Po rozłamie w Polsce 2050 wyłoniły się dwa odrębne byty – pierwszy, Polska 2050 Rzeczypospolitej Polskiej pod wodzą Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, konsekwentnie skupia się na mieszkaniówce i poszukiwaniu komunistycznego radykalizmu wśród parlamentarnej lewicy, zwłaszcza wśród ostańczej bandy Drombo z Razem, zaś drugi, klub parlamentarny Centrum, zadebiutował w ubiegłym tygodniu inicjatywą ustawodawczą dotyczącą depenalizacji marihuany i odstąpienia od czynności prawnych w przypadku, gdy zatrzymana osoba posiada mniej niż 15 g marihuany lub jedną roślinę.
Nikogo nie powinno zaskakiwać, że grupa z Ryszardem Petru, Pauliną Hennig-Kloską i Aleksandrą Leo na czele sięga akurat po nisko wiszący, marihuanowy owoc. Co prawda eks-politycy Hołowni przez dwa lata pracy rządu, w skład którego nadal wchodzą, niezbyt często dawali sygnały, że chcą ucywilizować polską politykę narkotykową, ale tym bardziej odkopanie nikogo przesadnie nie bulwersującego evegreena to podstawy centrowego myślenia.
Sukces zaś ma oczywiście wiele ojców i matek, dlatego klub został oskarżony o kradzież ustawy, której zarys wypracowano w ramach parlamentarnego zespołu ds. depenalizacji marihuany, pracującym gdzieś niespektakularnie na sejmowych peryferiach. Już sam fakt, że tak wiele osób chce podpisać się pod jawną „światopoglądówką”, każe przyjrzeć się projektowi z pewną podejrzliwością – bo faktycznie, choć jest to jeden z tych słynnych „kroków w dobrym kierunku”, którymi wybrukowane jest piekło naszego prawodawstwa, to jednak skromność i zachowawczość projektu najlepiej dostrzec, opierając się na stanie faktycznym, a nie na tym, co nam się wydaje.
Artykuł na osiemnastkę zacznie działać z sensem
Na podstawie toczących się wokół projektu dyskusji „wydaje nam się” na przykład, że 15 g to dużo. To jednak niewiele więcej, niż proponowane przez Polską Sieć Polityki Narkotykowej 10 g, które miałoby być wpisane do tabeli wartości granicznych – definiujących „ilość posiadaną na własny użytek”, przy których prokuratura byłaby zobowiązana do umorzenia śledztwa ze względu na niecelowość orzeczenia kary. Wypracowanie takiej tabeli i wprowadzenie w życie Waldemar Żurek zapowiedział pod koniec ubiegłego roku, a szczegółowo opowiedziała o tym prezeska PSPN Agnieszka Sieniawska w niedawnej rozmowie z Maciejem Lorencem.
Jak przypomina Sieniawska, depenalizacja w bardzo nieporęcznej, okrojonej do granic i próbującej zadowolić każdego (choć w rzeczywistości zadowalającej bardzo nielicznych) formie de facto funkcjonuje w Polsce od… 15 lat. W 2011 roku do Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii wprowadzono artykuł 62a, który pozwala na umorzenie postępowania w przypadku nieznacznych ilości narkotyku, tyle że w międzyczasie nikt nie pokwapił się, żeby ustalić, co to dokładnie oznacza.
Nowe rozwiązania, które mają zostać wprowadzone dzięki interwencji prokuratora i ministra Żurka, mają zatem przede wszystkim zakończyć czasy arbitralnych decyzji i ich konsekwencji, m.in. w postaci regionalnych nierówności i tego, że w Warszawie można uniknąć kary posiadając nawet 10 g, a w mniejszych ośrodkach można zostać skazanym za znacznie mniejsze ilości. W skrócie – jest szansa, że artykuł 62a zacznie wkrótce funkcjonować z jako takim sensem, i to przed osiągnięciem pełnoletniości.
Czarny rynek nie osłabnie, skoro nie ma innych
Projekt zmian w ustawie odnosi się do tego zapisu i jest z nim dużej mierze zbieżny, dodaje jednak istotny element, to znaczy odbiera decyzję o umorzeniu „dyskrecjonalnej decyzji organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze”, a w konsekwencji pozwala na odstąpienie od procedur związanych z zatrzymaniem i przeszukaniem. Policjanci nie będą sobie poprawiać statystyk dzięki sprawom skazanym na umorzenie, organy nie będą przesyłać między sobą korespondencji, której wymiana skończy się przewidywalnym skutkiem, państwo sporo przy tym zaoszczędzi, a służby zajmą się przestępcami nieco groźniejszymi niż studenci z jointem. Oto rozwiązanie, które zadowoli i Lewicę, i Ryszarda Petru.
Problemem jest jednak tworzenie fikcji prawnej, którą zmyślnie omijają autorzy poprawki oraz Mateusz Michnik, który przeanalizował ją dla Forum Obywatelskiego Rozwoju. Depenalizacja oznacza bowiem, że będzie można odstąpić od ścigania za używki co do zasady nielegalne w produkcji i sprzedaży oraz niedozwolone w większych ilościach. W jaki sposób miałoby to uderzyć w czarny rynek, jak zapowiada FOR? Tego niestety się nie dowiadujemy, ale na logikę po drastycznym obniżeniu kar za posiadanie czarny rynek będzie rósł jak na drożdżach – bo nadal nie będzie żadnego innego.
Autor analizy przywołuje przykłady pozytywnych skutków depenalizacji w innych krajach europejskich, ale ich zróżnicowanie utrudnia wyciąganie jasnych wniosków co do ich ewentualnej skuteczności w Polsce. O problematyczności części rozwiązań wprowadzonych choćby przez Niemcy pisał u nas już w 2022 roku Dawid Krawczyk. Dlatego mimo sensownych względem aktualnego stanu rozwiązań z ustawy Centrum, trudno uznać je za więcej niż początek dyskusji o pożądanej polityce narkotykowej, nie ograniczonej do głosów szukających oszczędności libertarian czy pokrewnych im marihuanowych populistów. Znając dotychczasowe tempo, ostateczne konkluzje tej debaty wyłonią się gdzieś w okolicach daty, w której zdekarbonizujemy polską gospodarkę.



![Piotr Wójcik "Trumponomika [o ekonomii Donalda Trumpa]"](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2022/12/plomienie_trumponomika-okladka-171x267.jpg)

![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)




Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.