Markiewka: Liberalne centrum zamyka oczy, żeby nie widzieć biegu historii
Pod maską centroliberała kryje się przerażona twarz człowieka, który uwierzył, że nadszedł „koniec historii”.
Pod maską centroliberała kryje się przerażona twarz człowieka, który uwierzył, że nadszedł „koniec historii”.
Kolejnymi, coraz to bardziej szalonymi deklaracjami i groźbami Trump już teraz wywołuje poczucie chaosu.
Na myśl o tym, że Rafał Trzaskowski lub Magdalena Biejat mieliby przy ringu dopingować kopiących się i charczących krwią fighterów, można tylko parsknąć śmiechem. Tylko żebyśmy przy okazji nie udławili się popcornem.
Nie po to Elon Musk sfinansował zwycięstwo Trumpa, żeby teraz jego wyborcy mieli dostać to, czego chcieli.
W świecie szykuje się wielkie przemeblowanie, ale nie ma ono nic wspólnego z nową ekipą Trumpa, która prawdopodobnie nie będzie nawet umiała skutecznie na nie zareagować.
Podczas wtorkowej konferencji Donald Trump znów rozważał zalety aneksji Kanady, narzekał na koszty ochrony granicy z północnym sąsiadem i niekorzystny bilans handlu z nim.
Kto by się spodziewał! – stwierdził Emmanuel Macron o ingerencji Muska w politykę, czym dowiódł też swojej małej wyobraźni, gdyż co najmniej od Arabskiej Wiosny w 2011 roku wiemy, że społecznościówki idą w parze z polityką jak mało co.
Niezwykle dumny ze swego zwycięstwa Donald Trump rozpycha się na światowej scenie politycznej jeszcze przed oficjalną inauguracją, która odbędzie się 20 stycznia 2025 roku.
Michał Sutowski rozmawia z Arlie Russell Hochschild i Marcie Shore o politycznym paliwie wstydu, oświeceniowym paradygmacie Baracka Obamy i Ameryce rodem z „Opowieści podręcznej”.
We wpisach publikowanych na swojej własnej platformie TruthSocial Donald Trump łączy trzy tematy, które mają stanowić główne punkty jego polityki zagranicznej: cła, migracje i narkotyki.