Świat

Bartoś: Papież jezuita to prztyczek w nos Opus Dei

Jezuici byli w Watykanie na cenzurowanym z powodu związków z teologią wyzwolenia. Wybór papieża komentuje Tadeusz Bartoś.

Bergoglio, Argentynczyk, jezuita, ciekawy wybór. Żyje skromnie, sam gotuje sobie obiady. Wiele mówi o pomocy ubogim, stąd zapewne imię Franciszek. To bardzo sympatyczne, że św. Franciszek nie stracił na atrakcyjności nawet w naszym świecie. Miał ponoć Bergoglio denuncjować lewicowych działaczy juncie argentyńskiej, tak podaje św. Internet. Ale czy to prawda, trzeba by sprawdzić. Jest starszym człowiekiem, nie sposób powiedzieć, czy uda mu się coś zdziałać w kwestiach reformy kurii, która jest sprytna i odradza się jak paskudna hydra. 

 

Jezuici od dawna byli w Watykanie na cenzurowanym. Ich miejsce zajęło Opus Dei. Jezuici angażowali się w pracę z ubogimi w ramach wspólnot podstawowych inspirowanych teologią wyzwolenia, stąd stracili zaufanie papieży. Mamy więc w gruncie rzeczy niezwykle interesującą zmianę. Bergoglio jest, tak jak wszyscy kardynałowie, konserwatywny, niechętny poważniejszym zmianom, ale może będzie przynajmniej normalniejszy. W Kościele katolickim jeśli duchowny odzywa się zwyczajnie, jest sympatyczny, spontaniczny, to już prawie święty. Zawsze to coś. Trzeba więc chyba trzymać za niego kciuki, dla naszego dobra (wymiana sekretarza stanu może choćby oznaczać zmianę polityki Watykanu wobec Radia Maryja), ale też dla dobra wielu ludzi na świecie, których życie związane jest z Kościołem katolickim i od niego zależne.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij

Zapisz się na newsletter Krytyki Politycznej
i bądź na bieżąco