Beata Błaszczyk: Jesteśmy na widelcu?
Kafir: Tak, Polska jest na widelcu. Między Rosją, Białorusią, wojną w Ukrainie i własną polityczną głupotą. Jesteśmy państwem frontowym. Front jest kilkaset kilometrów od Warszawy. Naiwnością jest wierzyć, że uratują nas interpersonalne kontakty prezydentów.
Potrzebujemy prochu, amunicji, przemysłu, atomu, technologii, ludzi i sprawnego państwa. Nie mesjasza z Waszyngtonu, nie cudów z Jasnej Góry.
Stale słyszymy od polityków, że „toczymy wojnę hybrydową”. Na jakim jesteśmy etapie i jaki będzie kolejny?
Jesteśmy na etapie, na którym wojna hybrydowa przestała być konferencyjnym zaklęciem polityków, a zaczęła wchodzić ludziom pod nogi, na tory, do telefonów, mediów i do głów. Nie ma na razie czołgów pod Warszawą, ale jesteśmy już po fazie testowania państwa, społeczeństwa, służb, kolei, energetyki, nastrojów i odporności na panikę. Najpierw była propaganda, szczucie, fałszywe konta, „prawdziwi patrioci” bez twarzy i codzienne dolewanie oliwy do ognia przeciw Ukrainie, Unii Europejskiej, Niemcom i własnemu państwu.
Potem przyszły prowokacje, sabotaż, podpalenia, próby uderzania w infrastrukturę i sprawdzanie, czy Polska dalej udaje, że to tylko „narracje”. W końcu wysadzono tory pod Lublinem. Takich działań będzie więcej, tylko mniej amatorskich, bardziej punktowych i robionych tak, żeby zwykły człowiek miał wrażenie, że państwo nie działa. Celem nie musi być od razu zdobycie Warszawy, bo Moskwa najpierw chce rozkleić kraj od środka, skłócić ludzi, zastraszyć polityków i wmówić społeczeństwu, że każdy sojusznik jest wrogiem.
Co dalej?
Następny etap to dalsze i bardziej zintensyfikowane ataki na kolej, energetykę, paliwa, łączność, administrację, wojsko informacyjne i zaufanie obywateli do własnych instytucji. Jeśli państwo dalej będzie mówiło „wojna hybrydowa”, ale działało jak urząd gminy po długim weekendzie, to zwykli ludzie zaczną bać się nie Rosji, tylko chaosu. Najgroźniejszy etap to połączenie sabotażu z propagandą, bo jedna grupa będzie podkładała ogień, a druga natychmiast tłumaczyła w internecie, że winni są Ukraińcy, Unia, Niemcy, migranci albo Tusk, byle nie Kreml.
Dalej jest już tylko wybór: albo twarde państwo frontowe z prawem, kontrwywiadem, odpornością społeczną i europejskim kręgosłupem, albo narodowy teatrzyk z cepem, różańcem, Wi-Fi i zdziwieniem, że wojna jednak nie pytała o zgodę.
Co w takiej sytuacji powinien robić wojskowy kontrwywiad?
W państwie frontowym liczy się nie szyld, tylko ludzie. Cywile, choćby bardzo chcieli i mieli dobre intencje, bez realnej służby w armii nigdy w pełni jej nie zrozumieją i nigdy nie dostaną pełnego zaufania wojska. Kontrwywiad wojskowy musi znać sprzęt, etaty, mobilizację, gotowość bojową, logistykę, łączność, zabezpieczenie techniczne i prawdziwe słabe punkty jednostek. Musi wiedzieć, jakie informacje są naprawdę wrażliwe, jak przeciwnik będzie próbował je zdobywać i gdzie zwykły bałagan zaczyna wyglądać jak rozpoznanie, werbunek albo przygotowanie pod sabotaż.
Tego nie da się nauczyć z prezentacji, kursu i zachodniego folderu, bo armia ma własny język, własny rytm, własne mechanizmy i własną nieufność. Dlatego wojskowy kontrwywiad powinien być zbudowany na ludziach, którzy znają wojsko od środka, potrafią rozmawiać z żołnierzami i rozumieją różnicę między gotowością z meldunku a gotowością realną. W wojnie hybrydowej przeciwnik szuka szczelin właśnie przy wojsku: w jednostkach, magazynach, transporcie, WCR-ach, przemyśle obronnym, infrastrukturze i ludziach z dostępem do informacji.
