Między melancholią oporu a furią doomscrollingu
W „Jednej bitwie po drugiej” Paula Thomasa Andersona aktywiści uwalniają migrantów, w „Eddington” Ariego Astera radykalizują się nastolatki. Oba filmy mówią coś ważnego o współczesnym świecie.
„Kino jest najbardziej perwersyjną ze sztuk – nie daje ci tego, czego pożądasz, ale mówi, jak pożądać” – Slavoj Žižek.
W „Jednej bitwie po drugiej” Paula Thomasa Andersona aktywiści uwalniają migrantów, w „Eddington” Ariego Astera radykalizują się nastolatki. Oba filmy mówią coś ważnego o współczesnym świecie.
W tym filmie fascynuje mnie zupełnie przebrzmiała wizja męskości, którą reżyser od lat realizuje z właściwą sobie dziaderską konsekwencją.
Dziesiąta z kolei produkcja o Kolbem odpowiada na turbopatriotyczne marzenia o „filmie o obozach, gdzie bohaterem nie jest biedny Żyd”.
Gdy wyszedł pierwszy zwiastun „W lesie dziś nie zaśnie nikt”, znajomy dziennikarz napisał mi: „Stary, po «Placu zabaw» kręcisz slasher z Wieniawą? Pojebało cię?”
„Bird” dowodzi, że połączenie poetyk kina społecznego i familijnego zwykle odbywa się kosztem pierwszej z nich.
Rozmowa z autorem książki „Elektroniczny bandyta. Rynek wideo w Polsce okresu transformacji”.
Kto chciałby iść do kina na jawną propagandówkę amerykańskiej armii? A jednak chodzimy i nawet nam się podoba.
Produkcja Gunna pokazuje nie tyle, że nawet Hollywood straciło sympatię do Izraela Netanjahu, co że straciła ją istotna część hollywoodzkiej publiczności.
Aniela zstępuje z elitarnych sfer na warszawską Pragę, żeby wyzwolić tutejszych dzikich od nich samych i wszechobecnej patologii.
Życie pisze najlepsze scenariusze. Tyle że potem kradną je twórcy seriali. Paulina Januszewska rozmawia o serialu „Aniela” z Violą Kowalską, twórczynią konta frogszoposting, znaną jako żabiara.