Czego polska lewica może się nauczyć od Holendrów?
Jeżeli chcielibyśmy wyciągnąć z sukcesu Timmermansa ogólniejsze wnioski, które mogłyby stanowić wskazówkę dla lewicy, warto zwrócić uwagę na jeden szczególnie aspekt: mobilizację wyborców.
Ci, którzy wciąż wierzą, że świat można naprawić.
Jeżeli chcielibyśmy wyciągnąć z sukcesu Timmermansa ogólniejsze wnioski, które mogłyby stanowić wskazówkę dla lewicy, warto zwrócić uwagę na jeden szczególnie aspekt: mobilizację wyborców.
Wyborcy mają już dość wiecznych szyderstw z lewicy, która jest tak nieogarnięta, że nie potrafi nawet wystawić wspólnej listy.
Rzekomo nieprzekraczalny konflikt lewicy kulturowej z ekonomiczną to jedna z najbardziej już zdartych płyt w naszej debacie. Michał Sutowski recenzuje książkę Rafała Wosia.
Z trybu „idziemy po PiS” opozycja przechodzi teraz w tryb „ratujmy, co się da”. A lewica?
26 maja starły się dwie ogromne machiny partyjno-medialne, a wszystko, co poza nimi, trafiło do strefy zgniotu.
A lewica albo odważy się krytykować islam tak samo jak chrześcijaństwo, albo będzie jeszcze śmieszniejsza.
Regionalnych różnic w pojmowaniu praw i wartości nie da się unieważnić, ale można je wykorzystać.
Alternatywą dla słabnących socjaldemokratów nie są konserwatyści czy liberałowie, ale lokujący się poza tradycyjnymi podziałami populiści.
Romantycy nie chcą równo podzielonych pól, wsi podporządkowanej wyłącznie zyskowi.