Cześć korsykańskiemu mordercy, czyli o polskiej polityce hymnicznej
Zmieńmy sobie hymn, bo wychwalając Napoleona, stajemy po stronie terroru, kolonializmu i agresji.
Przeszłość to pole bitwy, bo kto ma władzę nad historią, ma władzę nad przyszłością.
Zmieńmy sobie hymn, bo wychwalając Napoleona, stajemy po stronie terroru, kolonializmu i agresji.
W słynnym obrazie z „Mitologii” Rolanda Barthes’a narodowa flaga jest znakiem narodu jako mitu, pod którym znika rzeczywistość społeczna. Kino socrealistyczne – co zaskakujące – rozmontowuje ów mit, zwracając się właśnie do konkretu.
Konflikt, carskie dyplomy i krzyże pańszczyźniane musiały zniknąć, przykryte „Panem Tadeuszem” i Sienkiewiczem. Spotykał je ten sam los co buntowników Chmielnickiego.
Od negowania hitlerowskich zbrodni po ich otwarte poparcie – przybywa osób jawnie stających w obronie nazistów.
Dlaczego historia hiszpańskiej wojny domowej tak bardzo pobudza wyobraźnię i angażuje emocjonalnie wszelkiej maści lewaków na całym świecie?
Rozmowa z Grzegorzem Piątkiem, pisarzem, publicystą i krytykiem, autorem książki „Starzyński. Prezydent z pomnika”.
Z jednostkowych historii nic nie wynika. Pokazują tylko, że podręcznikowa historia jest jeszcze bardziej okrutna, niż spisano.
Szkoda tych tatusiów i mam z pieśnią maryjną na ustach oraz ich pociech, które muszą się potem bać nadziania na ukraiński trójząb i smażenia żywcem jak kiełbasa na grillu.
W Polsce wciąż żołnierze są powstańcami, a coś takiego, jak cywil, w ogóle nie istnieje. Cały naród broni niepodległości, cały naród broni granicy. Po drugiej stronie cywili też nie ma, są tylko „bandyci” Łukaszenki.
Wszystkie „dekomunizacyjne” działania IPN mają w tej chwili jasny cel. Pamięć o polskich żołnierzach walczących u boku armii radzieckiej ma krok po kroku ulec wymazaniu.