Twój koszyk jest obecnie pusty!
Ale żeście ekipę zmontowali! Brauniści blisko dwucyfrowego wyniku
Drużyna Brauna składa się raczej z byłych pisowców niż byłych mentzenistów czy narodowców. To arcykatolicka prawica „starej daty”, która na pierwszym miejscu stawia restrykcyjnie pojmowaną religię i ultratradycjonalizm, a nie libertariański wolny rynek czy ideologię narodową.
📈 W październikowym badaniu CBOS Konfederacja Korony Polskiej osiągnęła 9,5 proc. poparcia, mimo braku struktur i oparcia przede wszystkim na wizerunku Brauna oraz jego happeningach.
⛪ Ugrupowanie przyciąga głównie rozczarowanych wyborców PiS, a jego posłowie to w większości byli działacze tej partii lub środowisk ultrakatolickich.
⚔️ Wejście Brauna i jego ludzi do rządu mogłoby sparaliżować scenę polityczną, a ich rosnące wpływy zagrozić powrotowi PiS do władzy, ponieważ ideologicznie brauniści są dla PiS trudniejszym partnerem niż liberalno-gospodarcza frakcja Konfederacji.
Taki obrazek: zasypane wczesnym śniegiem ulice, a pomiędzy samochodami, ubrany raczej jesiennie, w rozpiętym płaszczu i marynarce, kroczy w doskonałym humorze Grzegorz Braun. Cóż rozgrzewa naszego europosła tak, że wystarcza mu lekkie okrycie, bez czapki czy choćby szalika, jeno z zasłoną chorego oka? Radość płynąca ze spotkania z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Wnet naszym oczom ukazuje się źródło jego szczęścia. Świeżo wypuszczony z karceru Wojciech „Jaszczur” Olszański serdecznie wita się z równie gnębionym przez nadwiślański reżim Braunem. Po chwili na szyję europosła rzuca się asystent Jaszczura, Ludwiczek, jakby witał ukochanego dziadziusia na rodzinnej wigilii. Łezka się w oku kręci, gdy patrzy się na tych odważnych i silnych mężczyzn, dających się ponieść chwili.
„Pierwsze spotkanie po prawie 6 miesiącach” – pisze na Facebooku Agnieszka Borkowska, sołtyska wsi Regiel i jedna z osób tworzących Drużynę Brauna. Specjalizuje się w umieszczaniu na swoim profilu zdjęć i filmów z rozsianych po kraju pożarów, które okrasza wymowną serią hashtagów: #kolejny #ua #sabotaż. Wróćmy jednak do trzech przyjaciół. Jeszcze tego samego dnia europoseł Braun, komendant Jaszczur i dzidziuś Ludwiczek wspólnie świętują Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. W tym uniwersum Jezus nabiera więc znaczenia prawdziwie uniwersalnego, arcykatolickiego, obejmującego wszystkie rasy rozumne, także obce, które, według licznych dzieł science fiction, będą chciały nas kiedyś zniszczyć. Tymczasem nawet Obcy ze statku Nostromo odpuściłby, gdyby Braun, Jaszczur i Ludwiczek przedstawili mu radosną nowinę o Wiecznym Królu Polski i Wielkiej Koronie.
Czy taka ferajna kompletnie odjechanych postaci, które nadawałyby się bardziej do surrealistycznego serialu komediowego, jakiejś współczesnej wersji 1670, może się liczyć w wyborach parlamentarnych całkiem poważnego państwa członkowskiego UE? Oczywiście, wszak mowa o Polsce, która niejedne cuda widziała.
Gabinet osobliwości Grzegorza Brauna
Konfederacja Korony Polskiej żwawo pnie się w sondażach, a w październikowym badaniu CBOS osiągnęła 9,5 proc. W listopadowym badaniu było troszkę słabiej, ale 8,5 proc. to nadal doskonały wynik dla środowiska, które opiera się właściwie na jednej rozpoznawalnej osobie. Korona Brauna stała się czwartą siłą polityczną w Polsce, wyprzedzając dwie lewicowe partie, Nową Lewicę i Razem, które w żadnym z wymienionych dwóch badań CBOS nie przekraczają progu. Ugrupowanie, które właściwie nie ma poważnych struktur, bazując jedynie na happeningach Brauna i jego „kontrowersyjnych” poglądach, już za dwa lata może stać się kluczowe dla utworzenia większości rządzącej w Polsce. Czyli z pewnym prawdopodobieństwem będzie miało kilku członków rady ministrów.
