Kraj

Maciejewska: Nie wolno mi mówić o wyzysku w Aelii

W ten sposób sąd zabezpiecza „dobra osobiste” firmy.

Dawid Krawczyk: Może najpierw ustalmy, o czym nie możemy rozmawiać.

Małgorzata Maciejewska: Nie mogę mówić o tym, że w sklepie Aelia na lotnisku Chopina w Warszawie pracownice są wyzyskiwane i represjonowane za działalnością związkową.

A kto zakazuje?

Tak zdecydował sąd cywilny w Poznaniu. Dziewczyny zatrudnione w Aelii zarabiają więcej, niż wynosi płaca minimalna, więc w ocenie sądu nie może być mowy o wyzysku.

Jeśli nie ma wyzysku, to dlaczego w sklepie na Okęciu powstała komisja związkowa Inicjatywy Pracowniczej?

Ponad pół roku temu zgłosiły się do Inicjatywy Pracowniczej pracownice sklepu z kosmetykami w strefie wolnocłowej. Pisały, że są poddawane mobbingowi, że przełożeni na nie krzyczą, wyzywają je, szturchają. W sklepach Aelii zmiany potrafią trwać nawet 10 godzin i przez cały ten czas praca odbywa się na stojąco. Jeżeli nie ma klientów, to i tak pracownice nie mogą usiąść, bo nie mają na czym. O zmianach w grafiku dowiadywały się kilka godzin przed rozpoczęciem pracy – dlatego ciągle musiały być pod telefonem. Mimo pytań ze strony załogi pracodawca odmawiał informacji na temat wydatków z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych.

Komisja związkowa w Aelii powstała krótko po skontaktowaniu się z IP. Było to możliwe, bo zatrudnione tam osoby mają umowy o prace, niektóre nawet na czas nieokreślony. Gdyby były zatrudnione na śmieciówkach, to nie byłoby to już takie łatwe.

Komisja powstała szybko – i równie szybko jej przewodnicząca straciła pracę.

Anna Kucharzyk została zwolniona dyscyplinarnie, bo rzekomo ciężko naruszyła obowiązki zawodowe i nie stawiła się do pracy. Sytuacja na lotnisku wygląda w ten sposób, że wszyscy pracownicy strefy wolnocłowej muszą mieć specjalną przepustkę, żeby przejść kontrolę bezpieczeństwa. Krótko po tym, jak pracodawca dowiedział się, kto jest przewodniczącą związku, przepustka Ani straciła ważność, a tydzień później czekało na nią zwolnienie dyscyplinarne.

Ale nie można przecież zwolnić przewodniczącej związku bez zgody załogi.

Nie można. Dlatego od razu po zwolnieniu poszliśmy z tą sprawą do sądu pracy. Problem w tym, że zarząd Aelii przez długi czas nie przyjmował do wiadomości faktu, że powstała komisja zakładowa. Zgodnie z ustawą o związkach zawodowych należy poinformować pracodawcę o powstaniu komisji – tak też się stało. Ale zarząd firmy ciągle zgłaszał zastrzeżenia, co do dokumentów i odpowiadał, że związek działa nielegalnie.

W sierpniu zarząd Aelii uznał w końcu związek i nawet rozpoczęły się negocjacje.

Tak, ale nie dotyczą one przywrócenia Ani do pracy. Aelia w ogóle nie podejmuje tego tematu, a w tej chwili to jest najważniejsza kwestia. Ale to prawda, że po fali protestów, które zorganizowaliśmy między innymi w Warszawie, Poznaniu, Łodzi i we Wrocławiu, rozpoczęły się negocjacje dotyczące warunków pracy w sklepie na Okęciu. Dlatego tym bardziej zdziwiła nas informacja, którą dostaliśmy z poznańskiego sądu cywilnego w październiku.

O zakazie poruszania tej sprawy publicznie?

Tak. Odbieramy pocztę, a tam uderzenie z grubej rury: zakaz publikowania haseł dotyczących wyzysku i represji, zakaz dystrybucji naszego biuletynu, w którym dokładnie opisaliśmy sprawę z lotniska, i ulotek z informacjami na temat represji.

A także – to chyba nas najbardziej zaskoczyło – zakaz organizacji pikiet przeciwko wyzyskowi i represjom w Aelii.

Uzasadnienie?

Zabezpieczanie „dóbr osobistych” Aelii przed naruszeniem ich przez IP.

Czy dyrekcja lotniska zareagowała w jakiś sposób na doniesienia o szykanowaniu pracownic w jednym z lokali, które wynajmuje?

Oczywiście, że nie. Zupełnie umywa ręce. I coraz mniej już nas to dziwi. Dwa lata temu, po strajku w fabryce Chung Hong i nielegalnym zwolnieniu pracowników, pikietowaliśmy pod Agencją Rozwoju Przemysłu, formalnym zarządcą Specjalnej Strefy Ekonomicznej, na której znajdowała się fabryka. Za każdym razem słyszeliśmy, że ARP nie zajmuje się prawami pracowniczymi, tylko wynajmowaniem terenu dla inwestorów. Tak samo jest w przypadku Aelii. Zarząd lotniska podpisuje umowę z zarządem sieci sklepów; nie ma tam nic o przestrzeganiu wolności związkowych, praw pracowniczych, godnej płacy i odpowiednich warunkach pracy.

