seria debat „Zmień moje zdanie” jest więc pomysłem kuriozalnym, czysto politycznym i potencjalnie bardzo groźnym. Władze wszystkich uczelni, które mają chociaż trochę poczucia odpowiedzialności za młodych ludzi i przyszłość polskiej edukacji, powinny trzymać się od tego jak najdalej.
**
Po publikacji artykułu otrzymaliśmy wiadomość od rzeczniczki prasowej Uniwersytetu Wrocławskiego Katarzyny Górowicz-Maćkiewicz, która informuje, że wbrew zapowiedziom polityków PiS „władze uczelni nie godzą się na organizację jednostronnych manifestów politycznych. Nie wydały zgody na organizację opisywanej w tekście debaty w jednym z budynków, a konkretnie w Bibliotece Uniwersyteckiej”.










Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.
„powinien zainteresować się minister nauki i szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek”
Po tym, jak towarzysz Czarzasty został drugą osobą w państwie, nie zdziwi mnie, gdy minister zakaże niewłaściwych myśli na uczelniach wyższych.
Rozbawię dyskusję.
Czy druga osoba w państwie tzn Czarzasty na posiedzeniu BBN-u siedzi za Tuskiem, Kamyszem i Sikorskim?
Piotr Wójcik ma chyba słabszy dzień. Można od uczelni wyższych domagać się bezpartyjności, jednak domaganie się „apolityczności” jest bardzo wątpliwym postulatem. Proszę jeszcze raz rzecz rozważyć w świetle artykułu 73 Konstytucji RP. Nie ma żadnych wyraźnych granic pomiędzy analizą politologiczną a poglądami politycznymi. Ustanowienie ministerialnej kontroli nad dyskusjami w uczelniach byłoby sprzeczne zarówno ze wspomnianym artykułem konstytucji, jak i ustawą o szkolnictwie wyższym. Dodajmy, że inicjatywa trzech doktorów mieści się w starej akademickiej tradycji dyskusji typu quodlibet. Dyskusje z udziałem bardziej zróżnicowanego grona panelistów byłyby lepsze, ale to inna kwestia.
Uściślijmy także, ze wszyscy trzej wspomniani panowie mają doktorat, a Czarnek także habilitację.
Ale te debaty będą właśnie partyjne, a nie po prostu polityczne. Nie organizują ich trzej politycy z różnych partii, tylko dokładnie z jednej.
Partyjność jest częścią polityczności. Jeśli władze uczelni dobrze to zorganizują może to wyjść z pożytkiem dla debaty publicznej. Spotkanie na którym społeczność akademicka rozmawia z politykami jednej partii może być ciekawsze niż rytualna debata typu „A ja Panu nie przerywałem”. Najlepiej będzie jeśli na uniwersytety przybędą także reprezentanci innych partii. Ja się na to piszę.
Owi panowie, owszem legitymują się doktoratami ale…Historia Collegium Humanum pokazuje, że pożądany tytuł można pozyskać w każdym sklepie z tytułami.
Wśród trzech panów: Czarnek ma doktorat z KUL-u, Bocheński z Uniwersytetu Łódzkiego a Jaki z Akademii Sztuki Wojennej. Jest pewna różnica z uczelnią w której kształcił się marszałek Hołownia.
A nas lewicę oczywiście boli fakt że ktoś przejmuje inicjatywę. Od razu po ogloszeniu tego cyklu debat powinnien być ogłoszony cykl debat Lewicy/Razem. Ale nie, będziemy wymyślać milion powodów dlaczego ich format jest zły i najważniejsze jest nic nie robić
100/100
A może lewica boi się, że bez cancelowaniania nie zdoła zbić argumentów prawaków?
Ale gdyby Lewica lub Razem wyszły z takim formatem, byłby on tak samo zły. Po pierwsze, debaty mają partyjny charakter, gdyż organizują je politycy jednej partii, a nie różnych. Po drugie, dotychczasowe doświadczenia z USA pokazują, że debaty w stylu „spróbuj zmienić moje poglądy” mają wyzywający charakter i skłaniają do zajmowania skrajnych stanowisk.
A debaty typu „a ja Panu nie przerywałem” zniechęcają do polityki jako takiej. Co lepsze?
Każda debata ma ,,wyzywający charakter”. Na spotkanie z Czarnkiem i pozostałymi powinna iść mocna retorycznie i merytorycznie ekipa lewicowa i zwyczajnie obalić ich argumenty. Tak, byłaby to konfrontacja ale życie to bezustanne konfrontowanie się: z szefem, z korporacją, teściem-Suwerenem, neoliberalnym dzikusem lub nac-prawakiem albo kancelującym lewakiem.
Rozumiem, że lepiej ich z wielkopańska skancelować i żyć we własnej ciepłej najsluszniejssej słuszności banieczce, co wybory pomstując na ,,durne , tradycjonalistyczne, ciemne, …iczne społeczeństwo” ktore nic nie kuma?
Problem w tym, że pomimo faktu korzyści cywilizacyjno-ekonomicznych jakie UE przyniosła Polsce pojawiają się rysy. Kilka przykładów
UE chce być zero emisyjną. Chwalebne to ale
1. Ma to negatywne skutki dla gospodarek unijnych w których ocalały RESZTKI przemysłu. Przypominam, że dotychczasowa deindustrializacja doprowadziła do powstania underclass, która idzie na lep…LePenów, Fargów etc.
