Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

O czym marzy dziś klasa ludowa i dlaczego niewiele o tym wiemy?

Pouczające może być porównanie wyobrażeń „dobrego życia” z narracją socjalistyczną i transformacyjną. Dzisiejsza opowieść coraz częściej powraca do wczesnokapitalistycznych motywów awansu przez kombinację sprytu, talentu i szczęścia i fetyszyzacji pracy „na własnych warunkach”.

Close-up of a silver semi-truck cab with exposed wiring and an orange side marker light; a dog's face is reflected in the windshield
3
Celnie!

1

„Moim celem jest zrobić sobie wolność finansową w wieku 50 lat, żeby nie czekać do emerytury” – mówi badaczom pracownik McDonaldsa, doceniany przez przełożonych i pnący się w hierarchii firmy. Od razu zastrzega, że nie chodzi mu o Porsche na podwórku ani o dom za dwa miliony. Chodzi o to, żeby pewnego dnia móc przestać pracować.

W tej deklaracji spotykają się dwa porządki, które zwykle analizujemy osobno: realna ścieżka zawodowa, jaką współczesny rynek pracy oferuje osobie z klasy ludowej, oraz marzenia zaczerpnięte z poradników finansowych, internetowych obrazów szybkiego bogactwa i obietnicy „życia na własnych warunkach”.

Czytaj także Państwa dziecko ma pęknięty habitus Michał Sutowski

Plany życiowe wciąż są – jak chciał Pierre Bourdieu – przykrajane do obiektywnych możliwości; marzenia coraz rzadziej znają klasowe granice. To rozdwojenie – między tym, co się planuje, a tym, czego się pragnie – jest tematem tego tekstu. I to ono, jak będę przekonywać, napędza dziś produkcję intensywnego rozczarowania, które Eva Illouz umieszcza w centrum emocjonalnego repertuaru nowoczesności. „Ludzie na dolnych krańcach społeczeństwa liczą na więcej niż to, co mogą obiektywnie od życia dostać, lub też oczekują czegoś, równocześnie nie posiadając wyobrażenia o strategiach i środkach koniecznych do osiągnięcia swojego celu”, zauważa socjolożka w swojej najnowszej pracy Explosive Emotions (2026).

Umiarkowany dobrobyt „normalnego życia”

Co jednak właściwie składa się na wyobrażenia „dobrego życia”, którego niemożność pełnej realizacji może doprowadzić do rozczarowania, frustracji, a nawet rozpaczy? Aspiracje i marzenia – choć jednostkowe – podlegają społecznemu kształtowaniu (jako część habitusu klasowego, ale również jako zestaw wyobrażeń czerpanych z kultury masowej), a możliwość ich realizacji ma ogromne konsekwencje społeczne, przekłada się bowiem na poziom zadowolenia z politycznego status quo. Czy jesteśmy w stanie dowiedzieć się, jak osoby klasy ludowej wyobrażają sobie rozwój, sukces i wymarzoną przyszłość? Skąd wyczytać aspiracje klasy ludowej, czy są one jednorodne i czy odbiegają od wzorców innych klas (w tym przede wszystkim klasy średniej)?

Na początku rozpoznanie być może oczywiste: brakuje nam już opracowanych, dużych, kompleksowych badań jakościowych, które pozwoliłyby nam odpowiedzieć na tytułowe pytanie. Wbrew niewątpliwemu wzrostowi zainteresowania tematyką klasową w polskiej sferze publicznej, w socjologii badania nad klasami ludowymi są cały czas deklasowane przez badania nad klasą średnią oraz (w mniejszym stopniu) tematyką mobilności społecznej z klas niższych do klasy średniej (tutaj nawet jeśli badani pochodzą z klas ludowych, to funkcjonują już w orbicie wartości nowej klasy).

Antropologia i etnografia rzadko podejmują tematykę klas rozumianych jako grup pozostających w hierarchicznej relacji społecznej, w badaniach kulturoznawczych tematyka klas ludowych ma ciągle status marginalny (choć mamy pierwsze zwiastuny zmiany). W oczekiwaniu na tak zakrojony projekt proponuję trzy pytania – oraz nieco spekulacyjne odpowiedzi – które pozwolą na uchwycenie złożoności tematu aspiracji klasy ludowej.  

1. W jakim stopniu aspiracje klas ludowych zasadzają się na pragnieniu mobilności społecznej, zmiany pozycji i tożsamości klasowej?

Mimo natrętności i wszechobecności współczesnych opowieści awansu należy przynajmniej wyjściowo założyć, że nie wszyscy przedstawiciele klas ludowych aspirują do przekroczenia granic klasowych, lub też że ich wyobrażenia o tym, czym charakteryzuje się wyższa pozycja klasowa, mijają się z wyznawanymi w tej klasie wartościami.

