Kraj

12 dowodów, że smartfony i bycie online czynią nas głupszymi

Stresujecie się? Czujecie się gorzej?

Czy nie macie wrażenia, że ciągle omija was coś ważnego? Że wszyscy są ładniejsi, mądrzejsi i bardziej pracowici? Kiedy w tym samym czasie wy jesteście samotni, grubi i nie stać was nawet na bułkę, bo wszystko już wydaliście na jakieś śmieci, które miały uczynić was szczęśliwszymi i fajniejszymi, a sprawiły tylko, że znowu jesteście biedakami, których nie stać na bułkę. Nie martwcie się. Nie jesteście w tym sami. Wiele osób na świecie czuje się bardzo podobnie.

Na całym świecie ludzie, zwłaszcza młodzi, śpią już wyraźnie mniej, niż potrzebują. Przez to są przewlekle zmęczeni (i w dłuższej perspektywie zapadają przez to na różne choroby). A ponieważ cały czas mają poczucie, że nie nadążają, to w efekcie się poddają. Zaklęty krąg? Niekoniecznie. Zawsze można wyłączyć smartfona, skasować facebooka, snapchata, tindera, instagram i oddać wszystkie pokemony jakimś dzieciom z Pakistanu, a w zaoszczędzonym tym sposobem czasie podziwiać piękno natury lub sztuki.

Już dziesięć lat temu naukowcy udowodnili, że oglądanie telewizji czyni nas grubszymi, głupszymi i bardziej agresywni. Od tamtego czasu nauka się trochę rozwinęła i mniej więcej już wiemy, co z naszym życiem robią też internet, smartfony i media społecznościowe. Dziś chciałbym więc wam opowiedzieć, w jak bardzo szkodliwej i ogłupiającej cywilizacji żyjemy.

1. Nadwaga

Otyłość to choroba cywilizacyjna, która w krajach rozwiniętych osiągnęła już rozmiary epidemii i jest odpowiedzialna za śmierć milionów ludzi. Wie już o tym nawet Rafał Ziemkiewicz i od pewnego czasu dzielnie próbuje zrzucić część opasłego brzucha na siłowni. A jednak. Nieograniczony dostęp do taniego i smacznego jedzenia jest silniejszy od tej wiedzy. Trudno się powstrzymać przed ulubionym łakociem, prawda? Tym bardziej dzieciom, które od małego szprycowane są cyfrowymi obrazami rozmaitych słodkości. Nierzadko w jakości HD.

Teoretycznie zakazane jest kierowanie reklam do dzieci. Jednak dzieci nie są głupie i rozpoczynając naukę w szkolę, znają ponad 200 znaków towarowych i potrafią je dopasować do konkretnych produktów.

Coś te zakazy chyba słabo działają. A jeśli uzależnisz dziecko od słodyczy, to możesz już mieć klienta na całe życie. Niemieckie ministerstwo zdrowia opublikowało dane, z których wynika, że koszty nadwagi i otyłości spowodowane przez reklamę wynoszą rocznie 15 miliardów euro. (Czy ktoś każe korporacjom zapłacić te pieniądze? Czy dalej będziemy patrzeć, jak transferują je do rajów podatkowych?). A to jeszcze nie wszystko. W długim badaniu przeprowadzonym w Ameryce zaobserwowano nie tylko, że otyłość dotyczy jednej trzeciej populacji chłopców i dziewczynek, ale wręcz, że przewidywana długość życia zaczyna spadać (szczególnie wśród niższych warstw białej ludności). Tamtejsze korporacje tuczą swoich mieszkańców na śmierć. Jak podpiszemy TTIP, zaczną to samo robić z nami. Smacznego! No, ale może pokemony to zmienią i ludzie ruszą sprzed ekranów zażywać świeżego powietrza i sportu.

2. Uzależnienia

O uzależnieniach było już trochę wcześniej, ale teraz zajmijmy się tym bardziej szczegółowo. Facebook uzależnia bardziej niż koks. Nie tylko dlatego, że możesz zażywać go w pracy, a czasem wręcz jesteś do tego zachęcany albo wręcz zmuszany. Powiadomienia pobudzają układ nagrody.

Wystarczy, że wrzucisz kolejne selfie i lajki lecą, jak serie z AK47. Jak tego nie lubić?

Ujawnianie prywatnych informacji na swój temat dostarcza nam przyjemności i mamy na to badania. Jest jednak również ciemna strona mocy. Ludzie uzależnieni od internetu znacząco mniej angażują się społecznie i mniej ufają innymi. Uzależnienie od gier powoduje z kolei problemy z nauką, z koncentracją i ze snem wśród milionów młodych ludzi. Można podejrzewać, że gdyby na rynku pojawiła się nowa substancja uzależniająca tyle osób i powodująca takie społeczne szkody, jak gry komputerowe i smartfony, dawno zostałaby wpisana na listę substancji zakazanych. Ale przecież nie zrobimy tego Markowi Zuckerbergowi czy Timowi Cookowi?

3. Przestaje się myśleć

Laureat nagrody Nobla Daniel Kahneman udowodnił, że ludzie z natury niechętnie myślą. Ludzie są w myśleniu oszczędni, żeby nie powiedzieć skąpi. Zamiast się zastanowić, podążają ścieżką utartych skojarzeń. Myślenie męczy i wymaga energii, którą oczywiście lepiej oszczędzać. Mając do wyboru zużycie baterii w telefonie albo mózgu, wybieramy to pierwsze. Zamiast sprawdzić i zapamiętać drogę, idziemy z GPS-em w ręku, a potem się dziwimy, że jesteśmy totalnie zagubieni, gdy bateria nam padnie. A jak ktoś nie wierzy własnym doświadczeniom, może zawsze sięgnąć po czasopismo „Computers in Human Behavior” i przeczytać artykuł pt. Mózg w kieszeni: smartfony w udowodniony sposób zastępują myślenie.

4. Nomofobia

Nigdy nie słyszelicie o nomofobi? A czy czuliście kiedyś lęk, że rozładuje wam się telefon? To właśnie jest nomofobia. Nawet jeśli o niej nie słyszeliście, to nie oznacza, że jej nie macie. Już w 2008 roku cierpiała na nią połowa Brytyjczyków. Strach pomyśleć, ilu ludzi lękających się wyładowania baterii żyje na świecie dzisiaj.

5. Problemy z koncentracją

Wielozadaniowość to mit, ale ludzie ciągle sobie wmawiają, że potrafią robić wiele rzeczy naraz, bo przyjemnie jest surfować między mejlami, fejsem, smartfonem i internetowym infotaimentem jednocześnie udając przed samym sobą, że wykonujemy prawdziwą pracę. Tymczasem wiemy, że korzystanie z telefonów i laptopów w czasie wykładów wpływa bardzo negatywnie na proces uczenia się. Być może w pracy nie musicie być skupieni, niczego wymyślać ani się uczyć. Ale jeśli musicie, to wibrujący smartfon i ciągle bycie online znacząco zmniejszają waszą produktywność.

6. Stres

Wykazano silną zależność między korzystaniem ze smartfona a stresem. Nic w tym dziwnego. Stres pojawia się, gdy czujemy utratę kontroli. A jak można mieć kontrolę nad tym wszystkim, co buzuje w naszym smartfonie? Znacie to uczucie, gdy sprawdzacie mejla w komórce i zastajecie tam problem, który chcielibyście rozwiązać, ale nie możecie, bo macie tylko komórkę, a rozwiązanie problemu wymagałoby dotarcia do biura? No to wiecie, o co chodzi. A jak nie znacie, to strasznie wam zazdroszczę, ale musicie uwierzyć na słowo tajwańskim i amerykańskim naukowcom, że używanie smartfona bywa bardzo stresujące.

7. Czujecie się gorzej

Korzystanie z mediów społecznościowych oraz internetu wiąże się z pogorszeniem samopoczucia i zwiększoną depresyjnością. Intensywne korzystanie ze smartfonów wiąże się z lękiem, a ten z kolei łączy się z brakiem zadowolenia z życia. Udowodniono nawet bezpośredni negatywny wpływ korzystania z Facebooka na subiektywne samopoczucie również po wylogowaniu.

8. Macie mniej empatii

Co gorsza nie tylko wy czujecie się gorzej, ale robicie też gorzej innym. Facebook tłumi empatyczne zdolności społeczne i w rezultacie ogranicza zdolność okazywania empatii. Ale jak ludzie mają uczyć się okazywać sobie uczucia, skoro według pewnego amerykańskiego badania dziewczynki w wieku 8–12 spotykają się z koleżankami przez dwie godzinny dziennie, a z facebooka korzystają przez siedem? Zresztą dzieciaki w Polsce też już spędzają statystycznie po kilka godzin przed tabletami. Czy wyrosną z nich prawdziwi Włatcy Móch?

9. FOMO

FoMO (Fear of missing out) nie jest nowym zjawiskiem. Ludziom zawsze towarzyszło poczucie, że omija ich coś ważnego i nie ma ich tam, gdzie powinni być, stąd się wzięła Odyseja i w sumie prawie cała literatura światowa. Ale nigdy jeszcze nie omijało nas tak wiele i tak szybko. Nawet niektórzy uznani nowojorscy dziennikarze boją się wchodzić na twittera w obawie, że pochłonie ich strumień newsów i zapomną nakarmić dziecko.

