Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Ukraińcy w Polsce stają się dla prawicy przedwojennymi Żydami

Prawica staje przed moralnym testem, który oblała 100 lat temu.

ObserwujObserwujesz
Group of people in traditional Ukrainian dress holding a large blue-and-yellow flag at a festive street event.
1
Celnie!

3

Gdyby traktować branie po złotówce od każdej analogii współczesnych czasów do Republiki Weimarskiej, czy szerzej – do międzywojnia, pewnie można by niejeden samochód ufundować lekarzowi z Koalicji Obywatelskiej – tak są wyświechtane.

Jednak z drugiej strony trudno nie mieć wrażenia, że pewne procesy powtarzają się niemal jeden do jednego i niekoniecznie jako farsa – jak mówił swego czasu wielki przyjaciel niepodległości Polski Karol Marks. Tym procesem jest coraz częstsze traktowanie przez polską prawicę figury ukraińskiego imigranta analogicznie do figury przedwojennego Żyda.

Czytaj także Kielce i Jedwabne nie spadły z nieba, czyli jak się tworzy warunki do pogromu Xavier Woliński

Antysemityzm jako polityczne złoto Dmowskiego

Wbrew pozorom polski mieszczański antysemityzm XX wieku nie został – jak czasami sugerują publicyści liberalni – wyssany z mlekiem matki. Nie był też spowodowany tylko konkurencją ekonomiczną, jak sugerują zwykle komicznie wybiórczy publicyści prawicowi.

Owszem, konkurencja ekonomiczna, zwłaszcza na wsi, była istotną składową ówczesnego antysemityzmu z powodu umiejscowienia Żydów jako pośredników w machinie feudalnego wyzysku. Ale mieszczański antysemityzm Roman Dmowski wykorzystał po raz pierwszy dopiero na fali przegranych wyborów do IV Dumy Państwowej w Warszawie w 1912 roku, których wynik w skomplikowanym systemie kurialnym zależał od wyborców żydowskich.

To wtedy właśnie Dmowski ostatecznie znalazł „polityczne złoto antysemityzmu”, które potem szkodziło nie tylko polskim Żydom, ale także samej Polsce, na którą z przerażeniem patrzył establishment USA i Wielkiej Brytanii. Sam Dmowski doskonale zresztą zdawał sobie sprawę, jak bardzo antysemityzm szkodzi, ale był na nim tak zafiksowany, że – jak notował w Dzienniku endek (także antysemita) Julian Zdanowski – co do zasady odrzucał perspektywę udziału w rządach II RP, bo zgłębiał tajniki wielkiej rewolucji żydowsko-socjalistycznej.

Rzecz jasna antysemityzmu nie mogła odrzucić także cała ówczesna (autentycznie patriotyczna) endecja, gdyż owo polityczne złoto okazało się tak bardzo kuszące i tak bardzo zakodowano je w głowach wyborców, że sami endecy stali się jego zakładnikami.

Analogie ukraińsko-żydowskie

Niestety, podobne „antyukraińskie złoto” zaczyna odkrywać nie tylko pławiąca się w nim od lat neoendecja w postaci konfedrato-braunistów, ale także PiS, a przede wszystkim wyborcy prawicy. Jeśli prześledzimy bowiem kolejne argumenty antyukraińskie, to trudno nie odnieść wrażenia, że są one niemal dosłowną kopią argumentacji antysemickiej.

Gdy czytamy, że Ukraińcy się nie asymilują, nie znają języka i mówią tym swoim „szoszońskim językiem”, to dokładnie tak samo mówiono przed wojną o nieasymilujących się Żydach „gęgających w tej koślawej niemczyźnie”, jaką miał być jidysz. Gdy z kolei Ukraińcy się asymilują, analogicznie zarzuca się im, że chcą wżenić się w polską tkankę społeczną, odbierają polskie kobiety polskim mężczyznom, udają przechrzty.  

Wszystko to wspierane jest powszechnym zarzutem „panoszenia się”, który zarówno w przypadku przedwojennych Żydów, jak i współczesnych Ukraińców oznaczać może wszystko i nic. Od głośnego śmiechu po skakanie przez barierki czy prowadzenie własnej działalności zarobkowej.

Oczywiście, jeśli Ukraińcy nie zarabiają pieniędzy w Polsce, to podobnie jak przedwojenni Żydzi są „pasożytami”. Jeśli zaś zarabiają, to, a jakże, wedle analogicznej retoryki antysemickiej, wykupują Polskę. Nic tylko czekać na hasła: „Nasze ulice, ukraińskie kamienice”.

O tym, iż rzekomy powszechny banderyzm Ukraińców w Polsce (jeden przypadek banderowskiej flagi na pięć lat) jest takim samym kłamstwem jak powszechny bolszewizm przedwojennych Żydów (wielu z nich był religijnych, a żydowskie partie socjalistyczne nawet nie potrafiły zdobyć jednego mandatu do Sejmu), nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Wystarczy poczytać prawicowego Facebooka.

Czego nie chcecie wiedzieć o kapitalizmie

Słowem: czegokolwiek Ukrainiec w Polsce nie zrobi, i tak będzie winien. Czy się asymiluje, czy nie, czy zarabia, czy nie, czy jest wierzący, czy nie – jak się chce, to kij się zawsze znajdzie. W tym sensie jest to polityczne złoto, bo zawsze można wskazać go jako winnego.

Ale owo polityczne złoto wynika także z analogicznego do przedwojennego antysemityzmu klucza wyjaśniającego współczesny stan, w którym Polacy są mocno podirytowani. Tak jak przed wojną trudno było endekom wytłumaczyć wadami ówczesnego kapitalizmu ogrom wyzysku, łącznie z pracą dzieci, zerową osłoną socjalną (kobiety pracujące w połogu) i koszmarnymi płacami, tak i dzisiaj trudno jest wolnorynkowej prawicy wytłumaczyć, iż to właśnie wolny rynek, a więc popyt i podaż, winduje ceny mieszkań w dużych miastach, odpowiada za znikanie poszczególnych zawodów i tyranie na śmieciówkach przez „normalnych chłopaczków z bloku”.

Wtedy, przed wojną, figura Żyda – bolszewika, konkurenta robotnika i krwiopijcy-pracodawcy jawiła się jako idealna figura kozła ofiarnego. To on, Żyd, to przez niego jest tak wam źle, polski ludu!

Dokładnie tak samo jest dziś z Ukraińcem. To oni, a nie zbyt niska składka zdrowotna, są winni kolejkom do lekarzy. To oni, a nie brak rewaloryzacji 800+, są winni temu, że starcza na mniej. To oni, a nie automatyzacja i wyzysk przez big techy, są winni masowym zwolnieniom.

Czytaj także Tokarska-Bakir: Wciąż tkwimy w logice czystki etnicznej [rozmowa] Tomasz Żukowski

Pokusa i test

W prawicowej opowieści nie ma miejsca na wyjaśnienie, że system kapitalistyczny (jak każdy) ma ogrom wad, które polskie społeczeństwo poznaje wraz ze wzrostem nierówności i konkurencji o kurczące się zasoby. Trzeba znaleźć inne wyjaśnienia, dlaczego młody człowiek nie ma zdolności kredytowej, musi mieć gigantyczny wkład własny na mieszkanie, a jego praca będzie coraz bardziej zagrożona prekaryzacją i klątwą śmieciówkową.

Postać złego Ukraińca się do tego świetnie nadaje. Można zrzucić wszystko na obcego. Skoro działało przez lata w II RP, przynosząc wymierne skutki w wyborach, to dlaczego ma nie zadziałać teraz? Środki ładowania słomy do mózgów wyborców są przecież o wiele bardziej zaawansowane.

W pewnym sensie prawica, mając w ręku owe „polityczne złoto”, znowu staje przed moralnym testem, który oblała sto lat temu. Przez cały XX w. zapewniała, że teraz jest już inna i odrobiła lekcje po zabójstwie Narutowicza. Lada moment rzeczywistość powie jej „sprawdzam”.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
1 Komentarz
1
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x