Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Dlaczego Meta uwzięła się zniszczyć sygnalistkę?

Gdy sygnalistka Sarah Wynn-Williams jest zapraszana do mediów, przychodzi i milczy, bo nie wolno jej mówić o książce, którą napisała. Meta żąda od niej 11 milionów dolarów odszkodowania za krytykę działań firmy.

Pisarz, krytyk nowych technologii
Sarah Wynn-Williams
Walka

Ponad dziesięć lat temu grupa młodych, kontaktujących się przez internet białoruskich dysydentów zaczęła coraz śmielej i coraz bardziej surrealistycznie fikać skorumpowanemu, autorytarnemu rządowi Aleksandra Łukaszenki.

Tajne służby Łukaszenki – nadal pod starą nazwą KGB – rutynowo terroryzują i uprowadzają prodemokratyczne działaczki i działaczy, a wszelkie formy sprzeciwu są surowo zakazane. To właśnie w kontekście tych nieustannych prześladowań młodzi aktywiści zorganizowali serię spontanicznych protestów, tzw. flash mobs. Miały one wystawić na próbę wolę tłumienia wszelkich, choćby zupełnie nieszkodliwych zachowań przez reżym Łukaszenki.

Jedno z takich nagłych zgromadzeń poszło razem na lody – aktywiści zebrani na jednym z placów jedli po prostu lody w wafelkach. Siepacze Łukaszenki poturbowali ich i siłą wyciągali ludzi z tłumu.

Protestujący sądzili, że prowokując Łukaszenkę do aresztowań za jedzenie lodów, doprowadzą do sytuacji, która tak czy siak będzie dla nich wygrana – albo Łukaszenka pokaże, że jest dupkiem, który uważa, że pójście na lody stanowi przestępstwo, albo, że jest miągwą, co to nie potrafi zapanować nad oporem.

Łukaszenka łyknął przynętę. A potem łyknął ją znowu. I znowu. W kolejnych latach zatrzymywano demonstrantów za uśmiechanie się, za klaskanie, a nawet za stanie w ciszy.

Świat dowiedział się, że Łukaszenka to bufon, zaś dla Białorusinów oznaczało to potwierdzenie, że ów bufon nie cofnie się przed wymierzaniem jak najdotkliwszych kar za zupełnie nieszkodliwe działania.

A skoro mowa o przewrażliwionych, paranoicznych, zepsutych do szpiku kości bufonach, którzy nie cofną się przed niczym, byleby uciszyć swoich wrogów, kilka słów należy się Markowi Zuckerbergowi. Ostatnio w mediach pojawiły się wieści o tym, że Zuck ma zamiar zamienić Facebooka w sportową witrynę bukmacherską. A jednocześnie wojna, jaką toczy Zuckerberg z sygnalistami w Wielkiej Brytanii, osiąga coraz to nowy i bardziej absurdalny poziom – na miarę zakazu chodzenia na lody. Mowa oczywiście o sygnalistce Sarze Wynn-Williams, autorce sprzedającej się znakomicie w wielu krajach, opartej na jej własnych przeżyciach książce Bezwzględni. Opisuje w niej przestępcze działania, których była świadkiem, pracując przez lata jako szefowa facebookowego zespołu ds. stosunków międzynarodowych.

Czytaj także Załóż się o czystkę etniczną lub upadek miasta. Jak rynki prognostyczne wrzuciły nas w technologiczną dystopię Paweł Jędral

Bezwzględni ujawniają wiele przypadków rażącego naruszania zasad przez Facebooka, w tym świadome zachęcanie do ludobójstwa w Mjanmie. Roi się w książce także od opisów poważnych osobistych występków facebookowej kadry kierowniczej, w szczególności Sheryl Sandberg, Joela Kaplana i Marka Zuckerberga.

Ową trójkę cechuje kolosalna wręcz bufonada, okrucieństwo, małostkowość i drapieżność. Sandberg widzimy jako osobę dopuszczającą się nadużyć seksualnych, której marzy się handel ludzkimi organami na wolnym rynku. Kaplan to dzban, któremu sypie się plan wprowadzenia płatnego dostępu do internetu w obozach dla uchodźców, gdy okazuje się, że uchodźcy w obozach nie mają grosza przy duszy. (Kaplan nie omieszkał też zaniżyć Wynn-Williams ocenę pracowniczą za to, że „nie było z nią kontaktu”, gdy autorka książki leżała w śpiączce, niemal na łożu śmierci).

Najgorszy z nich jest jednak Zuckerberg, którego grzechy sięgają od oszukiwania w grze Osadnicy z Catanu, aż po narażenie na klęskę procesu pokojowego w Kolumbii, rozpoczętego po 50 latach wojny domowej, tylko dlatego, że nie chciało mu się ruszyć z łóżka przed południem. Jak się okazuje, Zuck dał także Chinom dostęp do wszystkiego na Facebooku oraz uprawnienia do cenzurowania niewygodnych dla państwa chińskiego treści, gdy bezskutecznie próbował zdobyć pozwolenie na oferowanie Facebooka w Chinach.

Okropna firma, oferująca koszmarne produkty, zarządzana przez bandę łajdaków. Zgodnie z warunkami zatrudnienia Wynn-Williams musiała podpisać glejt zobowiązujący ją do trzymania języka za zębami (zapis o dochowaniu poufności), zabraniający jej negatywnego wypowiadania się o firmie (zapis o nieszkalowaniu) oraz odbierający jej możliwość dochodzenia swoich praw przed sądem w ramach wszelkich czynności związanych z Meta (zapis o wiążącym postępowaniu arbitrażowym).

Te trzy klauzule – które Meta rutynowo umieszcza w umowach, aby uciszyć ewentualnych sygnalistów – sprawiły, że z chwilą wydania książki napisanej przez Wynn-Williams, Meta powołała prywatnego sędziego – opłacanego przez firmę prawnika, którego zadaniem jest orzekać, w miejsce sądu, w sprawach sporów dotyczących umów. Ten zaś nałożył na autorkę zakaz promowania, a nawet wspominania w jakikolwiek sposób o jej książce.

Ów prawnik przyznał także firmie Meta 50 tysięcy dolarów za każdy przypadek krytyki, jakiej Wynn-Williams się dopuściła, co prędko przełożyło się na odszkodowanie w wysokości 11 milionów dolarów. To suma przekraczająca wartość majątku i potencjalnych zarobków, jakie Wynn-Williams i jej mąż (reporter „Financial Timesa”) mogliby wypracować przez całe swoje życie. Jeśli rzeczywiście przyjdzie im kiedykolwiek zapłacić tę sumę, będą skończeni.

Rodzi to interesujące pytanie: co jeszcze mogą jej zrobić? Gdy już zasądzili sobie odszkodowanie wielokrotnie przekraczające wartość jej majątku i potencjalnych dochodów, dlaczegóżby nie miała po prostu złamać postanowień umowy? Jak śpiewała Janis Joplin „Wolność znaczy nie mieć nic do stracenia”.

A jednak Wynn-Williams skrupulatnie stosowała się do postanowień arbitra. Nie wypowiadała się o książce, o jej treści, o swoich doświadczeniach w firmie Facebook/Meta. Gdy w ubiegłym roku w Londynie występowaliśmy razem za scenie podczas premiery mojej książki Gównowacenie, milkła i przybierała obojętny wyraz twarzy za każdym razem, gdy była mowa o Mecie. Nie podpisywała ani nie sprzedawała egzemplarzy swojej książki.

Gdy przyznano jej nagrodę British Book Award, odbierając to wyróżnienie, nie wspomniała o książce, której okładka była zamazana na ekranie w tle (przemawiała za to w imieniu innej laureatki, nieżyjącej już Virginii Giuffre, wykorzystywanej przez Jeffreya Epsteina, która oskarżyła księcia Andrzeja o napaść seksualną).

Czytaj także Fallokracja. Rządy alfonsów i gwałcicieli Jakub Szafrański

A jednak gdy zaproszono ją do rozmowy – na temat niezwiązany z jej książką – na festiwalu literackim The Hay Festival, gdzie miała wystąpić na scenie obok Tima Wu i Carole Cadwalladr, Meta przez prawników zagroziła, że mówiąc publicznie o czymkolwiek Wynn-Williams złamie wydany przez arbitra zakaz. W rezultacie podczas rozmowy Wu z Cadwalladr autorka przez godzinę na scenie nie wypowiedziała ani słowa, zachowując kamienną twarz. Bezwzględni byli też wycofywani z festiwalowej księgarni w dni, kiedy autorka była obecna na festiwalu.

Meta i tak powiadomiła Wynn-Williams, że jej milczące i nieruchome wystąpienie na scenie stanowiło kolejne naruszenie „porozumienia” i że w związku z tym firma wystąpi o kolejne odszkodowanie. To posunięcie, na miarę bicia obywateli za lizanie lodów na ulicy, ostatecznie skłoniło Wynn-Williams do wystąpienia na drogę sądową w celu unieważnienia umowy.

Jej prawnicy opublikowali w sieci dokumentację z postępowania, w tym 285-stronicowe oświadczenie Wynn-Williams, w którym autorka wyjaśnia, że bardzo starała się zastosować do żądań Meta, że firma nie chciała ustąpić ani o jotę, nieustannie grożąc jej postępowaniem arbitrażowym.

Dlaczego Meta tak się uwzięła na jedną, prominentną sygnalistkę? Na pewno słyszeli przecież o efekcie Streisand. Nie ma lepszego sposobu na zainteresowanie mas czytelników książką Wynn-Williams (która już znalazła się na pierwszym miejscu listy najlepiej sprzedających się książek New York Timesa) niż ciągła eskalacja gróźb.

Czytaj także Oszust to ma klawe życie – na Facebooku Cory Doctorow

Sądzę, że prawnicy Mety doskonale zdają sobie sprawę z tego, że sami zachęcają ludzi do czytania Bezwzględnych (warto przeczytać, doskonała lektura). Widocznie uznali, że to cena, którą warto zapłacić, ponieważ: a) odkąd Wynn-Williams odeszła z firmy, dopuszczali się jeszcze większych okropności, b) właśnie teraz zwalniają na potęgę tysiące pracowników, bo powinęła im się noga na AI, co dużo Metę kosztuje, oraz c) niszcząc Wynn-Williams, mogą wywołać trwogę w tysiącach byłych zatrudnionych, którzy mieliby zapewne sporo do powiedzenia o tym, co dzieje się w firmie, ale los sygnalistki skutecznie ich zniechęca do rozgłaszania grzechów firmy.

Tak przynajmniej przypuszczam.

Łukaszenka wiedział, że aresztując młodzież za chodzenie na lody, wystawi się za granicą na pośmiewisko. Zuckerberg wie, że karząc Wynn-Williams za stanie na scenie jak słup soli, staje się pierwszym w kolejce miliarderów zasługujących na gilotynę. I Łukaszenka, i Zuckerberg mogą uchodzić za przewrażliwionych na własnym punkcie oprychów, to im nie wadzi – byleby tylko ludzie, których faktycznie gnębią, za bardzo się bali, by ktokolwiek odważył się zakwestionować ich władzę.

**
Cory Doctorow – jeden z najbardziej poczytnych pisarzy science fiction, krytyk nowych technologii, autor wielu książek i esejów. W polskim przekładzie ukazała się m.in. jego powieść Mały Brat i zbiór esejów Kontekst. Eseje o wydajności, kreatywności, rodzicielstwie i polityce w XXI wieku. Na stronie Biblioteki Anarchistycznej opublikowano przekłady zbioru opowiadań Radykalne (Radicalized) i powieści Odchodząc (Walkaway) oraz Dla Wygranej (For The Win). W 2026 roku ukaże się polski przekład książki Gównowacenie.

Artykuł opublikowany na blogu autora Pluralistic.net na licencji Creative Commons. Z angielskiego przełożyła Katarzyna Byłów.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x