Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

„W tym mieście spędziłem noc z chłopakiem poznanym przez internet”. Queerowa mapa od Płocka po Gazę

Proponuję zostawić Google Maps z jej „Złotymi Kutasami” w spokoju i pobłądzić po najlepszej mapie w internecie. Oto królicza nora, która udowadnia, że każdy kraj jest trochę gejowy.

ObserwujObserwujesz
Two silhouetted people kissing in front of a colorful map background with the phrase 'QUEERING THE MAP' and a speech bubble that reads 'i am just so alone here'
Walka

Google Maps to worek, z którego wypadają dziwne prezenty. Jeszcze w czerwcu po newsach hulała historia o kobiecie, która odkryła na Street View zdjęcie siebie w towarzystwie osoby, która zmarła wkrótce po jego zrobieniu. „Rok temu odszedł mój przyjaciel i okropnie za nim tęsknię, ale na Google Maps będziemy tańczyć wiecznie” – napisała. Ostatnio z googlowskiego worka wypadła odświeżona wersja Warszawy.

W weekend wyciszałam warszawskie czakry, więc potrzebowałam sprawdzić dojazd na Centralną. Otworzyłam Google Maps, a moim oczom ukazały się Złote Kutasy, tuż przy dworcu. Mapa stolicy została opętana przez ludzi o energii demonicznego kolegi z podstawówki – ktoś przemianował Pałac Prezydencki na Kibolski, a Pałac na Wodzie na Pałac na Wyspie Epsteina. Warszawską architekturę wzbogaciły fantazyjne nazwy, takie jak Willa Sralińskich, Zachęta – Do Opuszczenia Polski, Park Sraczewski czy Park Pizdowicki. Pojawiły się nawet akcenty nazistowskie: Muzeum Powstania III Rzeszy, Wafen SS Arkadia, Centrum Nauki Mengele.

Czytaj także „Zgównowacenie” Grindra. Jak platforma monetyzuje queerową potrzebę bliskości Aleksander Kamkow

W mediach zawrzało: nowe nazwy obiektów wywołały bekę, zdziwienie, oburzenie, a czasem odrobinę szaleństwa. Niektórzy użytkownicy X podejrzewają Ukraińców, inni ruskie boty. Dariusz Standerski, sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji, podejrzewa dzieciaki.

Niektórzy donoszą, że zhańbić mapę Warszawy jest łatwo – wystarczy „dorwać się i pokombinować”, inni twierdzą, że trudno, a masowość wskazuje na „skoordynowane działania”. Jakakolwiek jest prawda – mapy to kręgosłupy miast, a ktoś próbował nakopać Warszawie.

Mam coś na poprawę dobrego imienia map.

Querowe mapowanie

Queering the Map jest cyfrowym archiwum stworzonym w 2017 roku przez Lucas LaRochelle. To mapa, na którą można anonimowo nanosić queerowe wspomnienia i przypinać je do konkretnych lokalizacji pinezką. Jeśli więc jesteś w Radomiu i akurat przydarzy ci się coś lesbijskiego, możesz to opisać i dopiąć do queerowej mapy świata.

Niektóre miejsca są chronicznie zapinezkowione. Mapy USA, Kanady i dużej części Europy przypominają ciemną kałużę oznaczeń i trudno wyodrębnić konkretną pinezkę, trzeba zbliżać i zbliżać.

Lecę na ślepo. Niektóre wpisy są zabawne, niektóre przeromantyzowane, inne – najsmutniejsze na świecie. Część wisi na oceanie – ktoś lub ktosia dodali pinezkę w samolocie, wspominając albo tęskniąc.

Pierwszy klik: wspomnienie jak z filmu.

„Kochaliśmy się na plaży, oglądając deszcz meteorów”. Quebec, Kanada.

Sunę do USA, jeżdżąc kursorem między Wisconsin a Nebraską.

„Tu zakochałam się po raz pierwszy. Poznałam ją, gdy miałam cztery lata i po wielu latach zdałam sobie sprawę, że byłam w niej zakochana. Tłumiłam to. Pieprzyć katolicki system szkolnictwa, z którego nauczyłam się, że jestem brudna i grzeszna. Jeśli ona to zobaczy – kocham cię, M. Może kiedyś ci o tym powiem”. West Milwaukee, Wisconsin, USA.

„W tym miejscu się w tobie zakochałem. Cztery lata później odrzuciłeś moje zaproszenie do znajomych na Facebooku”. Plattsmouth, Nebraska, USA.

Szukam Płocka. Chciałam zerknąć na rodzinne miasto, ale tam nie powstało ani jedno queerowe wspomnienie.

„Wbrew wszystkim przeciwnościom, dwie biromantyczne i aseksualne osoby, które w młodości były zafascynowane Gosią Andrzejewicz, odnalazły się w tej piekielnej dziurze, jaką jest Polska, i zostały najlepszymi przyjaciółkami”.

Czytaj także Jak zostać żoną swojej żony w Polsce i nie oszaleć Aleksandra Kasprzak

Warszawski Żoliborz mógłby zmienić nazwę na Żoligej:

„Spacerowaliśmy po sąsiednich ulicach, śmiejąc się, że jest tu tak gejowsko, prawie każda mijana para była jednopłciowa. Niezbyt wysublimowany żart, ale czuliśmy się tak wspaniale, że wszystko śmieszyło nas do łez”.

Rzadkie piny

Ciekawiej robi się tam, gdzie mniej pinów. Im bardziej na wschód, tym więcej poszukiwań.

„Byłam tu na weselu. W ogóle nie umiem tańczyć. Mimo to zaciągnęłaś mnie na parkiet i choć jedyne, co robiłyśmy, to kręciłyśmy się w kółko w rytm weselnych hitów, to i tak czułam się jak w filmie. Nierealne: twoja delikatna dłoń trzymająca moją; sposób, w jaki na mnie patrzyłaś. Mogłabym przysiąść, że między nami narodziła się więź. Niestety, nigdy więcej się nie spotkałyśmy”. Ryn, Polska.

Można by organizować pielgrzymki szlakiem polskiego queera, choć pewnie skończyłoby się chodzeniem w kółko i bez przerwy, bo dzięki mapie widać, że wszędzie przydarza się coś gejowego: na alei księdza Bandurskiego w Łodzi policja znajduje nastolatka, który chciał odebrać sobie życie, bo nie mógł wytrzymać bycia gejem, ale minęło kilka lat i już może; pod Legnicą mieszka lesbijka łamiąca wiele dziewczęcych serc; nad Bałtykiem queery słuchają Girl in Red. Dzieje się.

Przekraczam granicę z Ukrainą

„W tym miejscu próbowałem przetłumaczyć dla ciebie chińskie wiersze. Wysłałem ci je, gdy byłeś już w Rosji. Nie jestem dobry w tłumaczeniu poezji, ale chciałem mieć powód, by do ciebie napisać”. Lwów, Ukraina.

„Nosiłaś koszulkę, którą ci kupiłam, miałaś super fryzurę i byłaś bardzo pijana. Nie wiem, czy to pamiętasz, ale przytulałyśmy się i było nam bardzo ciepło. Pocałowałaś mnie kilka razy, ale tak po koleżeńsku, na pożegnanie. Pozbieranie się po tym wieczorze zajęło mi sześć miesięcy”. Kijów, Ukraina.

„W tym mieście uświadomiłem sobie, że jestem gejem. W tym mieście znalazłem pierwszą miłość. Szkoda tylko, że na co dzień mieszka w Moskwie. Niech ta wojna się skończy, błagam”. Połtawa, Ukraina.

Z ciekawości przeklikuję pół Rosji.

„Dorastałem w Bratsku, opuściłem miasto, gdy skończyłem 18 lat. Chciałem zostawić tu dwie sceny. Pierwsza jest nieprzyjemna: gdy miałem 14 lat, próbowałem pocałować chłopaka na imprezie, a on zaczął mnie bić i wrzeszczeć, że jestem pedałem. Następnego dnia moi przyjaciele przestali się do mnie odzywać. Patrząc wstecz, cieszę się, że tak wyszło. Druga scena jest trochę niestosowna: w wieku 17 lat spędziłem noc z chłopakiem, którego poznałem przez internet. Spacerowaliśmy po pustych ulicach, a gdy przechodziliśmy przez nieoświetlone miejsca, łapaliśmy się za ręce. Było strasznie gorąco, coś koło 30 stopni. Uprawialiśmy seks na schodach kamienicy. To jedyny gej, jakiego spotkałem w Bratsku, chociaż na pewno istnieją też inni. Miejcie oczy szeroko otwarte. Rosja pewnego dnia stanie się przyjazna gejom, ale wtedy my wszyscy będziemy już martwi *_*”. Bratsk, Rosja.

Czytaj także Rosja zaostrza represje wobec „międzynarodowego ruchu LGBT”. To pierwszy taki wyrok Paulina Siegień

Kontynuując szlak przemocy, scrolluję do Gazy.

„Oto miejsce, w którym zginąłeś. Kocham cię całym sercem, mimo iż rozmawialiśmy tylko na odległość. Dziękuję ci, że od pięciu lat jesteś moim najlepszym przyjacielem. Twój Ahmad umarł podczas nalotu, a ty umarłeś na złamane serce. Khalid, kocham cię i nigdy nie zapomnę dnia, w którym wyznaliśmy sobie swoje orientacje. Wtedy przyznałeś, że Ahmad to twój chłopak. Chcę podzielić się tu twoim bólem. Dzieli nas morze, ale uwolnię Palestynę, żeby móc spojrzeć ci w oczy. Mam nadzieję, że kiedyś spotkasz się z Ahmedem w niebie i będziecie się całować, w końcu szczęśliwi. Spotkamy się w innym życiu. Kocham cię do Ikara i jeszcze wyżej”. Gaza, Palestyna.

„Zawsze wyobrażam sobie scenę: siedzimy w słońcu, trzymając się za ręce, wolni. Tak jak wtedy, gdy rozmawialiśmy o wszystkich miejscach, do których byśmy pojechali, gdybyśmy tylko mogli. A jednak już cię tu nie ma. Gdybym wiedział, że spadające na nas bomby cię zabiorą, ogłosiłbym całemu światu, jak bardzo cię kocham. Przepraszam, że byłem tchórzem”. Gaza, Palestyna.

„Nie wiem, jak długo jeszcze pożyję, wiec zostawiam pin na pamiątkę. I tak stąd nie wyjadę, nieważne, co się wydarzy. Najbardziej żałuję, że nie pocałowałem tego faceta, który zmarł dwa dni temu. Mówiliśmy sobie, jak bardzo się lubimy, a ja byłem zbyt nieśmiały, żeby zrobić coś więcej. Zginął w bombardowaniu, a duża część mnie zginęła razem z nim. Niedługo też umrę. Younus, pocałuję cię w niebie”. Gaza, Palestyna.

Czytaj także Czy Palestyńczycy zrzucają gejów z budynków? Aleksandra Herzyk

Nie znikną z map tak prędko jak Willa Sralińskich

Bezkres wpisów, wór dram queerów, krzątanina losowych wspomnień: więcej tu kontentu niż u Manganellego, choć w jakimś stopniu przypomina to koncept Centurii. Sto krótkich powieści rzek. Gdyby jakiś fanatyk queeru to wszystko wydrukował, można by obkleić całe miasta, a potem siedzieć i czytać. Choć wszystkich i tak się nie da, tkwi w tym potęga – pod każdym drzewem siedziała kiedyś lesba, w McDonald’s łamały się queerowe serca, geje wyznają sobie tajemnice, migają piny-znicze. To znacznie wrażliwsza mapa niż lęgowisko z dziwnymi ocenami knajp, jakim jest Google Maps.

Na południu Węgier dziewczyna wspomina romans z pachnącą jak trawa blondynką, której już nigdy nie spotka (dlaczego?). W Chinach młody gej przeprasza rodziców za swoje długie włosy i marzy o ucieczce z wyspy Hainan. Gdzieś pod Ustrzykami Wolnymi mama przyłapała lesbijki na seksie (co powiedziała?). Na drodze do Aracui w Brazylii dwie osoby przeżyły swój pierwszy raz w autobusie, a w tle grała Billie Eilish (jaka piosenka?).

Zalecam sprawdzać piny, aż pokryją banię jak pleśń. Niech się zalęgną.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x