Przedwyborcze dylematy lewicy: nie tylko „z kim?”, ale też „jak?” i „z czym?”
Do wyborów niewiele ponad 3 miesiące. Nie czekajmy na Schetynę i Kosiniaka-Kamysza. Komentarz Agnieszki Dziemianowicz-Bąk.
Ci, którzy wciąż wierzą, że świat można naprawić.
Do wyborów niewiele ponad 3 miesiące. Nie czekajmy na Schetynę i Kosiniaka-Kamysza. Komentarz Agnieszki Dziemianowicz-Bąk.
Wciąż są chętni, żeby kliknąć na kciuk w górę, kiedy ktoś napisze, że lewica powinna się zjednoczyć. Tylko jakoś słabo się to przekłada na politykę.
Adam Traczyk: Gra toczy się o wiarygodność wszystkich ludzi polskiej lewicy – i to być może na długie lata.
Jeżeli chcielibyśmy wyciągnąć z sukcesu Timmermansa ogólniejsze wnioski, które mogłyby stanowić wskazówkę dla lewicy, warto zwrócić uwagę na jeden szczególnie aspekt: mobilizację wyborców.
Wyborcy mają już dość wiecznych szyderstw z lewicy, która jest tak nieogarnięta, że nie potrafi nawet wystawić wspólnej listy.
Rzekomo nieprzekraczalny konflikt lewicy kulturowej z ekonomiczną to jedna z najbardziej już zdartych płyt w naszej debacie. Michał Sutowski recenzuje książkę Rafała Wosia.
Z trybu „idziemy po PiS” opozycja przechodzi teraz w tryb „ratujmy, co się da”. A lewica?
26 maja starły się dwie ogromne machiny partyjno-medialne, a wszystko, co poza nimi, trafiło do strefy zgniotu.
A lewica albo odważy się krytykować islam tak samo jak chrześcijaństwo, albo będzie jeszcze śmieszniejsza.