Warufakis: Ekonomia jest seksistowska. Nic dziwnego, że kobiety nie chcą się nią zajmować
Ekonomiści potrafią bezbłędnie wskazać, czy grupa znajomych powinna pójść do teatru, czy do kina. Albo kogo należy zastrzelić w pierwszej kolejności.
Światem rzadzą pieniądze, ale gospodarka nie jest po to, żeby nieliczni mogli się bogacić, ale żeby wszyscy mieli co jeść.
Ekonomiści potrafią bezbłędnie wskazać, czy grupa znajomych powinna pójść do teatru, czy do kina. Albo kogo należy zastrzelić w pierwszej kolejności.
Szwedzkie związki zawodowe prowadzą epokowy strajk, by zmusić Teslę do zawarcia układu zbiorowego. Jeśli odniosą sukces, mogą na tym skorzystać pracownicy na całym świecie.
„Jedynym stoperem dla nieetycznych działań był zawsze KNF i UOKiK” – napisała do nas czytelniczka. O co chodzi? O bezczelność banków.
Od 2020 roku trwa restauracja tradycyjnego dyskursu, zafiksowanego na zasobności prywatnego portfela i lekceważącego interes społeczny.
Twórcy euro przewidzieli, że kiedyś nadejdzie poważny kryzys finansowy i postawi Unię przed trudnym wyborem. Ale gdy ten kryzys nadszedł, decyzja nie leżała w ich rękach.
Temperatura sporu politycznego jest zdecydowanie za wysoka i staje się już nieznośna, ale pod względem ogólnej jakości domeny publicznej oraz polityki na pewno nie odstajemy od innych krajów Zachodu.
Skoro nawet bogacze chcą zrzucać się na usługi publiczne i wyrównywać szanse, to znaczy, że ze światem jest coś głęboko nie tak.
Z każdym kolejnym miesiącem rosnąć będzie prawdopodobieństwo, że chaos prawny zainfekuje również inne obszary życia społecznego i będzie miał negatywne konsekwencje także dla standardu życia w Polsce.
Skoro nad Wisłą nastąpiła zmiana władzy, na co liczyła Ukraina, to wydawałoby się, że znów rzucimy się sobie w ramiona – a tu psikus.
Pod względem nierówności Polska zbliża się do krajów globalnego Południa. Czyżbyśmy woleli o tym nie wiedzieć?