Jak w rok pogrzebać soft power i kulturową dominację? Spytajcie Trumpa
Prawica w USA zachłystuje się swobodą wypowiadania na głos swoich przekonań. Ale świat nie kupuje marki „MAGA”, a życzliwość dla Ameryki wyraźnie spada.
Prawica w USA zachłystuje się swobodą wypowiadania na głos swoich przekonań. Ale świat nie kupuje marki „MAGA”, a życzliwość dla Ameryki wyraźnie spada.
Znienawidzony przez Trumpa Bad Bunny wystąpił wczoraj na Super Bowl, a w lipcu zagra koncert w Polsce. Doceniając jego drogę do statusu współczesnej ikony popu, zachęcamy do szukania ulubionej muzyki poza zwyczajowym kierunkiem amerykańskim.
Czy poważne kobiety mogą lubić niepoważne rzeczy? A może należy raczej zapytać: dlaczego rzeczy, które kobiety lubią, są tak często uważane za „niepoważne”? Przyglądamy się fenomenowi serialu „Gorąca rywalizacja”.
Co jest nie tak ze spektaklem Krzysztofa Warlikowskiego na podstawie tekstu Wajdiego Mouawady „Przysięga Europy”?
Choć nie ruszyła jeszcze nawet przedsprzedaż „GTA 6”, sprawa jest przesądzona: gra będzie najlepiej sprzedającym się tytułem w historii. Ale historia jej powstawania skupia w sobie wszystkie patologie współczesnej branży gier wideo.
Współczesną kulturę audiowizualną charakteryzuje nadmiar. Samych premier kinowych mamy w Polsce tyle, że nie sposób nadążyć, a jest jeszcze VOD i seriale. W tym natłoku ginie wiele wartościowych produkcji. Oto krótki przewodnik po kilku, które mogliście przegapić w tym roku.
Współczesny przemysł muzyczny narodził się w USA i nic nie wskazuje na to, żeby mógł się przestać dookoła nich kręcić. Jak zmieni się jego struktura, kiedy artyści zagraniczni nie mogą wjechać do USA ani wysyłać tam płyt, a ich odbiorcy boją się wychodzić z domu?
„Jedyna” jest po gilliganowsku niespieszna, historia dopiero nabiera rozpędu. Z czasem z pewnością wykrystalizuje się mocniejsza tematyczna oś opowieści. Boję się jednak, że może to być jeden z ostatnich tego typu seriali.
„The Life of a Showgirl”, najnowszy album Taylor Swift, nie musi bronić się muzyką – wystarczy, że istnieje. I w tym tkwi problem.
Dla artystów sukcesy są ich zasługą, a porażki są zasługą wytwórni płytowej. A przecież te piosenki trzeba było nagrać, wydać, dotrzeć z nimi do słuchaczy – mówi autor książki „Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000”.