Wystarczyło zapewnienie Donalda Trumpa w Davos, że nie przejmie Grenlandii siłą, a jedynie ją kupi – choćby przy sprzeciwie Danii – żeby polska klasa polityczna i komentariat zaczęły bagatelizować działalność obecnego prezydenta USA. Piotr Zgorzelski z koalicyjnego PSL wprost stwierdził, że prezydent Karol Nawrocki musi zostać członkiem Rady Pokoju. Piotr Kraśko w TVN24 podsumował natomiast kuriozalne wystąpienie Trumpa na Światowym Forum Ekonomicznym słowami, że „końca świata jednak nie będzie”. Co go tak uspokoiło? Otóż to wszystko już rzekomo było – przecież USA powstały dzięki zakupom rozległych ziem, a wojna między państwami NATO miała już miejsce (między Grecją a Turcją o Cypr Północny).
Czy naprawdę chcemy powrotu do czasów, gdy USA kupowały Luizjanę od Francji czy Alaskę od Rosji? Nieprzypadkowo Polski nie było wtedy wcale. Czym innym jest konflikt między Grecją i Turcją, które w NATO chronią głównie siebie, a Danią i Stanami Zjednoczonymi, bo te ostatnie są podstawą potencjału odstraszania sojuszu i głównym gwarantem bezpieczeństwa krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Poza tym różnica między podbiciem wojskowym Grenlandii a wymuszeniem jej sprzedaży jest w gruncie rzeczy niewielka – jedno i drugie to przemoc.
Co powinna zrobić Europa? Zawieszenie umów, nowe cła i uderzenie w usługi z USA
Przede wszystkim UE powinna zaostrzyć swoją politykę handlową względem USA. Waszyngton zaboli już brak ratyfikacji umowy handlowej wymuszonej przez Trumpa na von der Leyen w zeszłym roku w Szkocji. USA nałożyły na Unię jednostronne cła w wysokości „tylko” 15 proc. w zamian za zniesienie ceł unijnych na amerykańskie towary. Parlament Europejski w związku z zakusami Amerykanów na Grenlandię już wstrzymał ratyfikację tych „ustaleń”. Porozumienie to zakłada również liczone w setkach miliardów dolarów zakupy surowców energetycznych i broni zza oceanu oraz warte podobną kwotę europejskie bezpośrednie inwestycje zagraniczne nad Potomakiem. Szczególnie te wielomiliardowe zobowiązania UE względem USA są dla tych drugich szczególnie istotne, gdyż stanowią element trumpistowskiej polityki reindustrializacji Stanów Zjednoczonych. Poza tym umowa z UE jest dla Trumpa jednym z powodów do dumy z samego siebie i częścią jego propagandy na użytek wewnętrzny. Brak ratyfikacji uderzy więc także w niego samego i podważy jego rzekomą skuteczność.
UE może też nałożyć dodatkowe cła na amerykańskie towary. Jesteśmy największym rynkiem zbytu dla produktów made in USA. W 2024 roku Unia zaimportowała zza oceanu dobra warte 335 mld euro, czyli licząc po obecnym kursie ok. 390 mld dolarów. Będąca na drugim miejscu Kanada kupiła w USA towary za 348 mld USD. Europa i Ameryka wspólnie stanowią największą relację handlową na świecie pod względem wartości. Dodatkowe cła unijne szczególnie uderzyłyby w branże bliskie sercu Trumpa, czyli energetykę i motoryzację. To rozwiązanie miałoby jednak pewne wady. Przede wszystkim mogłoby zwiększyć ceny energii w Europie, która jest pod tym względem uzależniona od dostaw z zewnątrz. Poza tym, o ile nowe taryfy nie byłyby selektywne, mogłyby również znacząco zwiększyć koszty uzbrojenia kupowanego przez Polskę i innych sojuszników z NATO.
Znacznie bardziej efektywne byłoby więc uderzenie w usługi z USA, szczególnie te cyfrowe. Zdecydowana większość globalnych platform cyfrowych pochodzi ze Stanów i dzięki prowadzeniu działalności w sferze wirtualnej są one często nieuregulowane i sprawnie unikają opodatkowania. Pod względem wymiany handlowej usługami to UE notuje w relacjach z USA znaczący deficyt. W 2023 roku Europa zaimportowała ze Stanów usługi warte 427 mld euro, a wyeksportowała tam równowartość 319 mld euro. Amerykańskie platformy cyfrowe dopuszczają się wielu niecnych praktyk, korzystając z danych użytkowników do celów marketingowych, promując toksyczne treści, stosując mechanizmy uzależniające, nietransparentne algorytmy i ryzykowną sztuczną inteligencję. Ścisłe uregulowanie amerykańskich Big Techów także zabolałoby Waszyngton, czego dowodem entuzjastyczne reakcje po wecie Karola Nawrockiego do ustawy implementującej unijny Akt o usługach cyfrowych. Natomiast oclenie i opodatkowanie mogłoby otworzyć pole do powstania w ich miejsce europejskich platform lub wzrostu już istniejących.