Aż strach pomyśleć, kogo ci ludzie wystawią jako kandydatów na członków rządu. Jak na razie koło poselskie Konfederacji Korony Polskiej obejmuje trzech parlamentarzystów, czyli ledwie o jednego mniej niż koło Razem. Jednym z nich jest Roman Fritz, który do Sejmu dostał się z listy Konfederacji, jednak po rozłamie dołączył do ekipy braunistów. Pochodzący ze Śląska Fritz związany był też z ultrakatolickim środowiskiem pisma „Polonia Christiana”. Poseł ma na karku zarzuty za współudział w wyniesieniu flagi UE z budynku Ministerstwa Przemysłu w Katowicach. Zrobił to oczywiście z Braunem, który zawsze musi się pojawić tam, gdzie dzieje się coś zupełnie kuriozalnego. Prywatnie Fritz jest przedsiębiorcą, właścicielem firmy Fritz Packaging Systems. Zajmuje się też dezinformacją. W sierpniu straszył z trybuny sejmowej, że rząd przygotowuje się do „operacji ekspedycyjnej poza terenem naszego kraju”.
Znacznie większe doświadczenie polityczne mają dwaj pozostali posłowie Korony Brauna. Sławomir Zawiślak w przeszłości był członkiem Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, ale szybko trafił do PiS, gdzie działał niemal od początku założenia partii. Jest posłem od 2005 roku, obecnie mija mu szósta kadencja z rzędu. Z PiS wyleciał dopiero, gdy zagłosował przeciw słynnej „piątce dla zwierząt” Kaczyńskiego, która nieomal doprowadziła do rozłamu w partii. Zawiślak nie był jednak godny przyciągnięcia go z powrotem do Zjednoczonej Prawicy, której większość chwiała się w pewnym momencie w posadach, w związku z czym Kaczyński był gotów dawać rozłamowcom różne frukta w zamian za powrót do partium mater. Zawiślakowi nie dawał, więc polityk dołączył do Konfederacji, z której listy znów dostał się na Wiejską, a następnie wszedł w skład Korony.
Szczególnie interesujący jest Włodzimierz Skalik, najbardziej przemilczany postkomunista spośród polityków PiS. Niesłusznie, gdyż Skalik w przeszłości był naprawdę wybitnym pilotem. Zdobył mistrzostwo i wicemistrzostwo świata w lataniu precyzyjnym. W pierwszych częściowo wolnych wyborach w 1989 roku startował z listy Aeroklubu PRL, która miała poparcie PZPR. Skalik przegrał jednak z kandydatem Solidarności, więc szybko zmienił front i stał się prawicowcem.
W XXI wieku został częstochowskim radnym Sejmiku Śląskiego z ramienia PiS i przez niemal całą drugą dekadę był prezesem Aeroklubu Polskiego. Z PiS odszedł jednak dosyć szybko, podczas pierwszego dużego rozłamu w tej partii, gdy w 2007 roku z powodu swoich ekstremalnie antyaborcyjnych poglądów zbuntował się ówczesny marszałek Marek Jurek. Jak na porządnego postkomunistę przystało, Skalik dołączył do antyaborcyjnych buntowników, tworząc z nimi Prawicę Rzeczpospolitej. Chwilowo związał się też z Kukiz’15, ale do Sejmu po raz pierwszy dostał się dopiero w 2023 roku z listy Konfederacji jako poplecznik Brauna. Po rozłamie dołączył do Korony. W międzyczasie został zatrzymany przez CBA i otrzymał zarzuty w ramach śledztwa dotyczącego korupcji w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, jednak sprawę umorzono w 2021 roku z powodu braku wystarczających dowodów.
Korona Brauna jest obecnie głównym zagrożeniem dla PiS
Jak widać, drużyna Brauna składa się raczej z byłych pisowców niż byłych mentzenistów czy narodowców. To arcykatolicka prawica „starej daty”, która na pierwszym miejscu stawia restrykcyjnie pojmowaną religię i ultratradycjonalizm, a nie libertariański wolny rynek czy ideologię narodową. Na pierwszy rzut oka widać, że braunistom pod względem poglądów znacznie bliżej do prawej ściany PiS niż do Konfederacji.