2. Rozwiązania ekologiczne – czy naprawdę nimi są? Jaki jest koszt ekologiczny wytworzenia a potem UTYLIZACJI zużytych turbin, łopat czy paneli słonecznych?
3. Polityka gospodarcza – Unia pozwala na import oleju palmowego. Jego produkcja powoduje nieodwarcalne zniszczenia bioróżnorodności. Umowa Mercosur otwiera krajom Ameryki Pd. dostęp do potencjalnie bardzo bogatych klientów. Zwiększy to w tych krajach i tak potężną presję na środowisko naturalne (+ślad CO2 związany z transportem), gdy tymczasem moce produkcyjne europejskiego rolnictwa pozostają niewykorzystane.
System ETS, ze szczególnym uwzględnieniem ETS2 kolejny wehikuł, który napędzi polexitowcom wyborców. Dziwna koincydencja – do czasu wysadzenia NSów gaz ziemny był OK a potem nagle okazał się Nie-OK. Pompy ciepła teraz są cool, rzecz w tym że są one ok do -10 stopni a potem…załączają się grzałki.
Pomijam drugą drażliwą kwestię czyli imigrantów…
W obu tych kwestiach lewica KOMPLETNIE SIĘ MIJA z poglądami wyborców stąd 10% poparcia (i tak jest nieźle bo bywało i 7%).
„lewica KOMPLETNIE SIĘ MIJA z poglądami wyborców stąd 10% poparcia”
Lewica w PRL też się mijała a przez 45 lat władzę trzymała. Teraz zamiast Moskwy jest Bruksela (a właściwie Berlin), wprowadzi się kontrolę internetu (pomoga towarzysze z Chin), młodzież będzie walczyć o Klimat (dawniej o Socjalizm), zamiast zwykłej demokracji będzie demokracja liberalna (u nas walcząca). Podsumowując, lewica nie potrzebuje poparcia wyborców.
PRL realizował lewicowy program ale ze względu na praktykę życia codziennego lewicowy NIE BYŁ. Zwykle system ten nazywam bolszewickim.
Po pierwsze zaspokajanie potrzeb ludności było realizowane w ograniczonym zakresie bo priorytet miały militarystyczne potrzeby ZSRR. Stąd nacisk na przemysł ciężki jako zaplecze ewentualnej ,,,wojny o pokój”. Pewnej korekty usiłował dokonać ,,eurokomunista” Gierek. Niestety, okoliczności polityczne z góry skazywały tą korektę na niepowodzenie.
Po drugie PRL był patriachalny (pomimo oficjalnie głoszonego ,,wyzwolenia kobiet”). Jeżeli chodzi o recepcję tzw. nowoczesności, to niewiele się różnił od przedwojnia.
Po trzecie brak reprezentacji politycznej społeczeństwa* oraz swoistej umowy społecznej (taką było np. zachodnie wefare state). Partia wiedziała lepiej…
Po czwarte: pomimo upaństwowionej gospodarki była ona traktowana jako zasób będący do dyspozycji oligarchii partyjno-panstwowej.
Po piąte: traktowanie z rosyjska ludzi jak zasobu naturalnego. Robotników, POBOROWYCH etc. Bez podmiotowości i z dbaniem o ich dobrostan tylko w stopniu koniecznym.
Jeżeli uważasz, że to znamiona lewicy to i PiS trzeba za taką uznać.
*tu Bruksela ma ogromne deficyty. Przede wszystkim reprezentacji, przejrzystości i kontroli obywatelskiej. Częstokroć idzie wbrew opinii tych których ponoć reprezentuje i służy
„lewicowy NIE BYŁ. Zwykle system ten nazywam bolszewickim”
Bolszewicy to nie Lewica. Zgaduję, że Czerwoni Khmerowie też nie Lewica. A może trockiści to Lewica?
Zakładając, że Lewica jest bytem rzeczywistym, czy mógłbyś podać przykład jej politycznej realizacji?
Nigdzie nie nastąpi ,,pełna realizacja” ideałów lewicy, gdyż jej założenia bazują na idealistycznym, nie realnym pojmowaniu natury ludzkiej.
Dlatego co najwyżej możemy mówić o ,,jak najpełniejszej realizacji” i nic ponad to.
A tu najlepszym przykładem mogą socjaldemokracje skandynawskie. Chile S. Allende podjęło taką próbę, pewne elementy realizacji prezenyowała reeolucja bolivariańska H. Chaveza (dwie ostatnie zakończyły się nuepowodzeniem dzięki ,,pomocy” Wuja Sama.
Panie Wójciku, podziwiam sprawczość:
„Biblioteka Uniwersytetu Wrocławskiego wypowiedziała nam sale (mimo wcześniejszej zgody, a komercyjnie wynajmują wszystkim). To samo było na innych wydziałach tej uczelni.”
Proponuję wznieść stare lewicowe hasło:
Cztery nogi dobrze, dwie nogi źle!
Jestem starszym panem, który wiele pamięta z dawnych czasów. Miedzy innymi pamiętam jak niemal dwadzieścia lat temu to chłopaki z „Krytyki Politycznej” urządzały spotkania na uniwersytetach. Odbyło się takie w największej sali mojego uniwersytetu. Ludzi było więcej niż na II Zjeździe Rad, na którym powołano rząd Lenina. Sierakowski co prawda władzy radzieckiej nie ogłosił, ale Lenina wówczas bardzo chwalono. A teraz? Tym co zostało z „Krytyki Politycznej” rządzą dziewczyny a Piotr Wójcik narzeka, że obecność prawicowców na uniwersytetach może sprzyjać pojawieniu się skrajnych opinii.