Monbiot: Władcy pustyni
Na całym świecie u władzy są ludzie gotowi unicestwić wszystko, byle tylko mogli panować nad ruinami.
Na całym świecie u władzy są ludzie gotowi unicestwić wszystko, byle tylko mogli panować nad ruinami.
Rysuje się już bezpośrednia oś porozumienia między autorytarną władzą państwową Chin a nowymi feudałami Ameryki.
Putin czuje się silny, prowokuje Zachód. Jeśli wkurzy tym Trumpa – spekulują niektórzy – wybuchnie walka kogutów, na której Ukraina może tylko skorzystać.
Trump potrzebuje kogoś, kto mu przypomni, że najbardziej mściwe bóstwo to to, które spełnia najszczersze życzenia.
Idea, że państwo to po taka większa firma, zdominowała wyobraźnię polityczną. Dziś ma katastrofalne skutki.
Co jak co, ale ponuro grozić i nakładać bezwzględne sankcje to Trump potrafi.
Argentyna testuje wprowadzanie dobrobytu drogą cięć – wydatków publicznych i praw człowieka.
Rosja zajmuje się zabawą w nuklearne straszaki, a w wielu miejscach świata nie można już swobodnie oddychać na ulicy.
Winą za to, że Amerykanie dobrowolnie wydali nas wszystkich na pastwę nieobliczalnego faszysty, nie można obarczyć słabej kampanii Kamali Harris. To nie była ani słaba kampania, ani słaba kandydatka. To my jesteśmy słabym gatunkiem.
Trump stanowi ostateczny dowód na to, że liberalizm i faszyzm idą ręka w rękę, że to dwie strony tego samego medalu.