Dlaczego amerykańskiej klasy pracującej nie przekonała bidenomika?
Przekazowi demokratów brakowało populistyczno-afektywnego wymiaru. Nie potrafili nawet porządnie zaatakować oligarchów najbardziej zblatowanych z Trumpem.
Imperium wolności i nierówności.
Przekazowi demokratów brakowało populistyczno-afektywnego wymiaru. Nie potrafili nawet porządnie zaatakować oligarchów najbardziej zblatowanych z Trumpem.
Demokratom nie wystarczy do zwycięstwa, by ich polityka podnosiła dochody klasie pracującej. Muszą też zacząć mówić jej językiem.
Ponad 50-letnia, pełna sukcesów kariera w branży muzycznej musi robić wrażenie – zwłaszcza że w przypadku zmarłego 3 listopada Quincy’ego Jonesa jej początek przypadał na wyjątkowo trudny czas. Jak udało mu się przełamać segregację rasową?
Brunatne siły zła nie muszą szturmować pałaców władzy. Sfrustrowani ludzie sami wynoszą do władzy najgorszych socjopatów.
Po ogłoszeniu wyników indeks Dow Jones urósł o 1500 punktów. Widać, że bogacze mają się z czego cieszyć.
Drugie zwycięstwo Trumpa tworzy bardzo niekorzystną polityczną koniunkturę: dla Stanów, Europy, Ukrainy, Polski, świata.
Całkiem możliwe, że o wyniku wyborów w USA przesądził efekt skumulowanej inflacji.
Prawica spiskowa charakteryzuje się tym, że podważa zaufanie do instytucjonalnych podwalin współczesnych państw demokratycznych. Nikt nie obrazuje tego procesu lepiej niż para Trump-Musk.
Plan Harris i Walza kładzie nacisk na wspieranie inwestycji w wytwórstwo na obszarze całego kraju. Donald Trump twardo upiera się natomiast przy narzucaniu ceł.
Całkiem sporo wyborców w USA uważa, że nadszedł czas na wielkie polityczne przetasowanie.