A jakie działania powinni podejmować odpowiedzialni politycy?
Odpowiedzialni i odważni politycy powinni najpierw przestać traktować służby jak łup kadrowy, magazyn etatów i narzędzie do bieżącej wojny partyjnej. Jeśli Polska jest państwem frontowym, to wojskowy kontrwywiad musi realnie wrócić do wojska, a nie trwać w modelu, w którym SKW wygląda jak przybudówka ABW, trzymająca dobre etaty dla ludzi ze służb cywilnych.
Politycy powinni oddać wojsku to, co wojskowe, czyli zbudować służbę przy armii, dla armii i z ludźmi, którym wojsko ufa. Czas skończyć z udawaniem, że cywilny funkcjonariusz po kursie i kilku odprawach automatycznie rozumie armię, bo nie rozumie jej tak jak ktoś, kto w niej służył i zna jej rytm od środka. Odpowiedzialna reforma nie polega na wymianie szyldów, tylko na odbudowie wojskowego kręgosłupa, kadr, procedur, analityki, pracy operacyjnej i realnej obecności kontrwywiadu przy jednostkach. Politycy muszą też dać służbie stabilność, pieniądze, ochronę przed czystkami i jasne zadanie: chronić zdolność bojową państwa, a nie interes chwilowego ministra. Wojna hybrydowa wymaga kontrwywiadu, który widzi werbunek, sabotaż, przecieki, rozpoznanie infrastruktury i wpływy przeciwnika przy wojsku, zanim zrobi się z tego komunikat po fakcie.
Jeśli przyjdzie wojna, dowódca będzie potrzebował informacji o przeciwniku, jego zamiarach, agenturze i możliwościach uderzenia, a nie raportu o nastrojach polityków i temperaturze partyjnego bagna.
Polski prezydent odebrał Order Orła Białego prezydentowi Ukrainy. Czy ten konflikt cokolwiek zmienia, jeśli chodzi o kwestie związane z bezpieczeństwem?
Odebranie Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy nie jest zwykłym gestem symbolicznym, tylko politycznym uderzeniem w relacje polsko-ukraińskie w czasie, kiedy Rosja czeka na każdy płomień, który da się podsycić. A Rosja nie będzie pisała apeli o rozsądek, tylko dolewała benzyny. Wystarczy jeden trup. Jeden napad. Jedno zabójstwo, które potem można przykleić do całej grupy, narodu, środowiska albo decyzji politycznej. To nie musi być żaden oszołom z piwnicy. To może być zawodowiec, człowiek bez historii w Polsce, bez lokalnych powiązań, bez internetowego śladu, który pojawi się, zrobi swoje i zniknie. Morderców w Rosji nie brakuje. Za to u nas brakuje polityków, którzy rozumieją, że w państwie frontowym każde takie symboliczne podpalenie może skończyć się prawdziwym ogniem.
Odebranie orderu, weta dla ustaw o kryptowalutach i programu SAFE – to decyzje, które Kreml przyjmuje z zadowoleniem. Rosja już tu jest? Ludzie to kupują – dlaczego?
Tak, Rosja już tu jest. I to nie od wczoraj ani od ośmiu lat. Rosja z Polski nigdy do końca nie wyszła, tylko czekała na odpowiedni moment, żeby o sobie przypomnieć. Jest w polskich głowach, emocjach, algorytmach i decyzjach, które dziwnie często wyglądają tak, jakby komuś w Moskwie robiły dobrze.
Ludzie to kupują, bo boją się chaosu i chcą prostych odpowiedzi. Order, krypto, SAFE, straszenie wojną – to są skróty do uruchomienia emocji. A emocje sprzedają się lepiej niż fakty. Propaganda nie musi przekonać wszystkich. Wystarczy, że zmęczy, podzieli i sprawi, że człowiek przestanie odróżniać wroga od sąsiada, interes państwa od partyjnych rozgrywek, a ekspercką analizę od internetowego bełkotu.
Podobno samoświadomość społeczeństwa to pierwsza linia obrony. Czterdziestolatek pracujący w Warszawie mówił mi, że jeśli ktoś ukradnie mu paszport, to zastrzeże i nie będzie problemu.
Samo zastrzeżenie dokumentu to nie wszystko. Dane już mogły pójść w obieg. Ktoś mógł zrobić kopię, założyć konto, wynająć mieszkanie operacyjne, kupić telefon czy kartę SIM, co potem będzie trzeba odkręcać miesiącami. Polski paszport w dark necie to naprawdę towar premium, do wykorzystania na wiele sposobów.
Po zastrzeżeniu sam fizyczny dokument nie znika. Przestępcy mogą to wykorzystać na wiele sposobów. W wielu miejscach na świecie nie weryfikuje się danych w czasie rzeczywistym. Sporo granic, np. w Afryce czy na Bliskim Wschodzie, można w ten sposób przekroczyć. To warto wiedzieć. Pamiętajmy przy tym – zwłaszcza teraz – że to, co robimy, może mieć wpływ nie tylko na bezpieczeństwo nasze, ale także innych ludzi.
Tuż przed świętami zapytałam moich młodych sąsiadów, czy mają zapas wody. Spojrzeli jak na świra.
A wystarczy cyberatak na infrastrukturę krytyczną. Trzy doby bez wody i prądu. Trzeba być na to gotowym. Potem woda i prąd wrócą, nawet jeśli tylko na kilka godzin. W perfumach żony makaronu nie ugotujesz. Sprawdź, gdzie jest twój urząd gminy czy miasta i jak tam dojść. GPS może nie działać. A właśnie tam będzie zapewne punkt informacji kryzysowej czy centrum niezłomności. Zapytaj starszego sąsiada, z którego się nabijasz, skąd przynosi wodę oligoceńską. Zaopatrz się w latarkę, baterie, power bank.
Wylecz zęby. Gdy naprawdę coś się zacznie, lekarze będą zajęci czymś innym. Zostaniesz ze swoim bólem zęba, a to cię wyeliminuje z gry. Badaj się. Zaopatrz się w leki na dwa miesiące. Zapomnij o chatce w Bieszczadach czy arsenale w piwnicy. Nie tędy droga. Ale zrób kurs pierwszej pomocy. Naucz się, jak zatamować krwotok czy postępować z osobą nieprzytomną. Pytaj swojego pracodawcę, radnego czy posła o taki kurs i najbliższy termin.
Samoświadomość społeczeństwa to umiejętność rozumienia, że państwo, służby i procedury nie zastąpią myślenia obywatela. To wiedza, gdzie jest zagrożenie, jak działa przeciwnik, co można stracić i dlaczego głupie „jakoś to będzie” w czasach wojny hybrydowej może kosztować nie tylko pieniądze, ale też nasze lub cudze życie.
Nie liczy się, na czym się znasz – tylko kogo znasz. Jest tak teraz w służbach? Nie chcą wykorzystać doświadczenia i wiedzy?
Państwo powinno umieć korzystać z doświadczenia ludzi, którzy coś robili naprawdę, a nie tylko ładnie wyglądali w tabelce kadrowej.
Czy w służbach liczy się dziś bardziej, kogo znasz, niż na czym się znasz? Mam nadzieję, że nie wszędzie. Ale jeśli doświadczenie, wiedza operacyjna i pamięć instytucjonalna przegrywają z układami, polityką, lojalnością towarzyską i lękiem przed kimś „nie z naszego rozdania”, to nie jest już problem personalny. To jest problem bezpieczeństwa państwa.
Gdyby jednak ktoś naprawdę chciał coś zrobić, to najpierw potrzebny jest uczciwy audyt ludzi, procedur, kompetencji i dziur. Sprawdzenie, kto zna przeciwnika, kto rozumie wojnę hybrydową, kto ma realne doświadczenie, a kto tylko dobrze opowiada o bezpieczeństwie na konferencjach.
Tyle że do wyborów zostało trochę więcej niż rok. A Rosja patrzy i czeka. Choć doświadczenie zawodowe podpowiada mi, że nie czeka, tylko robi. Oby nasze służby były szybsze.







!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)


Komentarze
Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!