Finowie uczą dzieci walczyć z fake newsami. Czego może się nauczyć Polska?
Finowie uczą się krytycznego myślenia od najmłodszych lat. A Polska wciąż nie ma pomysłu, jak walczyć z dezinformacją.
Narzędzie postępu czy władzy i kontroli?
Finowie uczą się krytycznego myślenia od najmłodszych lat. A Polska wciąż nie ma pomysłu, jak walczyć z dezinformacją.
Ludobójstwo wymaga wysokich technologii. IBM użyczał ich nazistom, Microsoft – Izraelowi.
Blokada platform społecznościowych w Nepalu była tylko iskrą – gniew młodych wobec bezrobocia, korupcji i „nepo kids” doprowadził do politycznego trzęsienia ziemi.
Pod wpływem trumpizmu i wojen w Ukrainie i Gazie, Dolina Krzemowa i jej ludzie wydają się skręcać ideologicznie na prawo. Skrupuły wobec pracy dla wojska znikają; nie przeszkadza też to, że sektor obronny gwarantuje lukratywne kontrakty.
Dogonienie przez UE liderów branży półprzewodnikowej wydaje się równie prawdopodobne co zdobycie Ligi Mistrzów przez Górnika Zabrze.
Wzorem dla rosnącego w siłę nurtu politycznego w Anglii jest Singapur – społeczeństwo wieloetniczne, wielorasowe i wieloreligijne, a zarazem stawiające na asymilacje wszystkich obywateli do jednej wspólnej kultury.
Kapitalizm do tej pory pochłaniał ruchy sprzeciwu, które według krytyków miały go pogrzebać. Tym razem stawka jest wyższa.
Sztuczna inteligencja ma pomóc Microsoftowi nadal korzystać z prawa skalowania, czyli tak zwanego prawa Moore’a. Robić coraz więcej za tyle samo – tak powinno brzmieć motto amerykańskiej firmy.
Cyfrowa apokalipsa nadeszła wraz z viralowym Willem Smithem jedzącym spaghetti i fejkowym dokumentem o dinozaurach w Egipcie, prawdę zasypała lawina syntetycznego chłamu. Co robić?
Widziałam, jak zdesperowanym lokatorom rozświetlają się oczy na widok możliwości, które otwiera przed nimi sztuczna inteligencja. Dla niektórych już samo opisanie swojej sytuacji jest wyzwaniem.