Talibowie, przywódcy-drapieżcy i pilna potrzeba komunizmu
Potrzebujemy trybu ogólnoświatowej koordynacji, który umożliwi nam podejmowanie zbiorowych, inteligentnych decyzji i ich wdrażanie. Powinno to sięgać poza poziom państwa i poza zasady rynku.
Potrzebujemy trybu ogólnoświatowej koordynacji, który umożliwi nam podejmowanie zbiorowych, inteligentnych decyzji i ich wdrażanie. Powinno to sięgać poza poziom państwa i poza zasady rynku.
Mówiono, że żyjemy w czasach końca nie tylko historii, ale także ideologii. Ale pustkę po uwiędłych ideach liberalizmu zastąpiła nowa ideologia. Jej wyznawcy stają na czele państwa po to, by je zniszczyć.
Zadanie, przed którym stoi dziś lewica, to nie besztanie Trumpa za popełnioną zbrodnię (której można się było spodziewać), ale refleksja nad tym, dlaczego „rewolucja boliwariańska” w Wenezueli poniosła tak dotkliwe fiasko.
Trump żąda od Europy, by wyrzekła się swojej cywilizacji. Bo Europa jeszcze się broni przed nowym faszyzmem, w którym polityka to intratny biznes, a prymitywna ideologia uzasadnia brutalność władzy.
Żądanie uznania historycznych krzywd często zmienia się w tożsamościową ofensywę, a nawet spiralę przemocy. Widać to od Zachodniego Brzegu po Mjanmę.
Mamdani wygrał, bo zrobił dla lewicy to, co wcześniej Trump dla prawicy: otwarcie prezentował swoje lewicowe poglądy, nie przejmując się tym, że centrum uzna je za „radykalne”. I tylko taka lewica jest w stanie wygrywać.
Zdaniem słoweńskiego filozofia to sposób, by odzyskać utraconą zdolność mówienia o władzy, gniewie i walce klas.
Dla Trumpa i Netanjahu permanentna wojna to droga do trwałego pokoju. Według słoweńskiego filozofa to błąd – by zaprowadzić pokój, musimy nauczyć się żyć w zagrożeniu wojną.
Pokój, który Trump i Netanjahu chcą narzucić w Gazie, zakłada jej całkowitą anihilację.
Radykalna zmiana jest bezwzględnie konieczna i zarazem niemożliwa. Nie ostało się żadne miejsce, dokąd można byłoby uciec.