10. Bezsenności

Nie możecie iść spać, bo ciągle jest jeszcze tyle ciekawych rzeczy do zobaczenia w sieci? Znam to. Nie możecie zasnąć, gdy już się zdecydowaliście położyć, bo myślicie o tych wszystkich obrazkach, filmikach i komentarzach? Najgorzej jest, gdy zaczyna się w głowie układać odpowiedzi, których ostatecznie i tak nie zamieszczacie. Ale co się człowiek zdenerwuje, to jego, a już zaraz trzeba wstawać do roboty. Znacie to? Nawet jeśli nie, to na to też mamy badania. Korzystanie ze smartfonów prowadzi do ograniczenia czasu snu i większego zmęczenia. Nic dziwnego, skoro się z nimi kładziemy spać i budzimy rano.

11. Wasze dzieci będą głupsze

Mózg tworzy się podczas używania, jednak aby rozwijać mózg, musimy wchodzić ze światem w interakcje i właśnie od tych interakcji zależy, czy i jak się rozwija. Intensywne korzystanie z mediów cyfrowych zakłóca uwagę i rozwój dzieci. Niektóre badania wskazują, że bombardowanie dzieci mnóstwem fantastycznych treści, które mogą znaleźć np. na tabletach, doprowadza do czegoś w rodzaju wyłączenia mózgu. Naprawdę chcecie to zrobić swoim pociechom?

12. I w końcu śmierć

W Stanach kilkaset osób rocznie ginie w wypadkach samochodowych z powodu nieuwagi wywołanej przez korzystanie ze smartfona. Kilkadziesiąt tysięcy osób zostaje rannych. A to tylko w Stanach. Mamy też pierwsze ofiary wśród graczy, którzy tak bardzo byli pochłonięci rozgrywką, że zapominali, że powinni też jeść oraz pić, więc umierali.

Epilog

Nie wiem, czy to wszystko powyżej to prawda, ale tak przynajmniej twierdzi Manfred Spitzer w książce Cyberchoroby. Jak cyfrowe życie rujnuje nasze zdrowie i podaje odwołania do odpowiednich badań, jakby ktoś chciał sobie to wszystko sprawdzić.

DOBRY-TROLL-Jas-Kapela

**Dziennik Opinii nr 242/2016 (1442)

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze archiwalne

  1. Fejsbuki, snapczaty i inne badziewie tego sortu to niestety odpowiedź na potrzeby tzw. współczesnego człowieka, który już dawno temu stał się mendą bez właściwością, powołaną jedynie do tego, aby cały swój popyt na ziemi przepędzić na płytkich rozrywkach i w pełnej izolacji od wszelkich pytań, wątpliwości czy niepokojów egzystencjalnych, czyli po prostu do pełzania z ryjem przy ziemi. Jak dla mnie jedyna szansa na ocalenie jakiejś kultury, to olewanie tych socjal mediów i tym podobnego gówna, tj. kontrolowana izolacja od tej całej wirtualnej rzeczywistości. Chyba tylko w ten sposób można ocalić w sobie tę “ciszę wewnętrzną”, bez której człowiek nieuchronnie staje się tylko kolejnym egzemplarzem stada, co zawsze jest chujowe, nawet jeżeli to stado ma najnowsze ajfony i zwyczajowo jeździ na luksusowe wakacje na Fidżi czy co tam jest ostatnio modne wśród nuworyszostwa i podobnych stworzonek.

    Czy taki na przykład Dostojewski mógłby stać się Dostojewskim w czasach takiego powszechnego zjebania mózgów, jak obecnie, tj. w realiach całego tego hałaśliwego syfu i mając do czynienia jedynie lub niemal jedynie z ludźmi, których mózgi zostały do szczętu przeorane tą gównianą płynną-fejsbukowo-snapczatowo-ajfonowoną rzeczwistością? Wątpię. Bez odcięcia się od tego syfu żaden kolejny Dostojewski, Nietzsche czy nawet Miłosz raczej się już nie pojawi; hodowla współczesnej mendy będzie postępować aż do osiągnięcia jakiegoś poziomu krytycznego. Oczywiście, wcale nie musi to oznaczać zniknięcia nauki czy filozofii w jej pokracznych, fałszywych odmianach(nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy pełnoetatowym uczestnictwem w rzeczywistości wirtualnej a pisaniem tekstów o tym, czy istnieje logiczna różnica pomiędzy, kurwa, rzeczywistym odcięciem łba a wrażeniem które niczym się nie różni od rzeczywistego odcięcia łba; ludki od tzw. filozofii analitycznej nazywają to dysjunktywizmem czy jakoś tak). Pytanie jednak: co z prawdziwą, rzetelną filozofią i literaturą, to jest po prostu z prawdziwym humanizmem?