Felieton

Premierze Morawiecki, ministrze Szumowski, zejdźcie z pluszowego krzyża i przestańcie chować się za Kaczyńskim

Każda z osób, które Kaczyński mianował w swojej infantylnej rekonstrukcji PRL, może odejść od stołu i powiedzieć pas. Więc przestajemy wreszcie udawać, że to osobista odpowiedzialność jedynie Kaczyńskiego. Nie, to odpowiedzialność każdego z posłów i posłanek. To odpowiedzialność premiera Mateusza Morawieckiego i ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Jeśli historia polskiego parlamentaryzmu na Was kiedykolwiek patrzyła, to właśnie w tym momencie i pora to szaleństwo zatrzymać.


Wiecie, dlaczego w innych krajach nie pchają się do wyborów przed szczytem epidemii? Bo mają Trybunał Konstytucyjny, który każdą ustawę o kopertowych wyborach spuściłby tam, gdzie jej miejsce. A wiecie, dlaczego nikt by nawet nie wpadł na to, żeby wrzucając koperty do skrzynek pocztowych, robić powszechne wybory? Bo Sąd Najwyższy zabiłby ich śmiechem. Wiecie, dlaczego żadna spółka pocztowa nie zażądałaby danych osobowych w pliku tekstowym bez hasła? Bo prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nałożyłby taką karę, że spółka by się już nie podniosła. Wiecie, dlaczego poczta nie realizowałaby upiornego pomysłu wyborów? Bo związki zawodowe w kilka dni zatrzymałby tę całą akcję samą tylko groźbą strajku. A wiecie, dlaczego cała polityka państw zachodnich skupia się na walce z epidemią? Bo mają ministra zdrowia, Głównego Inspektora Sanitarnego, którzy swój zawód rozumieją jako ratowanie życia ludzi.

Zwolnienie, strajk czy wezwanie do wojska? Co czeka listonoszy podczas wyborów w maju?

 

Wiele padło krytyki i bluzgów pod adresem Kaczyńskiego, za to, jak opętany władzą prze do wyborów dosłownie po trupach. Zwłaszcza trupach pocztowców. Ale przecież Kaczyński sam niczego nie może. Kaczyński nie przystawia nikomu pistoletu do głowy. Opowieści o mściwym komisarzu Kaczyńskim, co nikomu nie przepuści, są bajaniem o żelaznym wilku.

Spójrzmy chociaż na sędziego Pszczółkowskiego. PiS mianował go do Trybunału Konstytucyjnego, a ten się urwał, mówiąc brzydko, z politycznej smyczy i co? I nic. Orzeka i tyle. Przekonał się o tym Adam Glapiński, który tylko wzruszył ramionami na apele o podanie się do dymisji w związku z ogromnymi pensjami dla swoich pracownic i co? I coś mu się stało? Nie żartujmy. Wreszcie przekonał się o tym Marian Banaś, nad którym ciążą naprawdę poważne oskarżenia, a mimo to Banaś się uparł i nie ustąpił. I co mu zrobili? Nic a nic. Banaś smaruje raport za raportem i nic mu nie mogą zrobić. Tak samo Kaczyński nie może nic zrobić szeregowemu posłowi albo posłance swojej partii? Poza tym, że nie da im miejsca na liście wyborczej.

Każda z osób, które Kaczyński mianował w swojej infantylnej rekonstrukcji PRL, może odejść od stołu i powiedzieć pas. Więc przestajemy wreszcie udawać, że to osobista odpowiedzialność jedynie Kaczyńskiego. Nie, to odpowiedzialność każdego z posłów i posłanek. To odpowiedzialność premiera Mateusza Morawieckiego, to odpowiedzialność w bardzo dużym stopniu ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, który stał się zwykłym politycznym kacykiem tańczącym, jak mu Kaczyński zagra. Nie ma Kaczyński żadnej magicznej siły, którą może zmuszać ludzi do brnięcia w te wybory i organizowania ich przez pocztę w sposób koszmarnie wręcz skandaliczny. Nie ma żadnych narzędzi do wymuszania posłuszeństwa i nie ma żadnych narzędzi zemsty poza wykluczeniem z partii. A i to dopiero za 3 lata, bo inaczej pozbawiłby się większości. Więc każdy z posłów i każda z posłanek PiS może spokojnie przetransferować się teraz do opozycji i zagłosować przeciw. Bo co im zrobią? Paskudną setkę w TVP nagraną przez redaktora Węża?

Skoro Bernadeta Krynicka mogła wstać i powiedzieć, że do niczego szpital nie jest przygotowany, to może to zrobić każdy z prawicowych polityków. Na razie zrobił to Gowin, mimo iż zabierają mu właśnie partię. Więc zejdźcie już prawicowi politycy z tego pluszowego krzyża i przestańcie chować się za Kaczyńskim. Jeśli historia polskiego parlamentaryzmu na Was kiedykolwiek patrzyła, to właśnie w tym momencie i pora to szaleństwo zatrzymać. Na przykład wstrzymując się od głosu albo celowo opóźniając pracę własnych urzędów.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Galopujący Major

| Komentator Krytyki Politycznej
Bloger, komentator życia politycznego, współpracownik Krytyki Politycznej. Autor książki „Pancerna brzoza. Słownik prawicowej polszczyzny”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.