Matysiak: Jak wyrzucano mnie z Razem
Z Pauliną Matysiak rozmawiamy o powodach jej usunięcia z Razem i kulisach działań partii. Pytamy, czy nie żałuje swoich politycznych decyzji oraz o skuteczność jej polityki.
Z Pauliną Matysiak rozmawiamy o powodach jej usunięcia z Razem i kulisach działań partii. Pytamy, czy nie żałuje swoich politycznych decyzji oraz o skuteczność jej polityki.
Wyrzucenie posłanki Matysiak było decyzją strategicznie konieczną. Problem w tym, że pozostałe posunięcia partii nadal opierają się na lewicowej „teorii podkowy” i doprowadzą ją do porażki w 2027 roku.
Język „walki z komuną” w kontekście nowego stanowiska Włodzimierza Czarzastego świadczy w najlepszym razie o infantylizmie politycznej prawicy, w najgorszym – o zupełnym odklejeniu zbiorowej wyobraźni od rzeczywistości.
Droga Pauliny Matysiak, od samotności w klubie Razem, przez polityczny romans z PiS , aż po konflikt i odrzucenie przez własne środowisko pokazuje, że lewica daje się ogrywać, a pogoń za „inną polityką” bez mapy może zaprowadzić do bardzo zaskakujących miejsc.
Lewica od dawna ma problem z polityką historyczną – w Polsce na tym polu dominuje prawica z przekazem bogoojczyźnianym. Czy odpowiedzią na to ma być opakowanie progresywnej treści w oprawę wizualną kojarzoną raczej z nacjonalistami? Taką strategię zdaje się testować Razem.
Matysiak stała się infrastrukturalną twarzą Razem i wypracowała sobie medialną pozycję, zwłaszcza w Kanale Zero, który dzierży rząd dusz apolitycznych normików. Posiadanie kogoś takiego jest politycznym złotem, które Razem zamieniło w tombak.
Partia Razem dała do zrozumienia, że niespecjalnie ufa polskim sądom. Trudno powiedzieć, na ile zrobiła to świadomie i czy zdawała sobie sprawę, gdzie w sporze o stan wymiaru sprawiedliwości w Polsce lokuje ją ten głos.
O przyszłości partii Razem, tym, czy „Razem zawsze osobno” i strategiach polskiej lewicy opowiada Adrian Zandberg.
W lewicowym myśleniu o państwowości oczywistym założeniem jest naprawianie tego, co się zepsuło. W prawicowym – wyrzucanie wszystkiego, co „nie działa”, na śmietnik.
Bąkiewicz z Bosakiem nie mówią w sprawie migracji w imieniu wszystkich Polaków, a być może nawet niekoniecznie w imieniu większości.