Gospodarcza bomba atomowa i zbliżenie wojskowe z Japonią, Koreą Południową i Kanadą
Gospodarczą bombą atomową byłaby natomiast wyprzedaż aktywów dolarowych znajdujących się w posiadaniu państw europejskich. UE jako całość jest największym wierzycielem USA – posiada obligacje amerykańskie warte nawet kilka bilionów dolarów. Oczywiście nie wszystkie są w rękach rządów i banków centralnych, poza tym stanowią one ważny element ich rezerw, więc trzeba uważać, by przy tej wyprzedaży nie zaszkodzić też sobie. Wpuszczenie na rynek znaczącej ich części wywołałoby jednak presję na dolara i administrację w Waszyngtonie. Podniosłoby oprocentowanie nowego długu publicznego emitowanego przez USA i osłabiło pozycję dolara jako głównej waluty rezerwowej świata. W zamian można większą część własnych rezerw ulokować na przykład w złocie, które w niespokojnych czasach zwykle drożeje.
UE musi przejść też do bardziej aktywnych działań na forum globalnym. Finalizacja umowy z Mercosur powinna być jedynie przygrywką. Zbliżenie gospodarcze UE z Indiami, które także znalazły się pod presją ze strony USA, mogłoby otworzyć ogromny, chociaż wciąż niezamożny rynek. Prace nad umową handlową trwają. Możliwe, że jej kształt zostanie zaprezentowany jeszcze w styczniu.
Poza tym UE może wprowadzić szereg restrykcji na eksport ważnych dla USA towarów ze Starego Kontynentu. Przykładowo holenderska spółka ASML jest właściwie monopolistą w produkcji najbardziej zaawansowanych maszyn litograficznych niezbędnych do produkcji układów scalonych AI, z których korzysta chociażby amerykańska NVIDIA. Wielu producentów z innych branż opiera się na wytwarzanych w Europie podzespołach – szczególnie w produkcji samolotów czy motoryzacji.
Z państwami, z którymi Europę łączy już partnerstwo gospodarcze, takimi jak Kanada, Japonia czy Korea Południowa, UE mogłaby dokonać zbliżenia wojskowego. Sojusz wojskowy z Japonią, która ma możliwości szybkiego zostania mocarstwem jądrowym, byłoby ogromnym ciosem nie tylko w USA, ale przede wszystkim Rosję. Moskwa jest wciąż formalnie w stanie wojny z Tokio, więc zbliżenie wojskowe z Krajem Kwitnącej Wiśni wzięłoby Kreml w kleszcze. Tym bardziej że Japonia i Korea Południowa są również bardzo zaniepokojone polityką Białego Domu, od dobrej woli którego zależy ich bezpieczeństwo. Oczywiście Kanada jest częścią NATO, ale nie zaszkodzi rozwinąć sojuszu z Ottawą o dodatkowe pakty obronne. W ogóle dobrym krokiem jest podpisywanie bilateralnych lub multilateralnych paktów wojskowych między poszczególnymi członkami NATO. Na wzór podpisanego w zeszłym roku w Nancy traktatu polsko-francuskiego, który zawiera również klauzulę o wzajemnej pomocy wojskowej. Sama Polska mogłaby rozszerzyć swoją sieć sojuszów o umowy z Japonią i Koreą Południową, z którymi mamy już partnerstwo strategiczne, bilateralny pakt z Wielką Brytanią, państwami NORDEFCO czy nawet Turcją.
USA muszą czuć, że tracą sojuszników
Wreszcie: UE nie powinna popierać żadnych kuriozalnych inicjatyw Trumpa, tylko się im wyraźnie przeciwstawiać. Radę Pokoju należy gremialnie zignorować, Orbán niech sobie w niej zasiada sam. Amerykanie pod wodzą obecnej administracji błyskawicznie tracą kapitał zaufania budowany przez dekady. W Davos Trump przekonywał na przykład, że musi mieć Grenlandię na własność, bo „nikt nie będzie bronił terenu na podstawie jakichś umów licencyjnych”. Przecież równie dobrze może to powiedzieć o Polsce czy krajach bałtyckich. Jeśli USA zorientują się, że tracą głównych sojuszników, to może zweryfikują swoją postawę.
Oczywiście nad Wisłą podniósłby się rwetes ze strony pisowskiej franczyzy ruchu MAGA, która alarmowałaby, że UE i liberalny rząd w Warszawie chcą zerwać sojusz z USA. Tylko że pisowscy zwolennicy MAGA wcale nie chcą, by Polska nadal była sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Oni chcą się ubiegać o status Puerto Rico, a to jest różnica.






























Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.