Przykładowo ogólnopolskie badania przeprowadzone przez NASK w 2024 roku pokazują, że zgodnie z tezami o reprodukcji społecznej im niższa ranga szkoły, tym mniej uczniów „zainteresowanych jest” zawodami inteligenckimi, wymagającymi długiego kształcenia formalnego. Wśród uczniów szkół branżowych I stopnia zaledwie 1,9 proc. „chciałoby” pracować w usługach medycznych (lekarz/stomatolog/inne usługi), 1,7 proc. marzy o zawodzie architekta, 0,6 proc. o karierze dyplomaty.

Widać tu więc, jak powiedziałby Bourdieu, że cały czas „warunki obiektywne determinują aspiracje przez uprzednie zdeterminowanie tego, do jakiego stopnia aspiracje mogą być zaspokojone”. Najpopularniejsze zawody wśród młodzieży kształcącej się w szkołach zawodowych to kierowca zawodowy (13,9 proc.), sportowiec (10,3 proc.), handlowiec (10,2 proc.) i służby mundurowe (9,1 proc.) – a więc zawody charakteryzujące się (przynajmniej w wyobraźni społecznej) wysoką sprawczością i niezależnością (lub bliskością do władzy i dominacji, jak w przypadku służb mundurowych).

Zaskakująca jest być może wysoka pozycja zawodu psychologa/terapeuty (8,2 proc.), wymagająca długiego kształcenia, i stosunkowo niska pozycja streamera/influencera (6,3% – w przypadku liceów i techników to odpowiednio 4,4 proc. i 6,8 proc.), często pojawiającego się na innych listach wymarzonych zawodów i budzącego przerażenie wśród rodziców i ekspertów.

Podobnie jak uczniowie liceów i techników, uczniowie szkół branżowych chcą, by praca dawała im zadowolenie i satysfakcję (69,2 proc.), a także wysokie dochody (64 proc.) oraz uważają, że „osiągnięcie celów zawodowych będzie warunkiem szczęścia w przyszłości” (89,1 proc.), co być może świadczy o internalizacji norm klasośredniowych. Czy zestawienie wysokiej wiary w konieczność zawodowego spełnienia ze ścieżkami zawodowymi dostępnymi dla młodzieży z klasy ludowej nie prowadzi do wzrostu frustracji, opisywanej przez Illouz?

2. W jaki sposób różnicują się dziś aspiracje przedstawicieli szeroko zdefiniowanej klasy ludowej?

Rozmowa o współczesnych aspiracjach klasy ludowej z pewnością musi wykorzystywać narzędzia analizy intersekcjonalnej, a więc metody zakładającej kumulację osi społecznego wykluczenia. W tym przypadku niższość pozycji klasowej może być wzmacniana bądź niwelowana przez inne czynniki – płeć, wiek, miejsce zamieszkania – i wpływać zarówno na rodzaj odczuwanych aspiracji, jak i możliwość ich realizacji.

Czytaj także Dlaczego samotni są przede wszystkim mężczyźni? Katarzyna Dębska

Wiele badań wskazuje na wyższe wskaźniki mobilności społecznej wśród młodych kobiet z klas ludowych, których społeczne kompetencje pozwalają na łatwiejsze dostosowanie się do potrzeb współczesnego rynku pracy opartego na usługach. Z pewnością bliskość dużych ośrodków miejskich również wpływa na charakter planów życiowych i tego, co zakładamy, że jest możliwe do osiągnięcia.

3. Jaki charakter mają współczesne narracje o awansie? Z czego utkane są dziś aspiracje? W jaki sposób cyrkulują?

Narzędzia socjologii jakościowej mogą pomóc nam w odpowiedzi na pytanie o sposoby konceptualizowania wymarzonego życia i sposobów na jego osiągnięcie. Nie będą one jednak wystarczające, jeśli dodatkowo nie[Ł1]  zadamy pytania o to, skąd biorą się i w jaki sposób skonstruowane są kulturowe wyobrażenia, z których aspiracje są utkane.

Pouczająca może być analiza porównująca współczesne wyobrażenia „dobrego życia” z wcześniej dominującymi narracjami. O ile socjalistyczna opowieść awansu budowała się na wartościach wspólnotowości, szacunku dla pracy, również tej fizycznej (zwłaszcza w kontekście projektu powojennej odbudowy i modernizacji kraju), poszerzania wiedzy drogą edukacji formalnej i nieformalnej, a transformacyjna opowieść awansu orientowała się na indywidualistyczne akumulowanie kapitału ekonomicznego drogą wytężonej pracy bez umiaru, o tyle współczesna opowieść na ten temat coraz częściej powraca do wczesnokapitalistycznych motywów awansu przez kombinację sprytu, talentu i szczęścia i fetyszyzacji pracy „na własnych warunkach”.

Popularność idei „wolności finansowej”, a więc oszczędności zakumulowanych przy pomocy rozmaitych instrumentów finansowych umożliwiających wczesną emeryturę, wpisuje się w ten trend, podobnie jak próby utrzymywania się z internetowego pokazywania swojego życia (od influensingu do patostreamingu). Z obu zjawisk wyczytać możemy niechęć do dotychczasowego modelu pracy, a także mniejszą rolę wykonywanego zawodu w procesie kształtowania tożsamości (w tym sensie erozji ulega zarówno etos wykwalifikowanej pracy fizycznej, jak i prac klasośredniowych). Treści promujące wolność finansową przenikają za pomocą mediów społecznościowych i kultury popularnej także do wyobraźni przedstawicieli klasy ludowej.

Dystansowanie się od symboli statusu jest być może wynikiem zderzenia tradycyjnej moralności klas ludowych z obrazami ostentacyjnej konsumpcji we współczesnej kulturze i uczynienia z niej podstawowego celu wspinania się po drabinie społecznej. To właśnie kultura popularna, przede wszystkim internetowa, jest przestrzenią cyrkulacji skrótowych i uproszczonych obrazów zamożności, osiąganej nie przez reprodukcję kapitałów rodzinnych, lecz szybki proces akumulowania kapitału w atrakcyjnych sektorach: inwestowania na giełdzie (przede wszystkim bitcoin), obrotu nieruchomości (tzw. flipperzy), influencingu internetowego, modelingu, fitnessu, wellnessu i innych form poradnictwa.

Taka wizję zamożności projektuje jeden z najbardziej popularnych gatunków kultury współczesnej, a równocześnie jedna z niewielu sfer, w których klasa ludowa zyskuje widoczność w kulturze zdominowanej przez klasośredniowe wartości i wyglądy: telewizji reality. Bogactwo markowane jest tu przede wszystkim przez kapitał ekonomiczny, pozwalający na ostentacyjną konsumpcję (drogie marki samochodów i ubrań, zabiegi kosmetyki estetycznej, ekskluzywne rozrywki i sporty) i wygodne warunki mieszkaniowe.

Czytaj także Show o Polsce i reality mimo woli Kasia Babis

Życie przedstawicieli klas ludowych – ukazywane np. w reality shows, polegających na czasowej zamianie miejsc „bogatych” i „biednych” – charakteryzuje prekaryjność, skrajne zaniedbanie i rozemocjonowanie. W reality TV aspiracje klas ludowych krążą wokół marzeń o mobilności społecznej i samowystarczalności – ich spełnienie lub niespełnienie zależne jest jednak całkowicie od zdolności jednostek: ich obrotności, pracowitości, sprytu i pewności siebie.

„Wolność finansowa”, „self-care” i inne uniwersalne wartości

Z tej wstępnej mapy wyłania się obraz aspiracji rozdwojonych. Realistyczne plany zawodowe młodzieży z klas ludowych pozostają przykrojone do obiektywnych możliwości. Normy mówiące o tym, z czego powinno składać się „dobre życie” – wysokiej jakości konsumpcji, niezależności, „wolności finansowej” i „self-care’u” – uległy tymczasem uniwersalizacji ponad podziałami klasowymi. Materiału na marzenia dostarcza kultura popularna, możliwości ich realizacji wciąż rozdziela struktura. Im większy rozziew między jednym a drugim, tym więcej rozczarowania. 

Rozczarowanie nie jest jednak politycznie neutralne. Historia podpowiada, że rozziew między obietnicą a rzeczywistością bywa siłą zmiany: „Solidarność” współtworzyli wykwalifikowani, względnie dobrze zarabiający robotnicy, którzy dostrzegli, że państwo socjalistyczne nie dotrzymuje własnych obietnic. Współczesna opowieść awansu działa jednak inaczej.

Czytaj także Klasa ludowa machnęła ręką na lewicę około 2005 roku [rozmowa] Jakub Majmurek

Skoro – jak w telewizji reality – spełnienie marzeń zależy wyłącznie od obrotności, sprytu i pewności siebie, to ich niespełnienie również jest prywatną sprawą jednostki. Merytokratyczna rama nie wygasza frustracji, lecz ją prywatyzuje: zamiast zbiorowego roszczenia podsuwa samoobwinianie albo fantazję indywidualnej secesji: „wolność finansową” jako pojedyncze wyjście z gry, której reguł nie sposób zmienić. Można to za Lauren Berlant nazwać może okrutnym optymizmem: przywiązaniem do fantazji dobrego życia, która sama temu życiu staje na drodze.

O czym marzy więc dziś klasa ludowa? Uczciwa odpowiedź brzmi: wiemy za mało – i nie jest to przypadek, lecz wskaźnik tego, czyje marzenia nasza kultura i nasza nauka traktują poważnie. Dopóki to się nie zmieni, kolejne fale rozczarowania będą nas zaskakiwać, znajdując sobie ujścia, których nikt nie przewidział.

Tekst powstał dzięki wsparciu European Climate Foundation. Odpowiedzialność za informacje i opinie w niej przedstawione spoczywa na autorach. European Climate Foundation nie ponosi odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych lub wyrażonych w nim treści.

Logo European Climate Foundation

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
3 komentarzy
3
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x