Kraj, Michał Sutowski

Trzaskowski wygodny dla PiS, Kidawa-Błońska dla reszty opozycji

Fot. Platforma Obywatelska RP/flickr.com. Edycja KP

Z punktu widzenia polskiej demokracji byłoby lepiej, gdyby Kidawa-Błońska została w grze. Komentarz Michała Sutowskiego.

Małgorzata Kidawa-Błońska rezygnuje, wygląda na to, że Rafał Trzaskowski wchodzi do gry, a zatem – kto kogo? Zacznijmy od końca, chronologicznie, bo logicznie to od początku. O co nam chodzi w najbliższych wyborach? Żeby przegrał je Andrzej Duda; do tego najpierw potrzebna jest druga tura. Ostatnie sondaże – jakkolwiek niepewne w tak nadzwyczajnych warunkach – wskazują, że do niej dojdzie. To już jest jakiś plus.

Wybory prezydenckie? Czas na reset

I teraz – kto miałby w tej drugiej turze największe szanse? Sondaże ostatnich tygodni sugerowały, że Władysław Kosiniak-Kamysz lub Szymon Hołownia. Obaj bardzo wygadani, z fajnymi żonami, dość młodzi, nie zużyci. I dość konserwatywni, choć ten drugi puszcza do nas oko, że w sumie to nie do końca, a w ogóle to o wszystkim warto rozmawiać. Kosiniak-Kamysz ma doświadczenie polityczne i struktury partii; Hołownia – charyzmę celebryty-społecznika ponad partyjnymi sporami.

Szymon Hołownia: List do ludzi lewicy

czytaj także

Wyraźna przewaga tej dwójki nad resztą opozycji (jeśli zapytać respondentów o drugą turę) niespecjalnie dziwi. Jako pretendenci, na fali, przejmowali sporo wyborców Platformy Obywatelskiej, sfrustrowanych bezradnością dotychczasowej kandydatki tej partii. Jednocześnie nie odstraszają bardziej tradycyjnie zorientowanych normalsów, a lider PSL liczy wręcz na odbicie części wyborców Andrzejowi Dudzie. Z kolei wyborcy lewicy są bardziej anty-PiS-owscy niż Tomasz Lis, więc w drugiej turze raczej zacisną zęby i wrzucą/odeślą kartę, gdzie trzeba.

Z Atlanty na wieś [Sierakowski rozmawia z Kosiniakiem-Kamyszem]

Co w tej układance odmienia zamiana Kidawy-Błońskiej na Trzaskowskiego? Nowy zawodnik ma pewne szanse wejść do drugiej tury, mocą poparcia i pracy silnych wciąż struktur partyjnych PO oraz liberalnych mediów. Te ostatnie z trybu malkontenckiego przejdą na entuzjastyczny wobec „nowej nadziei opozycji”. Ale kiedy już kandydat PO stanie do bezpośredniej walki z Dudą, obok wyborców własnej partii będzie musiał przyciągnąć nie tylko „pozaplatformianych”, tylko najlepiej wszystkich zwolenników Hołowni. Sprawa niełatwa, bo oni pragną nowej miotły w polskiej polityce, a nie po prostu elokwentnego faceta przed pięćdziesiątką. Jeszcze trudniej będzie mu przekonać konserwatywno-ludowy elektorat PSL.

Nie dlatego, że taki z niego wielki postępowiec (choć PiS nie omieszka mu wyciągnąć Parad Równości i Deklaracji LGBT+). Po prostu dla małomiasteczkowych i wiejskich wyborców to „chłopak ze starówki” czy nawet „uczeń Geremka”, czyli jak nie warszawski banan, to europejski salonowiec. Tylko lewicę dostanie jeszcze Trzaskowski w drugiej turze za pół darmo. Czemu? Bo część elektoratu postępowego poprze prezydenta Warszawy z dokładnie tych samych powodów, dla których PSL-owcy go nie poprą. A większość i tak wybierze każdego, kto będzie mógł wyprowadzić Andrzeja Dudę z Krakowskiego Przedmieścia. Mimo wszystko szabel może być na Dudę za mało, tym bardziej że kandydat PO w drugiej turze oznacza totalną mobilizację po stronie wyborców PiS.

Ale druga tura to wciąż perspektywa dość abstrakcyjna. Za to bardzo konkretnie ta kandydatura wycelowana jest w Szymona Hołownię i jest w tym pewien sens – a przynajmniej partyjny interes. Bo wygrać z Dudą to sprawa może i dla PO ważna, ale ważniejsza to nie dać się zabić na opozycji. I dlatego kandydat tej partii może przegrać z prezydentem, od biedy może też przegrać z Kosiniakiem-Kamyszem. Ale gorszy wynik od Hołowni to dla Platformy katastrofa. Ryzyko definitywnej utraty resztek nadziei na status hegemona opozycji i zjazdu na równię pochyłą.

Z punktu widzenia polskiej demokracji byłoby lepiej, gdyby Kidawa-Błońska została w grze. Raz, że Warszawie nie groziłby ludowy komisarz z PiS; dwa, że Kosiniak-Kamysz lub Hołownia to pewniejsi zawodnicy do walki z Dudą. A dla Lewicy? Cóż, już sam start Trzaskowskiego życia Biedroniowi nie ułatwi ani wyniku mu nie poprawi. A jego względny sukces podtrzyma przy życiu Platformę, której słabość jest Lewicy na rękę. Jednocyfrowy wynik Kidawy-Błońskiej sprzyjałby przebudowie układu sił w kierunku dwublokowym. Z PSL jako skrzydłem chadecko-konserwatywnym oraz Lewicą z potencjałem na budowę skrzydła drugiego.

Deklaracja LGBT+ to gwarancja bezpieczeństwa [rozmowa]

Trudno było jednak oczekiwać od Platformy Obywatelskiej, że będzie dalej jechać w przepaść z nogą na gazie. Co prawda za kiepskie sondaże Kidawa-Błońska odpowiada tylko w części, zapewne mniej, niż sama zadeklarowała rezygnując ze startu. Ale koledzy z partii, podobnie zresztą jak wyborcy, rzadko są w takich kwestiach sprawiedliwi.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Michał Sutowski
Michał Sutowski
Publicysta Krytyki Politycznej
Politolog, absolwent Kolegium MISH UW, tłumacz, publicysta. Członek zespołu Krytyki Politycznej oraz Instytutu Studiów Zaawansowanych. Współautor wywiadów-rzek z Agatą Bielik-Robson, Ludwiką Wujec i Agnieszką Graff. Pisze o ekonomii politycznej, nadchodzącej apokalipsie UE i nie tylko. Robi rozmowy. Długie.
Zamknij