A co z Państwową Inspekcją Pracy? Czy to nie jest instytucja, która powinna wkroczyć, kiedy pojawia się sygnał o naruszeniu praw pracowniczych?

Powinna i czasem wkracza. Problem w tym, że nie ma narzędzi, dzięki którym naprawdę mogłaby zmusić pracodawców do przestrzegania prawa. Może wystawiać kary finansowe, ale mówimy tutaj o kwotach od kilkuset złotych do kilku tysięcy. Taka kara w żaden sposób  nie zdyscyplinuje korporacji operującej wielomilionowymi budżetami, które po części są wydawane na firmy prawnicze wynajęte, by zabezpieczać ich interesy, w tym zwalczać związki zawodowe.

W takim razie pozostaje walka w sądzie pracy. Kucharzyk została zwolniona w maju, kilka dni później złożyliście pozew przeciwko Aelii. Ile rozpraw odbyło się przez ostatnie pół roku?

Ani jednej! Mamy grudzień i nie została wyznaczona nawet data pierwszego posiedzenia. W sprawie Chung Hong czekaliśmy na wyroki ponad dwa lata. A warszawskie sądy pracy działają jeszcze wolniej niż wrocławskie.

Jak to nie było rozpraw? Przecież sąd zakazał wam mówić o wyzysku w Aelii.

Są dwie sprawy: jedną wytoczył związek w imieniu Ani, i ona dotyczy właśnie bezprawnego zwolnienia; tutaj nie mamy nawet terminu pierwszej rozprawy. Drugą zarząd Aelii wytoczył Inicjatywie Pracowniczej i dotyczy ona naruszenia dóbr osobistych – sąd w Poznaniu zdecydował, że do końca procesu nie możemy mówić o wyzysku. Pierwsza toczy się przed sądem pracy, druga przed sądem cywilnym. I to jest problem, bo sądy cywilne nie mają wiedzy i kompetencji, żeby oceniać relacje między pracownikiem a pracodawcą, warunki zatrudnienia, naruszenia wolności związkowych.

Związki zawodowe zwalczać można na wiele sposobów, nie tylko wyrzucając z pracy przewodniczącą komisji. W Polsce zaczynają powoli wyrastać całe kancelarie prawnicze specjalizujące się w union bustingu.

Ostatnio „Solidarność” planowała rozpocząć strajkową akcję ostrzegawczą w liniach lotniczych LOT, ale groźba obciążenia związku kosztami odwołanych lotów okazała się skuteczna i związkowcy zrezygnowali ze swoich pierwotnych planów.

Grożą wam dotkliwe kary finansowe za naruszanie „dóbr osobistych” Aelii. Wstrzymujecie się więc z dystrybucją biuletynu, ulotek i organizacją pikiet?

W żadnym wypadku. Po prostu będziemy rzetelnie informować o sytuacji pracownic. I oczywiście o tym, że nie możemy mówić o wyzysku i represjach związkowych w Aelii.

Małgorzata Maciejewska – działaczka ogólnopolskiego związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza, socjolożka, członkini Think Tanku Feministycznego oraz Inicjatywy 8 marca. W roku 2012 przy wsparciu Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Think Tanku Feministycznego opublikowała raport „Zmęczone ciała i bezcenne produkty” opisujący warunki pracy kobiet w specjalnej strefie ekonomicznej w Biskupicach Podgórnych pod Wrocławiem.

***

W niedzielę 14 grudnia odbyła się pikieta na lotnisku we Wrocławiu, przeciwko cenzurowaniu działalności związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza oraz za przywróceniem do pracy zwolnionej przewodniczącej komisji zakładowej w Aelia Polska sp. z o.o. Straż ochrony lotniska zareagowała wzywając straż graniczną do spacyfikowania pikiety. Strażnicy rozpoczęli szarpaninę zmuszając uczestników do zakończenia akcji, usunęli wszystkie zdjęcia i filmy robione podczas pikiety, spisali uczestników i zagrozili że następnym razem pikietujący mogą dostać mandaty.

Czytaj więcej na stronie Federacji Anarchistycznej Wrocław.

Zdjęcia dzięki uprzejmości pasażerów obserwujących pikietę solidarnościową na lotnisku we Wrocławiu.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Dawid Krawczyk

| Reporter Krytyki Politycznej
Autor reportaży, wywiadów, analiz i recenzji. Absolwent Filozofii i Filologii angielskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. W Krytyce Politycznej od 2011 roku. Redaktor działu Narkopolityka poświęconego krajowej i międzynarodowej polityce narkotykowej. Publikował między innymi w Magazynie Świątecznym "Gazety Wyborczej" oraz polskiej edycji "Le Monde Diplomatique". Tłumaczenia jego tekstów ukazywały się w językach: angielskim, czeskim, rumuńskim, węgierskim i włoskim.