Eksploracja kosmosu to spektakl dla naiwnych biedaków
Po cóż trwożyć się wizją usmażenia się w ziemskiej szklarni albo zasypania w implodującym po trzęsieniu ziemi wieżowcu, kiedy gdzieś tam w górze Katy Perry śpiewa, że świat jest wspaniały?
1 procent ludzkości posiada więcej pieniędzy i wpływów niż pozostałe 99 procent. Opowiadamy o świecie z perspektywy tych ostatnich. Piszemy o walce klas, pracy i gospodarce.
Po cóż trwożyć się wizją usmażenia się w ziemskiej szklarni albo zasypania w implodującym po trzęsieniu ziemi wieżowcu, kiedy gdzieś tam w górze Katy Perry śpiewa, że świat jest wspaniały?
Każdego dnia ludzie podejmują setki decyzji, które czasem mają poważne konsekwencje dla ich kariery, środków utrzymania i majątku albo poczucia szczęścia. Są one często podejmowane na podstawie niedoskonałych informacji lub przy asymetrii informacji oraz pod wpływem emocji, intuicji, instynktów albo impulsów.
Śmieci są istotnym problemem tego typu imprez, w rozwiązywaniu którego ogromną rolę odgrywają niedoceniani w znacznej mierze zbieracze.
Dlaczego ktokolwiek miałby świadomie prowadzić kraj ku kryzysowi gospodarczemu? Jest w tym pewna logika. Jeśli do niego dojdzie, wszystko to, co inni będą musieli sprzedać, garstka najbogatszych będzie mogła kupić.
Wizja pokonania w jak największym stopniu ograniczeń biologicznych człowieka z pomocą zdobyczy technologii, w skrajnych wypadkach aż do osiągnięcia nieśmiertelności, nakręca wielu, dla których ów biologiczny, a aktualnie także polityczny świat jest zbyt mały.
Od Mjanmy po Kapitol – algorytmy Facebooka podsycają konflikty i niszczą demokrację. A Zuckerberg? Bez skrupułów zmienia poglądy, by poszerzać swoje imperium.
Poprawianie sobie urody to kolejny poziom rywalizacji o status. Im mniejsze nierówności, tym mniejszy popyt na chirurgię plastyczną.
Mocnym konkurentem dla dogorywającego McDonalda jest zdjęcie spalonego niemal do ziemi 100-letniego gmachu Palisades Starbucks.
Inaczej niż w Stanach, w Polsce XIX wieku nie mieliśmy wiele historii „od pucybuta do milionera”, ale mieliśmy „od chłopskiego dziecka do biskupa” – mówi ekonomista Marcin Wroński.
W wyniku interwencji Zachodu świat islamu cofnął się do średniowiecza. Dziś odgradzamy się murami od tych, którzy stamtąd uciekają.