Czyja krzywda zasługuje na finansowanie?
Kiedy publicznych pieniędzy na pomoc brakuje, organizacje humanitarne muszą szukać prywatnych donorów. A ci nie zawsze chcą finansować to, czego potrzebują ludzie w kryzysie.
Kiedy publicznych pieniędzy na pomoc brakuje, organizacje humanitarne muszą szukać prywatnych donorów. A ci nie zawsze chcą finansować to, czego potrzebują ludzie w kryzysie.
Aliszer Usmanow i Michaił Fridman zniknęli z unijnej listy sankcyjnej, choć nadal są objęci restrykcjami w innych państwach. Decyzja wywołała sprzeciw Ukrainy i rosyjskiej opozycji, a media opisują polityczne kulisy negocjacji, które doprowadziły do wykreślenia obu miliarderów.
III RP nie toleruje strajków tak samo, jak nie tolerował ich PRL. Nawet metody pacyfikowania pracowniczego oporu są podobne.
Fakt, że pozwala się Billowi Gatesowi decydować o zasadach działania szkół, a Elonowi Muskowi o zasadach działania systemu publicznej opieki zdrowotnej, prowadzi do politycznego chaosu i odciąga społeczeństwo od praworządności, popychając je w stronę gilotyn.
Wizją przyszłego robotycznego dobrobytu mami się ludzi przyciśniętych do ściany przymusem ekonomicznym, żeby kręcili na siebie kolejny bat. A przy okazji przyzwyczajali się do nieustannej kontroli pod czujnym okiem kamer, które sami na siebie zakładają. Z własnej woli, rzecz jasna, bo przecież nikt nikogo do niczego nie zmusza.
Neonaziści, antyszczepionkowcy i internetowi prowokatorzy zarabiają na systemie, który ponad wszystko ceni zaangażowanie. Meta wie, że nic nie angażuje lepiej od wkurwu.
Sztuczna inteligencja to azbest, który upychamy w murach społeczeństwa technologicznego. Nasi potomkowie przez pokolenia będą próbować go usunąć.
Prawo do konsumowania bez ograniczeń jest w Polsce przedstawiane jak prawo człowieka. Ale ta dzisiejsza wygoda jest anomalią i trzeba będzie z niej zrezygnować.
Polska jest krajem o największym rozwarstwieniu w Unii Europejskiej. Ale podniesienie podatków od majątków i dochodów najbogatszych kilku procent nadal nie mieści się w debacie publicznej, bo nad jej granicami czuwają ci, którzy mają najwięcej.
W lamentach nad kryzysem demograficznym nie chodzi o „przyszłość narodu”, ale o znaczący ubytek pracowników i równie silny spadek popytu. Dla elit kapitalizmu jedno i drugie wieszczy krach.