Byle nie konkurs. Marszałek Marek Woźniak na teatrach
Jeśli ktoś sądził, że po odsunięciu PiS od władzy polityka kulturalna stanie się spokojna i przewidywalna, musiał szybko zweryfikować swoje oczekiwania.
Widoczna i niewidoczna, opłacana godnie, źle albo wcale.
Jeśli ktoś sądził, że po odsunięciu PiS od władzy polityka kulturalna stanie się spokojna i przewidywalna, musiał szybko zweryfikować swoje oczekiwania.
Czy w momencie nieuchronnego pęknięcia bańki AI będziemy jeszcze posiadać suwerenne media i edukację, czy zostaniemy jedynie z długami u dostawców chmury i infrastrukturą, nad którą nie mamy żadnej kontroli?
Hiszpański rząd podjął decyzję o przyznaniu praw do legalnego pobytu setkom tysięcy imigrantów i uchodźców. Pedro Sánchez uzasadniał decyzję słowami: „Na przestrzeni dziejów migracja była jednym z głównych motorów rozwoju narodów, podczas gdy nienawiść i ksenofobia były – i nadal są – ich największymi niszczycielami”.
Po co w ogóle utrzymywać 21 ministerstw i niezliczonych wiceministrów, skoro i tak wszystko zależy od widzimisię jednego człowieka? Nie zasługujemy choćby na słowo wyjaśnienia?
Odkąd Donald Tusk w gmachu giełdy wezwał miliarderów, żeby się bogacili, jego antypracowniczy kurs nie powinien już dziwić. Tym razem jednak premier staje po stronie szemranego biznesu, który żyje dzięki oszukiwaniu państwa.
Obecna, obowiązująca od 2003 roku norma 40 godzin pracy tygodniowo wciąż jest wyższa niż rozwiązania, które niemal 100 lat temu proponowali przedstawiciele polskiego ruchu robotniczego. Zaskakująco podobne są za to argumenty przeciwnych zmianom przedsiębiorców.
Potrzebujemy nowej ekonomii: popytu bez klientów, gospodarki bez wzrostu, podatków bez pracy. I nikt jeszcze nie wie, jak to ma działać w erze post-AI.
Prawdopodobnie jesteśmy jedynym krajem na świecie, w którym w ciągu jednego roku miały miejsce dwa zamachy stanu, a większość społeczeństwa nawet o nich nie słyszała. Ale polska pamięć zbiorowa w ogóle może stanąć do Pepsi Challenge z rybkami akwariowymi.
Przez kilka lat pracy dla adwokata kościelnego zachęcaliśmy ludzi do zabiegania o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego. Było jak w przysłowiu: Panu Bogu świeczkę, diabłu ogarek, a adwokatowi pieniążek.
Najgorzej, kiedy jakaś epoka przyznaje sobie prawo do bycia nieomylną – mówi dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie.