Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

W ruinach Europy. Lęki i nadzieja nowego filmu Pawła Pawlikowskiego

„Ojczyzna” wygląda jak film, który powinno było zrealizować niemieckie kino gdzieś w latach 50., a jednocześnie stwarza wrażenie niepokojąco współczesne.

Black-and-white scene of people at a formal dinner table; a man in a decorated military uniform sits center, others beside him. Recenzja
2
Walka

Ojczyzna, najnowszy film Pawła Pawlikowskiego, układa się w coś rodzaju trylogii z jego dwoma poprzednimi tytułami, Idą i Zimną wojną. Wszystkie trzy filmy, sfotografowane w czerni i bieli, w kadrach o klasycznych, coraz rzadziej stosowanych w kinie proporcjach 1,37:1, podejmują podobne tematy: nazizmu i komunizmu, zimnowojennego podziału Europy, dramatycznej historii XX wieku i tego, jak odciska się na intymnych, osobistych losach. W Ojczyźnie reżyser skupia się na tuż powojennych Niemczech, państwie, która na własne życzenie i z własnej winy stało się źródłem i epicentrum największego koszmaru historii ubiegłego stulecia.

Naszym przewodnikiem po Niemczech roku 1949 jest Thomas Mann, który razem swoją córką Eriką przybywa do dawnej ojczyzny ze Stanów, których obywatelstwo przyjął w 1944 roku. Niemcy, które po dojściu nazistów do władzy odebrały Mannowi obywatelstwo i zmusiły go do migracji, teraz nagradzają go Nagrodą Goethego. A właściwie dwiema: jedną we Frankfurcie nad Menem, w zachodniej części Niemiec, drugą we wschodniej, w Weimarze. Film przedstawia podróż pisarza i jego córki z Frankfurtu do Weimaru przez ciągle zrujnowany przez wojnę kraj, dwa ustroje i dwa kształtujące się zimnowojenne bloki.

Satyra na odbudowę

Bardziej niż ruiny – choć w filmie nie brakuje ich fascynujących obrazów – interesuje Pawlikowskiego społeczny pejzaż odbudowujących się Niemiec. Mann i jego córka przyglądają się mu, zachowując postawę lodowatego szyderstwa. Ten szyderczy ton najmocniej dochodzi do głosu w scenie przyjęcia ku czci Manna we Frankfurcie, gdy widzimy, jak w nowej rzeczywistości doskonale zaczynają się odnajdywać luminarze dawnego systemu, dziś przekonujący, że oni przecież od zawsze byli przeciw, nic złego nie zrobili, a w ogóle to nie przesadzajmy z potępieniami dawnych czasów, bo były skomplikowane.

Czytaj także Holland: Poraża mnie brak wrażliwości u krytyków „Idy” Cezary Michalski

Mimowolnie najzabawniejsi są tu bliźniacy, wnuki Richarda Wagnera, próbujący przekonać Manna, by poparł ich inicjatywę wskrzeszenia wagnerowskiego festiwal w Bayreuth. Bo przecież genialna muzyka ich dziadka nie powinna cierpieć przez to, jak wykorzystywał ją poprzedni reżim – nietrudno wyobrazić sobie podobne rozmowy na kulturalnych salonach Moskwy po upadku Putina i putinizmu.

Po drugiej stronie zaciągającej się nad Europą żelaznej kurtyny nie jest jednak lepiej. W komunistycznych Niemczech pisarza wita chórek dzieci w mundurkach, wykonujących pieśń na jego cześć z wymuszonym entuzjazmem uczestników szkolnej akademii. Dysydenci błagają go, by zabrał głos w sprawie cenzury zaciskającej swoją obręcz na tej części Niemiec, a wszędzie widoczna jest złowieszcza obecność radzieckich żołnierzy.

Oba systemy kuszą Manna, każdy chciałby przeciągnąć wielkiego pisarza na swoją stronę i użyć go w propagandowej wojnie. Mann, choć wie, że w Stanach, gdzie rośnie antykomunistyczna panika, może mu to zaszkodzić, jedzie do kontrolowanego przez wschodni reżim Weimaru, dając w ten sposób wyraz swojemu przekonaniu o jedności niemieckiej kultury ponad zimnowojennymi podziałami. Jednocześnie nie jest w stanie w pełni poczuć się jak w domu w żadnej wersji nowych Niemiec. Jest obcy zarówno na zachodzie, zamiatającym skrzętnie przeszłość pod dywan, jak i wschodzie, gdzie pod hasłami antyfaszyzmu, humanizmu i socjalizmu nowe władze wprowadzają własny, autorytarny – jeśli nie gorzej – ustrój.

Cóż może kultura?

Mann czuje się obco, bo reprezentuje wielką, niemiecką i europejską mieszczańską kulturę, która popełniła spektakularne samobójstwo gdzieś między bitwą pod Sommą a obłędem nazizmu. Zarówno dla Amerykanów, jak i Sowietów – nowych władców dwóch części Niemiec – jest ona co najwyżej atrakcyjnym muzealnym eksponatem, czymś, co wystawia się w gablocie jak grecką wazę, rzymską statuę albo pierwsze wydanie biblii Guttenerga – nie żywą duchową formacją, nie powietrzem, którym się oddycha.

Czytaj także Krwawa Luna i żydokomuna Piotr Forecki

Kultura, której tak prominentnym przedstawicielem jest Mann, okazała się przy tym w najlepszym wypadku bezradna wobec koszmarów XX wieku. Czy po tym, co właśnie stało się w Niemczech, można dalej przyjmować w jej imieniu nagrody, wygłaszać podniosłe mowy, ze spokojem oczekiwać na zajęcie swojego miejsca w panteonie obok Goethego czy Kanta? Klaus Mann, syn pisarza, wykonujący zawód ojca, uważa, że nie. W trakcie podróży ojca popełnia samobójstwo, przepełniony zgorzknieniem i przekonaniem, że kultura, jaką całe życie tworzył, zbankrutowała i nie można okłamywać się, że jest inaczej.

Jego ojciec tak przejęty jest swoją „misją” w Niemczech, że zachowuje się, jakby nie przyjmował do wiadomości nie tylko argumentów syna, ale także samego faktu jego śmierci. Filmowy Mann także w relacjach z najbliższymi utrzymuje dystans godny olimpijskiego boga, chroni się w kokonie własnej wielkości przed czymkolwiek, co mogłoby go narazić na zranienie, na przeżycie jakiejś autentycznej emocji.

Ojczyzna jest względnie krótkim, eliptycznym filmem. Pawlikowski celowo nie rozwija pewnych wątków i tez, zostawia widza z otwartymi pytaniami, daje przestrzeń do tego, by samemu zdecydować, czy Mann w 1949 roku jest już tylko kustoszem swojego własnego kultu, nieświadomym tego, jak bardzo świat, z którego wyrastała jego literatura, już nie istnieje, czy kimś, kto przez swoją moralną i intelektualną postawę umożliwił powojennym Niemcom transformację w demokratyczne społeczeństwo, zdolne – choć dopiero kilka dekad po wojnie – zacząć rozliczenie z nazizmem.

W ostatniej scenie Mann i jego córka słuchają w zrujnowanej wielkiej rezydencji organowej muzyki. Thomas zaczyna płakać. Ten płacz może być zarówno płaczem człowieka, który rozumie swoje własne bankructwo, głosem rozpaczy ojca po śmierci syna, ale też początkiem procesu żałoby, koniecznym do tego, by mogło nastąpić uzdrowienie i duchowe odrodzenie – nie tylko dla rodziny Mannów, ale także powojennych Niemców.

Obraz nie tylko z przeszłości

Oglądając Idę, można było odnieść wrażenie, że Pawlikowski kręci film, jaki na temat polsko-żydowskich relacji, Zagłady i stalinizmu powinna była nakręcić Polska Szkoła Filmowa, ale nie mogła tego zrobić – nie tylko dlatego, że nie pozwalała na to cenzura PRL, ale także z tego powodu, że pewnych kwestii nie dało się wtedy nawet pomyśleć. Podobnie Ojczyzna wygląda jak film, który powinno było, ale nigdy nie mogło, zrealizować niemieckie kino gdzieś w latach 50.

Jednocześnie nowa produkcja Pawlikowskiego sprawia niepokojąco współczesne wrażenie. Mann podróżujący przez zrujnowane, podzielone Niemcy, próbujące podnieść się z samozawinionej katastrofy, jest nie tylko obrazem z głębokiej przeszłości. Ojczyznę oglądamy w momencie, gdy przyszłość zjednoczonej Europy liberalnych demokracji – która wydawała się odpowiedzią na zimnowojenny podział kontynentu i antyliberalne ideologie XX wieku – wydaje się coraz bardziej niepewna. Od wewnątrz zagraża jej prawicowy populizm, od zewnątrz agresywna rewizjonistyczna Rosja, rosnąca potęga przemysłowa Chin, niestabilność i nieprzewidywalność sojusznika zza oceanu. W tym nowym świecie Europa nie jest może ruiną podzieloną na strefy okupacyjne, ale wydaje się słaba, coraz bardziej anachroniczna, niezdolna rozbudzić swojego potencjału, przegrywa w kluczowych technologicznych wyścigach.

Czytaj także Janicka: Ogon, który macha psem Elżbieta Janicka

Spotkanie z Ojczyzną przypomina wszystkie związane z tym lęki. A przy tym nowy film Pawlikowskiego przy całym swoim pesymizmie, czasem przytłaczającej melancholii, pulsującym gdzieś w tle mrocznym nihilistyczny tętnie, nie pozostawia bez nadziei.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
2 komentarzy
2
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x