Blaknąca zieleń ekologicznej agendy rządu Tuska
Do zapowiadanej ochrony 20 proc. polskich lasów oraz realnej kontroli społecznej nad instytucją Lasów Państwowych jeszcze daleko.
Podczas gdy jedni eksploatują planetę, inni ją sprzątają. Katastrofa klimatyczna wymaga od nas zmian. Zastanawiamy się, jak ich dokonać, by nie stracili na tym najsłabsi.
Do zapowiadanej ochrony 20 proc. polskich lasów oraz realnej kontroli społecznej nad instytucją Lasów Państwowych jeszcze daleko.
Nie dokucza nam niemoc, a przeciwnie: wszechmoc. Tyle że nigdy nie umiemy przewidzieć konsekwencji naszych działań.
Na jaką przyszłość skazują nas ci, którzy jakoby bronią „zwykłych ludzi” przed reformami klimatycznymi?
Nowa epoka geologiczna dopiero się zacznie – po katastrofie, którą teraz przeżywamy.
Nowe silniki są coraz bardziej ekonomiczne, ale co z tego, skoro wkłada się je do coraz większych maszyn?
Katastrofa klimatyczna szturmem wdarła się do serc i umysłów wyborców. Zarówno wielki biznes, jak i elity polityczne musiały prędzej czy później spróbować zbić na tym kapitał.
UNESCO zastanawia się, czy przypadkiem nie skreślić jej z listy Światowego Dziedzictwa. W Senacie rozpoczęła się dyskusja o tym, jak ją ochronić. Samorządowcy już zbierają podpisy przeciw.
Całą opowieść o wtórnym wykorzystaniu i przetwarzaniu plastiku można włożyć między bajki.
Opiszę szczegółowo, jak doszło do tego bałaganu, o co i z kim walczyłyśmy, a najważniejsze – jak od środka wygląda proces decyzyjny miasta, gdy chodzi o duże eventy importowane za duże pieniądze.
Po reakcjach na trwające od kilku tygodni protesty rolników widać, że Francja i Unia Europejska chętniej poświęcą ekologię niż wolny handel i system premiujący najbogatszych.