Dotyczy to również wyborców Korony. To zawiedzione prawe skrzydło elektoratu PiS, któremu nie podobały się podejrzanie modernistyczne ciągoty Mateusza Morawieckiego czy intelektualisty Kaczyńskiego. Dowodzą tego dane CBOS. To niesamowite, jak podobne są elektoraty PiS i Brauna. W badaniu CBOS Postulowane priorytety rządu Donalda Tuska w połowie kadencji parlamentu zapytano respondentów o ocenę poszczególnych tematów politycznych w skali od 1 (najmniej ważne) do 7 (najważniejsze). Elektoraty PiS i Korony wyróżniają się największym zainteresowaniem poprawą dostępu do świadczeń medycznych (co nie dziwi, biorąc pod uwagę stosunkowo wysoki przeciętny wiek tych dwóch grup wyborców) oraz ochroną interesów polskich rolników i walką ze wzrostem kosztów życia. Blisko siódemki znalazło się również przeciwdziałanie nielegalnej imigracji, w czym obie grupy przypominają elektorat Konfederacji. Dla elektoratu Konfederacji walka z inflacją i ochrona rolników ma jednak znacznie mniejsze znaczenie, co również jest symptomatyczne – wyborcy Mentzena to zwykle nieźle zarabiający mężczyźni z miast, dla których koszty życia czy problemy rolników nie są tak istotne.
Zbieżność elektoratów PiS i Korony pokazują również zachowania w drugiej turze wyborów prezydenckich. Według danych CBOS, zagłosowanie na Karola Nawrockiego deklarowało 86 proc. wyborców Brauna z pierwszej tury, a na Trzaskowskiego – zaledwie 2 proc. Tymczasem spośród wyborców Sławomira Mentzena tylko 58 proc. osób deklarowało oddanie głosu na Nawrockiego, a na Trzaskowskiego aż 12 proc. Także szereg cech socjoekonomicznych wskazuje na liczne podobieństwa między wyborcami PiS i Brauna. Chociażby zawód – w cytowanym wyżej listopadowym sondażu partyjnym CBOS PiS i Korona zajmują dwa pierwsze miejsca wśród rolników. Odpowiednio drugie i trzecie miejsce zajmują wśród osób zarabiających do 4 tys. zł miesięcznie na rękę – w tej grupie pierwsze miejsce przypada Koalicji Obywatelskiej, co nie jest zaskoczeniem, gdyż zdecydowanie lideruje w tym sondażu.
Teoretycznie Korona Brauna jest więc obecnie głównym zagrożeniem dla PiS. To przede wszystkim ona podbiera elektorat partii Kaczyńskiego, a jednocześnie to właśnie z nią najtrudniej będzie PiS-owi stworzyć koalicję rządzącą. Antysemityzm Brauna dla filosemickiego PiS może być nie do strawienia. Libertarianizm ekonomiczny Mentzena może być prostszy do oswojenia, przecież jeszcze w kadencji 2005-2007 ministrą finansów rządu PiS była polska Thatcher, czyli Zyta Gilowska. Wejście braunistów w dużej liczbie do sejmu mogłoby więc uniemożliwić Kaczyńskiemu powrót do władzy.
Masowa obecność tych ludzi w Sejmie może sparaliżować kraj i drastycznie obniżyć poziom debaty publicznej w Polsce. Poza tym Kaczyński już pokazał, że potrafi wspiąć się na wyżyny cynizmu i dogadać nawet z wrogim środowiskiem, byle przejąć władzę. Czy Wojciech „Jaszczur” Olszański ma więc szansę na zostanie nowym szefem MON? Skoro Macierewicz był, to czemu nie on? Macierewiczowi prezes Kaczyński również nie ufa, wziął więc go na smycz w postaci służb Kamińskiego i Błaszczaka. Macierewicz miał nawet swojego Ludwiczka, czyli słynnego Bartłomieja Misiewicza, który od przydupasa Olszańskiego nie różni się aż tak bardzo.






























Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.