Markiewka: Na końcu przychodzi faszyzm, czyli wzniosła retoryka apokalipsy
Faszyzm Trumpa i Muska nie obiecuje lepszej przyszłości. Odrzuca wiarę, że jakaś przyszłość jest nam w ogóle pisana.
Faszyzm Trumpa i Muska nie obiecuje lepszej przyszłości. Odrzuca wiarę, że jakaś przyszłość jest nam w ogóle pisana.
To jest naprawdę dobrze zrobione, ale czy warte siedmiuset stron lektury? Może, ale dobrze wcześniej wiedzieć, na co się piszecie.
ultura horroru zawsze była polityczna, gdyż grała lękach zarówno jednostek, jak i całych społeczeństw, dostrajając się do ducha czasów. W latach 70-90 XX wieku szczególnie wpisywał się w narracje progresywne, psychoanalityczne i lewicowe – lub w lęk, jaki ich osiągnięcia wywoływały.
Konsumpcjonizm z drugiej ręki to wciąż konsumpcjonizm.
Im więcej zakazów wtłacza nam się do głów, tym mniej musimy myśleć – i tym mniej sobie ufamy.
To jasne, że nie można sobie wyobrazić końca kapitalizmu, jeśli się nie wie, czym on jest. Ale wystarczy go prosto zdefiniować, by zobaczyć, jak on się kończy.
Sprawa Kuciel-Frydryszak to nie jest wojna autorów z wydawnictwami, stawka jest o wiele większa. W czasie wielokryzysu pogadajmy o książkach na serio.
Po cóż trwożyć się wizją usmażenia się w ziemskiej szklarni albo zasypania w implodującym po trzęsieniu ziemi wieżowcu, kiedy gdzieś tam w górze Katy Perry śpiewa, że świat jest wspaniały?
Halo, sanepid? Proszę przyjechać do galerii sztuki!
Bez uwzględnienia mrocznej strony „wspaniałych” dekad po II wojnie światowej trudno byłoby zrozumieć przyczyny i sens kontrkulturowego buntu. Komu nie podobał się dobrobyt i postęp technologiczny służący zwiększeniu komfortu życia?