Maciej Nowak

Hołdys, wysiadka!

Mylą się ci, którym tak jak Zbigniewowi Hołdysowi, wydaje się, że w protestach, które trwają na polskich ulicach już niemal od tygodnia, chodzi o traktat ACTA. Że wystarczy przedstawić racjonalne argumenty, dowieść, że nowe regulacje nie naruszają polskiego prawa i sprawa rozejdzie się po kościach. Nic z tych rzeczy. Wystarczy poczytać opinie na forach internetowych, posłuchać, co mówią ludzie na ulicach, w autobusach, taksówkach i pociągach, a staje się jasne, że ACTA to iskra, która potrafiła zjednoczyć środowiska na co dzień niezintegrowane.

Bo nie chodzi nawet o to, że obecny kryzys przygotowany przez całą serię nonszalanckich zachowań władzy publicznej na przestrzeni ponad dekady. O tych najgłośniejszych informują codziennie gazety i banałem jest o nich przypominać: głupia walka z dopalaczami, histeryczne zmiany przepisów dotyczących hazardu, dwulicowa polityka wobec stadionowej agresji, źle przygotowana ustawa o refundacji leków, drastyczne oszczędności w oświacie czy nowelizacja ustawy o samorządności, która ma ostatecznie już zabetonować elity lokalnych władz. Już i tak brak ograniczenia w ilości sprawowanych kadencji sprawił, że polskie miasta i regiony rządzone są przez nienaruszalnych autokratów. Opinia publiczna na temat stylu sprawowania władzy w Polsce jest jednoznacznie zła. Tyle że dotąd udawało się oburzenie społeczne skutecznie rozładowywać poprzez antagonizowanie grup społecznych i zawodowych. I nie jest to tylko metoda obecnej koalicji, również ta siła polityczna, która szczyci się Solidarnością w herbie, działała identycznie.

Gdy lekarze i farmaceuci protestowali przeciwko absurdalnym przepisom recepturowym, sprawnie przedstawiono to jako dbałość o partykularne interesy środowiska medycznego. Gdy nauczyciele upominają się o prawa gwarantowane przez Kartę Nauczyciela, co chwilę ukazują się artykuły pokazujące ich jako darmozjadów, pracujących po ledwie kilkanaście godzin tygodniowo i dysponujących luksusowymi dwumiesięcznymi wakacjami. Gdy polityka komercjalizacji i prywatyzacji paraliżuje polskie koleje, winnymi okazują się leniwi kolejarze. Gdy nowelizacja ustawy o prowadzeniu działalności kulturalnej wyłącza aktorów spod działania Kodeksu pracy – usłużni eksperci dowodzą demoralizacji środowiska artystycznego, przywiązanego do rozwiązań komunistycznych. Realne ludzkie problemy wypalają się w ten sposób we wzajemnych swarach.

W przypadku ACTA stało się inaczej. Oto pod Pałacem Prezydenckim, przed Kancelarią Premiera, Sejmem, przed siedzibami władz samorządowych w innych miastach stają razem ci, którzy dotąd byli przedzieleni barykadą nieustających uprzedzeń i pretensji. Oszukani wizją boomu edukacyjnego licealiści i studenci, głodowo opłacani pracownicy i specjaliści, kibice i rodzice, bezrobotni i wieczni stażyści, młodzież z wielkich osiedli i ci wychowani w wypasionych apartamentowcach, nacjonaliści i anarchiści, prawica i lewica, Bródno i Żoliborz.

Ta wspólnota może być oczywiście chwilowa, ale też pamiętamy, że tylko przekroczenie własnych partykularyzmów może przynieść prawdziwą Zmianę. Tym bardziej, że jej konieczność jest ewidentna już nawet dla tych, którzy tworzyli ideologię obecnej rzeczywistości. „Financial Times” opublikował w ostatnich tygodniach serię artykułów „Kapitalizm w kryzysie”, przygotowanych przez najgłośniejszych neoliberalnych ekonomistów. Paryski „Le Monde” porównał alarmistyczny ton tych artykułów i fakt ich opublikowania na tych właśnie łamach do sytuacji, gdyby „L’Osservatore Romano” przystąpiło do frontalnego ataku na fundamenty wiary katolickiej. Zmiana wisi w powietrzu, jej widmo hula po Europie i świecie. Szczęśliwie dotarło też do naszego kraju i tylko nie dawajmy się zwieść, że Zbigniew Hołdys wie, jak sobie z nią poradzić.

 

 

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Zamknij