Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Nie, Izrael nie ma prawa do istnienia

Nie ma prawa istnieć państwo, dla którego konflikt na tle etnicznym i eksterminacja mniejszości jest ideologiczną podstawą spajającą społeczeństwo. Państwo, w którym właśnie uchwalono prawo wprowadzające karę śmierci dla tylko jednej grupy narodowej – co jest pierwszą taką sytuację od czasów III Rzeszy.

Walka

W poniedziałek 30 marca izraelski parlament zatwierdził ustawę, która w praktyce nakazuje stosowanie kary śmierci na Palestyńczykach, i to w niespotykanie przyspieszonym trybie. Jasne, można mydlić sobie i innym oczy, że to prawo dotyczy wszystkich terrorystów. Ale nie miejmy złudzeń – gdyby tak było, nie obserwowaliśmy ekstatycznej reakcji Itamara Ben-Gwira i jego krwawej świty. Media obiegło nagranie, na którym izraelski minister bezpieczeństwa tańczy radośnie, polewając sobie i wiwatującym kolegom szampana. Każdy z nich ma wpiętą w klapę marynarki przypinkę w kształcie… stryczka. Tak bowiem od dawna wyraża się w Izraelu poparcie dla omawianej zmiany prawnej.

Dlaczego akurat stryczek, a nie na przykład strzykawka? Cóż, może i współcześnie przeprowadza się egzekucje poprzez wstrzyknięcie skazanemu trucizny, uznając to za najbardziej humanitarny sposób (co samo w sobie też jest dyskusyjne), jednakże izraelscy politycy domagający się kary śmierci dla Palestyńczyków zakładają powieszenie. Obawiają się bowiem, że lekarze będą odmawiać udziału w tym procederze. To wiele mówi o kraju, który niektórzy na Zachodzie wciąż uważają za „enklawę zachodniej demokracji” na Bliskim Wschodzie czy też „przyczółek zachodniej kultury”.

Czytaj także Netanjahu najgorszym prezydentem USA? Atak na Iran a granice amerykańskiej suwerenności Patrycja Wieczorkiewicz

Szybka śmierć za „negowanie istnienia państwa Izrael”

Z ustawy zatwierdzonej przez Kneset stosunkiem głosów 62:48 wynika, że sądy wojskowe, działające na okupowanych przez Izrael terytoriach, mają dokonywać egzekucji na każdym sprawcy ataku ze skutkiem śmiertelnym na Izraelczyka. Skazańcy będą pozbawieni możliwości widzeń; w tym kontaktu z adwokatem inaczej niż zdalnie. Egzekucja ma być błyskawiczna – do trzech miesięcy od wyroku, z możliwością przedłużenia oczekiwania o 180 dni. Sądy cywilne mają mieć niemal identyczne uprawnienia, z tym że dochodzi jedna – komiczna i upiorna – przesłanka. Na szybki wyrok śmierci będą się kwalifikować ci sprawcy, którzy dokonali ataku „z zamiarem negowania istnienia państwa Izrael”. W tak krótkim czasie niełatwe będzie ustalenie, co napastnik sądził o prawie Izraela do istnienia podczas przeprowadzania ataku – zakrawa to wręcz na ściganie za myślozbrodnię.

Choć w teorii prawo dotyczy także Izraelczyków, to właśnie ta ostatnia przesłanka odsłania jego prawdziwy cel. Dodajmy, że Izrael od lat aresztuje i przetrzymuje Palestyńczyków bez wyroków,  procesów czy aktów oskarżenia. Dane na 2023 rok wskazywały na ponad 1200 takich przypadków. W praktyce nowe prawo oznacza, że każdego z nich będzie można oskarżyć o zabicie Izraelczyka, a czasu i narzędzi na obronę przed sądem po prostu zabraknie.

Sprzeciw wobec nowego izraelskiego prawa wyraziły organizacje praw człowieka, ONZ, Komisja Europejska, a nawet rząd Niemiec. Kraju, który tak silnie popiera ludobójczą politykę Izraela, że policja brutalnie tłumi tam propalestyńskie manifestacje i aresztuje osoby w nich uczestniczące.

Antagonizacja jako podstawa funkcjonowania a prawo do istnienia

Czy państwo tworzące prawo ułatwiające eksterminację jednej grupy etnicznej ma prawo do istnienia?

A przecież nienawiść do sąsiadów jest immanentną cechą państwa Izrael, jego ideologicznym fundamentem i spoiwem. Antagonizacja jako podstawa funkcjonowania wznosi się ponad polityczne podziały. Gdy Izrael ręka w rękę z USA zaatakowali w lutym Iran, Kneset poparł tę decyzję jednogłośnie. Opozycja zawiesiła polityczny spór w imię napaści na kraj, z którym Izrael nawet nie sąsiaduje. Poparcie społeczne dla tej wojny jest ogromne, choć pod wpływem irańskich pocisków spadających na izraelskie głowy powoli zaczyna spadać.

