Wsparcie Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Profil Zaloguj się

Czy Trump nakaże Polsce zmienić premiera?

Targowica była nie tyle zwykłą zdradą, co próbą utrzymania konserwatywnego status quo rękoma największego ówczesnego mocarstwa militarnego. Stronnictwo antyreformatorskie było wówczas zbyt słabe, aby zatrzymać falę postępu. Teraz jest podobnie – przynajmniej wg polskiej prawicy.

ObserwujObserwujesz

W zalewie bardziej lub mniej oczywistych analiz polityki międzynarodowej, które pewnie i tak wkrótce zastąpi AI, lepiej skupić się na tym, jak porwanie prezydenta niepodległego kraju wpłynie na polską politykę wewnętrzną. W końcu wciąż jesteśmy w niej tylko pionkiem, bez względu na to, ile serioznych tweetów wygeneruje Radek Sikorski.

Przede wszystkim powtórzenie przez Trumpa (tyle że skuteczniej) operacji specjalnej Putina w Kijowie sprawia, iż także nad Wisłą propaganda putinowska triumfuje: „Patrzcie, USA i Rosja robią to samo”. I w pewnym sensie jest to oczywiście racja. USA robi to samo co Rosja, nawet jeśli robi to nie temu samemu państwu (Ukraina jednak jest bardziej demokratyczna niż Wenezuela). Tylko skoro USA robi to samo co Rosja, i to, co robi USA, jest złe, to chyba Rosja też robi źle? Może skoro nie można robić desantu na Caracas, to nie można też na Kijów?

No, ale tu już od dawna nie chodzi o logikę.

Zbrodnie tracą na wyjątkowości

Dlatego w bystrzejszej proputinowskiej narracji to USA i NATO są agresorami w Kijowie, tak jak w Wenezueli, a Ukraińcy są w tej opowieści pozbawieni jakiejkolwiek podmiotowości – zupełnie jak Wenezuelczycy przez Trumpa. Owe podobieństwo czy wręcz kopiowanie putinowskiego wzorca przez Trumpa sprawia więc, iż putinowska zbrodnia traci na swojej wyjątkowości. Widzieliśmy to już przy bombardowaniu Palestyńczyków przez Izrael. Każda bomba spadająca na cywilów, każdy gwałt, każde głodzenie przez armię Netanjahu sprawiały, iż w powszechnym odczuciu bladły rosyjskie zbrodnie. Przecież wszyscy tak robią, prawda? O co chodzi z tym Wschodem, skoro Zachód też to robi?

I to jest dla Polski fatalna wiadomość, bo jednak nie leżymy nad Tygrysem i Eufratem, a nad Bugiem, i jednak o wiele bardziej zagraża nam imperializm rosyjski, a nie amerykański.

Trump prawie Polak i Tusk niemiecki zdrajca

Sprawa uprowadzenia Maduro ma jeszcze drugi aspekt, istotny dla polskiej polityki wewnętrznej – również imperialny. O ile bowiem część państw Ameryki Południowej może się czuć faktycznie zagrożona i skłaniać się ku póki co bardziej przewidywalnym Chinom, o tyle w Polsce może być odwrotnie – wzrosnąć może chęć przejęcia władzy rękoma obcych mocarstw, a konkretnie rękoma USA.

Pomijając posty szefa Telewizji Republika czy prowokacyjne memy o porywaniu Tuska, śmiem twierdzić, że gdyby szło o wybór „Trump czy Tusk”, to ogromna część prawicy spokojnie wydałaby swojego rodaka Amerykanom. W tym środowisku Trump jest niemal Polakiem, a Tusk jest Niemcem, tudzież niemieckim zdrajcą. Polska zaś jest oczywiście w niewoli UE, która zniewala ją tak bardzo, że prawicowi europosłowie jeżdżą swobodnie do Brukseli i na wyzywaniu UE zarabiają miliony euro ze wspólnej unijnej kasy.

USA jest w tej narracji wyzwolicielem, nawet jeśli polski prawicowy polityk stoi wobec niej ze spuszczoną głową, gdy pani ambasador Mosbacher wyciera nim podłogę. Wyobrażacie sobie, żeby chociaż 10 proc. obelg, które od prawicy otrzymuje na co dzień ten rzekomo strasznie zniewalający reżim UE, otrzymał ktoś z prawicy USA? Przecież prawicowi politycy zabijają się o wspólne zdjęcie przy windzie z Trumpem niczym turyści w Białym Domu.

Czytaj także Czas to wreszcie powiedzieć: mamy antypolską prawicę Piotr Nowak

Dlatego swoista „nowa Targowica” wcale nie musi być zaskoczeniem. Targowica była bowiem nie tyle zwykłą zdradą, co próbą utrzymania konserwatywnego status quo rękoma największego ówczesnego mocarstwa militarnego. Stronnictwo antyreformatorskie było wówczas zbyt słabe, aby zatrzymać falę postępu.

Teraz jest podobnie – przynajmniej według polskiej prawicy. Może i 80 proc. polskich polityków to konserwatyści, może i mają swojego prezydenta, premiera, TK, SN, Sejm i Senat, a lewica jest czarzastowskim popychadłem, ale i tak czują, że nie dadzą rady zatrzymać „lewackich” zmian świata. Zwłaszcza, że część owych zmian i tak wprowadza UE ponad ich głowami.

Walka o krzesło pod amerykańskim protektoratem

Dlatego bardzo możliwe, że będziemy mieć do czynienia ze wzmożeniem, a nawet prośbami, aby Trump przyjechał i w jakiś sposób zrobił z Polską porządek. Spokojnie, nie przez porwanie Tuska ani Sikorskiego, którego syn nota bene służy w armii amerykańskiej (i nikt w tym nie widzi konfliktu interesów). Być może będzie się to odbywało przez tupanie nogą Vance’a, być może przez presję ambasadorów albo medialnych magnatów. Być może przez rozgrywanie „głupich Polaczków” przeciw sobie, dokładnie tak, jak robiono to w XVIII wieku. Pałac prezydencki i kancelaria premiera ochoczo w to przecież wejdą, bijąc się o krzesła w samolocie.

Czytaj także Amerykanom wszelką łaskę, Niemcom nawet ogarka Łukasz Łachecki

Być może wreszcie Trump powie wprost, kogo sobie życzy u władzy w Priwiślańskim Kraju. W końcu skoro powiedział, że chce zaanektować Grenlandię albo wcielić Kanadę do USA, to czemu miałby nie namaścić namiestnika w Polsce? Przecież mentalnie prawica w stosunku do kumpla Epsteina jest mniej suwerenna, niż Tusk był kiedykolwiek wobec Merkel.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie