Marie-Aude Murail, Psycholog, t.1 Byliśmy umówieni, t.2 Coś o sobie wiem, przeł. Paweł Łapiński, Wyd. Dwie Siostry 2025, 2026

Sauver powoli otworzył drzwi do poczekalni. Ci, którzy przychodzili do niego po raz pierwszy, zazwyczaj byli zaskoczeni na jego widok.
W drzwiach gabinetu na przedmieściach Orleanu stawał bowiem niezwykle przystojny mężczyzna, 1,90 m wzrostu, Francuz, ale czarny, z Martyniki. Wdowiec (czyli do wzięcia), który opuścił wyspę, gdzie zostawił za sobą skomplikowaną sytuację rodzinną. Będą go ścigały złe uroki z Antyli.
To doktor psychologii Sauver Saint-Yves, psychoterapeuta. Jego gabinet od części mieszkalnej domu dzielą jedynie drzwi za kotarą. A pod drzwiami często podsłuchuje jego ośmioletni syn. A nawet jeśli nie podsłuchuje, to i tak wiele czasu spędzimy w gabinecie Sauvera, a to imię jest znaczące – Zbawiciel.
Tego, że ludzi są ciekawi, co się dzieje w gabinecie psychoterapeuty, dowodzą różne odsłony serialowej Terapii i częsta obecność tego motywu w popkulturze. Po prostu lubimy zajrzeć tam, gdzie w zasadzie nie wolno zaglądać. Żyjemy też w kulturze terapii – analizujemy siebie i innych przy pomocy terminologii psychologicznej, coraz powszechniejsze jest korzystanie z różnych form terapii i samorozwoju, w pewnych kręgach to wręcz kwestia stylu życia – należy mieć swojego terapeutę.
Może więc krytycy powiedzą, że taka powieść (z 2016 roku) – dla młodzieży – przygotowuje do funkcjonowania w tej kulturze i nie wiadomo, czy to dobrze. Na pewno zależy, jak to się robi. Psycholog pokazuje gabinet psychoterapeuty jako miejsce bezpieczne, gdzie można spodziewać się pomocy, i przede wszystkim niestygmatyzujące, z czym niektórzy pacjenci wciąż mają problem. Mamy znany od dzieciństwa wzór dobrego lekarza (z elementarza) i chociaż wiemy, że realia różnią się od wzorów społecznych, jednak są one niezbędnym elementem każdej kultury. Zatem wzór psychoterapeuty, z pewnym sexy naddatkiem, też się przyda. Coś, co zastąpi coraz bardziej zdezaktualizowany i stereotypowy obraz starszego pana z bródką i pacjenta na leżance.
Jakim terapeutą jest Zbawiciel i jak wiele wspólnego ma to, co obserwujemy, z prawdziwym procesem terapeutycznym? Jak to w powieści – pewne rzeczy trzeba załatwić skrótowo, ale ogólnie dowiadujemy się, że w terapii leczy też sama relacja z terapeutą, że problemy dzieci najczęściej wynikają z problemów rodzinnych, że dorośli, w każdym wieku, też mają problemy. Zbawiciel często ma poczucie, że popełnia błędy wynikające z przekroczenia profesjonalnej roli – z pacjentami wchodzi w relacje, niektórych bardziej lubi niż innych, jest zbyt często sobą. Spławia pacjentkę, która go nudzi wciąż takimi samymi opowieściami o sobie, a poniewczasie orientuje się, że powiedziała mu coś ważnego, co przeoczył. Czy nie o takim ludzkim terapeucie marzymy, oczywiście o ile nas polubi?
Podczas terapii niewiele mówi, obserwuje, słucha, czasem zadaje jakieś pytania. Nie stawia mądrze brzmiących diagnoz, zresztą to prowadzeni przez niego pacjenci sami powinni dostrzec problem i nazwać, co niekoniecznie prowadzi do pozytywnych efektów. Bo nawet Zbawiciel nie potrafi dokonywać cudów, zażegnać wszystkich kryzysów, nie usunie z życia trudnych doświadczeń. Może najwyżej pomóc lepiej sobie z nimi radzić.
A zakres poruszanych w książce problemów jest naprawdę szeroki – i nie mamy wątpliwości, że nie są one wydumane. Samookalecznia, fobia szkolna, moczenie nocne, PTSD, dysforia płciowa, molestowanie i wykorzystywanie seksualne, wypalenie zawodowe nauczycieli, poważne choroby psychiczne, próby samobójcze, konflikty po rozwodzie, matka w związku lesbijskim, problemy w związku lesbijskim i inne. No i rasizm, który na różne sposoby dotyka psychologa i jego syna o międzyrasowym pochodzeniu.
I teraz połączcie to z tym, że to lekka i całkiem zabawna powieść. Nawet bardzo trudne historie, choć traktowane z powagą, mają też w sobie zabawniejsze momenty i opowiedziane są bez drastycznych szczegółów czy podkręcania dramatyzmu. Życie rodzinne też bywa zabawne. A poza tym wszędzie biegają chomiki, jest ich całkiem sporo. Urocza lektura dla młodzieży 13+ i dorosłych, którzy gotowi są wziąć poprawkę na naiwność i poczciwość pewnych rozwiązań.
Marie-Aude Murail to bardzo popularna we Francji autorka książek dla dzieci i młodzieży, napisała ich blisko sto, również dwa tomy Psychologa to tylko początek dłuższej serii. Została odznaczona Medalem im. Hansa Andersena – najważniejszą nagrodą IBBY, organizacji zajmującej się promocją literatury dla młodych czytelników, jest też kawalerem Legii Honorowej (kawaler to najniższa klasa tego orderu, gdybyście się pytali).
Kama Wojtkiewicz, Sobą zajęci. O pułapkach samorozwoju i kultury terapeutycznej, Agora 2026

Pierwsze zadanie domowe, jakie dostałam od mojej terapeutki, polegało na narysowaniu symbolicznej reprezentacji mojego powtarzającego się snu. Dwie zaciśnięte wokół hula-hoop pieści zdaniem terapeutki odzwierciedlały konflikt chowający się głęboko w mojej nieświadomości.
Kama Wojtkiewicz jest dziennikarką, psycholożką i praktykującą psychoterapeutką, autorką podcastu Sznurowadła myśli. Dzieli się z nami swoimi doświadczeniami i przemyśleniami na temat różnych terapii oraz rozmawia z ciekawymi osobami – psychologami, rozmaitymi terapeutami, filozofami i socjologiem. Znajdują się wśród nich m.in. Tomasz Stawiszyński i Katarzyna Kasia, czyli gwiazdy obsługujące ambicje klasy średniej.
Jej podcast i książka to z jednej strony krytyka poppsychologii, hochsztaplerskich terapii obiecujących natychmiastowy efekt, uzależnienia niektórych ludzi od terapii – typowy zestaw. Z drugiej strony – reklama dobrej, właściwej psychoterapii. Pracy z ciałem. Pracy duchowej – odpowiedniej. Praktykowanej przez właściwie wykształconych i etycznych terapeutów – dlatego konieczna jest ustawa o zawodzie psychoterapeuty. A za to, co dobre, trzeba zapłacić, nikt nie zgłasza co do tego wątpliwości. Najwyżej taką, że nie należy dawać zniżek, bo to niedobre dla pacjenta.
Wszyscy mówią ładnie i mądrze – że zanikają więzy wspólnotowe, dominują zaś indywidualistyczne strategie, ludzie chcą być szczęśliwi, choć nie wiedzą, co to znaczy, a terapia, choć pomaga – nie wszystkim i nie zawsze – to nie może uchronić nas przed problemami, które są naturalną częścią życia.
Czy Sauver jest dobrym terapeutą – szukałam tu odpowiedzi też na takie pytanie – wydaje się, że jest w porządku, chociaż za bardzo się angażuje, ale to jest, w odpowiednich granicach, dopuszczalne.
Skoro wspomniałam już o kulturze terapii, to jest to jedna z jej odsłon – taka mądrzejsza, słuszniejsza, refleksyjna. Łączy ona psychoterapię z duchowością i filozofią, tutaj także tą rodem z Dalekiego Wschodu. Wiąże się z tym pewien w zasadzie świecki światopogląd, dotyczący ogólnie naszej egzystencji, potrzeby samopoznania i właściwego zajmowania się sobą, relacji z innymi. Antropologia i etyka. Znam dużo gorsze światopoglądy.
Jest jednak jedna kwestia, której nie poddaje się tu dostatecznej refleksji. Kultura terapii odpowiada na potrzeby, które były zawsze, ale zaspokajała je np. religia, oraz na potrzeby współczesnych bogatych społeczeństw, związane z zachodzącymi zmianami społecznymi. Rzecz w tym, że jest nie tylko właściwą, bądź, jak twierdzą niektórzy, wątpliwą odpowiedzią, ale także sama te potrzeby stwarza. Tak jak kultura konsumpcyjna stwarza autentyczną potrzebę posiadania coraz to nowych towarów.
Terapia może pomóc, ale nie jest zbawieniem nawet dla jednostek, tym bardziej nie zbawi świata. Ale jeśli mimo to szukacie Zbawiciela, to mieszka w Orleanie.



![Piotr Wójcik "Trumponomika [o ekonomii Donalda Trumpa]"](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2022/12/plomienie_trumponomika-okladka-171x267.jpg)

![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)




Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.