Szerokie poparcie wśród Izraelczyków ma także przemoc wobec Palestyńczyków ze Strefy Gazy. W opublikowanym przez „Haaretz” badaniu przeprowadzonym przez Uniwersytet Stanowy w Pensylwanii w roku 2025 większość, bo aż 56 proc. Żydów, poparła „przesiedlenie (forced expulsion) arabskich obywateli Izraela do innych krajów”. Prawie połowa, bo aż 47 proc., zgodziła się ze stanowiskiem, że Siły Obronne Izraela „po zajęciu wrogiego miasta powinny działać w sposób podobny do tego, jak Izraelici postąpili podczas zdobywania Jerycha pod wodzą Jozuego, a mianowicie zabić wszystkich jego mieszkańców”, Kiedy Izrael po 7 października 2023 zintensyfikował działania zbrojne wobec Palestyńczyków w Strefie Gazy, tiktokowym trendem w skali kraju było parodiowanie ofiar bombardowań. Treści pochwalające etniczną supremację Żydów pojawiają się nawet w popularnych piosenkach.

Czytaj także Izrael w jednym rzędzie z Iranem, Rosja w tyle. Rekordowa liczba zabójstw dziennikarzy i tortury w więzieniach Aleksander Kamkow

Czy ma prawo istnieć państwo, dla którego konflikt na tle etnicznym i eksterminacja mniejszości jest ideologiczną podstawą spajającą społeczeństwo?

Niedawno w Izraelu uniewinniono żołnierzy znęcających się nad więzionym Palestyńczykiem. Ofiara trafiła do szpitala, a w akcie oskarżenia padło m.in. stwierdzenie o rozerwaniu odbytnicy ostrym przedmiotem. Przy okazji przez Kneset przetoczyła się debata, w której politycy nie mogli dojść do porozumienia, czy seksualne tortury na więźniach są wskazane, czy jedynie dopuszczalne.

Również w tym roku inny polityk Żydowskiej Siły, Yitzik Kroizer, wyrażał w Knesecie poparcie dla wszelkich działań Sił Obronnych Izraela, „nawet jeśli skutkiem ubocznym jest śmierć kobiet i dzieci”. Mówił to w kontekście zamordowania przez IDF palestyńskiej rodziny na Zachodnim Brzegu.

Jakiś czas temu media obiegła potwierdzona przez Czerwony Krzyż informacja o torturowaniu przez izraelskich żołnierzy rocznego dziecka w celu wymuszenia na jego ojcu zeznań. Chłopiec miał być przypalany papierosami i nakłuwany ostrymi przedmiotami, w tym gwoździem.

Jak wynika z raportu specjalnej sprawozdawczyni ONZ ds. praw człowieka na terytoriach palestyńskich Franceski Albanese Izrael od lat stosuje systematyczne tortury wobec Palestyńczyków „na bezprecedensową skalę”.

Według Komitetu Obrony Dziennikarzy (CPJ) Izrael odpowiada za 2/3 morderstw na dziennikarzach w roku 2025, a był to rok rekordowy (129 zabójstw), od kiedy organizacja monitoruje tę statystykę (1992).

To nie są incydenty. To modus operandi. Czy państwa systemowo torturujące trzymanych bez wyroków ludzi, w tym dzieci, powinny istnieć?

„Czy Izrael ma prawo istnieć?” – to pytanie syjonistyczni apologeci czystek etnicznych i ludobójstwa zadają adwersarzom, kiedy tych znudzi już odmienianie przez wszystkie przypadki słowa „antysemityzm”. Ci, którzy je zadają, powinni liczyć się z tym, że coraz częściej będą słyszeli w odpowiedzi „nie”.

Takie państwo nie ma bowiem prawa istnieć. Tak samo jak nie miała prawa istnieć III Rzesza. A przecież nikt, kto tak sądził w latach 40. XX wieku, nie odmawiał Niemcom prawa do swojego państwa. Tutaj moglibyśmy rozpocząć lewicową, akademicką i filozoficzną dyskusję o tym, czy państwa narodowe są dobre, czy złe, ale na potrzeby tego wywodu trzymajmy się szkolnej, prostej zasady mówiącej, że to akurat narody mają prawo do samostanowienia. Izraelczycy mają prawo do swojego państwa (tak samo jak Palestyńczycy czy Kurdowie), ale pora stanąć w prawdzie i przyznać, że obecny projekt terytorium nazywanego Izraelem nadaje się do zalania betonem i kiedyś ewentualnie można by spróbować od nowa. Oczywiście nic takiego się nie wydarzy.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie