Raport Draghiego: zapomniana agenda społeczna
Jeśli Komisja Europejska i rządy państw członkowskich będą trwać przy planach redukowania kosztów i „uelastyczniania” rynku pracy, raport pozostanie tylko akademickim ćwiczeniem.
Światem rzadzą pieniądze, ale gospodarka nie jest po to, żeby nieliczni mogli się bogacić, ale żeby wszyscy mieli co jeść.
Jeśli Komisja Europejska i rządy państw członkowskich będą trwać przy planach redukowania kosztów i „uelastyczniania” rynku pracy, raport pozostanie tylko akademickim ćwiczeniem.
W III RP nie można sobie już pozwolić na tak wiele jak w I RP, więc PSL sprytnie się przyczaił, udając w miarę nowoczesnych chadeków.
Współczesna skrajna prawica coraz częściej ma twarz sympatycznego biznesmena, który przy okazji porad na temat prowadzenia biznesu po cichu przemyca miękki darwinizm.
Przyszłoroczny budżet oznacza przedłużenie stagnacji i dogorywanie większości obszarów domeny publicznej. I ten stan rzeczy będzie się utrzymywać, jeśli rządzący Polską nadal będą udawać, że nie trzeba podnieść podatków.
W kwietniu Alfa Romeo zaprezentowała nowy model o nazwie Milano, nawiązującej do korzeni marki założonej ponad sto lat temu właśnie w Mediolanie. To jednak nie spotkało się z ciepłym przyjęciem włoskich władz. W czym problem? Milano będzie produkowane w Tychach.
Po 40 latach przykrawania polityki do ekonomii powraca wiara w siłę sprawczą tej pierwszej: w to, że rząd może aktywnie działać, zamiast siedzieć w kucki i czekać, co zbawiennego wymyślą technokraci.
Jesteś studentką lub aktywistką, chcesz pracować w samorządzie lub zajmować się politykami miejskimi albo klimatycznymi? Zapisz się – na zgłoszenia czekamy do poniedziałku, a pierwsze spotkanie już 18 września.
Dzięki fundacjom rodzinnym spadkobiercy najzamożniejszych rodów mogą czerpać milionowe zyski z odziedziczonych przedsiębiorstw, rozliczając się, jakby byli na umowie o dzieło – niski podateczek i nic więcej.
Tak bezczelnej manipulacji, jaką zaprezentował Szymon Hołownia i jego wspólnicy, w polskiej polityce chyba jeszcze nie było.
Groźby Kaczyńskiego z kampanii wyborczej, kiedy straszył biedą jak za transformacji, mogą teraz trafić na podatny grunt.