Magia liczb. Dlaczego nie ufamy ekonomistom, choć czasem powinniśmy?
Niestety, studenci ekonomii są wynagradzani za umiejętności matematyczne, a nie talent do filozofii czy historii myśli.
Światem rzadzą pieniądze, ale gospodarka nie jest po to, żeby nieliczni mogli się bogacić, ale żeby wszyscy mieli co jeść.
Niestety, studenci ekonomii są wynagradzani za umiejętności matematyczne, a nie talent do filozofii czy historii myśli.
Ponoć jeszcze nigdy na świecie nie było tylu niewolników, co dziś. Pewnie też nigdy nie było tylu kredytów.
jeśli chcemy pokonać Trumpa, Erdogana, Orbana czy Kaczyńskiego, bez ekonomicznego populizmu się nie obędzie.
Król kryptowalut jest nagi. Bitcoin nie ma żadnej immanentnej wartości. Ta bańka pryśnie, a wielu spekulantów, którzy za późno do niej dołączyli, będzie załamywać ręce.
Najlepszej znanej mi odpowiedzi na „świętą wojnę” między elitami Niemiec i Francji udzielił pewien Niemiec. Był to Immanuel Kant.
Raczej „polityką” niż „ekonomią” przekonują nas polscy ekonomiści wzywający rząd premiera Morawieckiego do wznowienia przygotowań Polski do przystąpienia do strefy euro.
Święta bożego narodzenia to ostateczny dowód na to, że ekonomiści nic nie rozumieją. Wyjaśnia Janis Warufakis.
W przemówieniu podczas Occupy Wall Street Slavoj Žižek powiedział słynne zdanie: „potrafimy wyobrazić sobie koniec świata, ale nie umiemy sobie wyobrazić końca kapitalizmu”. No to spróbujmy.
Pomimo swojej szkodliwości bitcoin ostatecznie udowodnił jedno – w tym systemie niektórzy ludzie mają po prostu za dużo pieniędzy.
Ignacy Morawski o dobrych wskaźnikach i błędnych diagnozach rządu PiS.