W ruinach Europy. Lęki i nadzieja nowego filmu Pawła Pawlikowskiego
„Ojczyzna” wygląda jak film, który powinno było zrealizować niemieckie kino gdzieś w latach 50., a jednocześnie stwarza wrażenie niepokojąco współczesne.
Historia, która nie jest pisana z perspektywy zwycięzców.
„Ojczyzna” wygląda jak film, który powinno było zrealizować niemieckie kino gdzieś w latach 50., a jednocześnie stwarza wrażenie niepokojąco współczesne.
Kinga Dunin czyta „Lazara” Nelio Biedermanna i „Jeśli nie wolno nam śpiewać” Elizabeth O’Connor.
Te same środowiska, które domagają się od Ukrainy uczciwego rozliczenia z przeszłością, nie potrafią zdobyć się na podobny wysiłek wobec własnych „bohaterów”, wcale nie lepszych od ukraińskich nacjonalistów.
Brawurowa akcja socjalistów w wiedeńskim parlamencie przyniosła piorunujący efekt. Musieli się oni jednak zmierzyć z poczuciem niesmaku, jaki wzbudzał ich doraźny sojusz z niemieckimi nacjonalistami.
W mediach społecznościowych Polacy i Ukraińcy okładają się wyzwiskami z powodu decyzji prezydenta Zełenskiego o nadaniu imienia „bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych. Czy mieszkający w Polsce obywatele Ukrainy powinni wykazać się zrozumieniem dla polskiej wrażliwości i głośno powiedzieć „nie w naszym imieniu”?
Czy zmiana w relacjach polsko-niemieckich musi oznaczać zerwanie z tym, co zbudowano? Wcale nie. Nowe pokolenie nie podważa w całości tego, co osiągnęły poprzednie – może natomiast budować własne inicjatywy obok nich i na ich fundamencie.
Somaliland od dekad działa jak niezależne państwo. Po uznaniu przez Izrael liczy na przyciągnięcie inwestycji i międzynarodową legitymizację.
Sądzę, że PiS również zdawał sobie sprawę z tego, że IPN po prostu bardzo źle działa – abstrahując od tego, jak my będziemy oceniać prawicową politykę pamięci – mówi dyrektor Instytutu Narutowicza.
W Polsce opowiada się historię z perspektywy Krakowa i Warszawy. Skąd Polacy mają wiedzieć, że na Pomorzu czy Śląsku byli ludzie, którzy niekoniecznie dobrowolnie podpisywali volkslistę?
Zamach majowy jest niewygodny dla wszystkich stron politycznych – mówi autor książki o sfalsyfikowanej pamięci o Józefie Piłsudskim i przewrocie sprzed 100 lat.