Patrząc z innej perspektywy, kwestionując bożka „sprawczości”
Początkowo styl „Ciała” był dla mnie nieco nudny i dezorientujący, jednak dość szybko znalazłam w tym coś hipnotyzującego. Nagroda Bookera z 2025 roku nie wydaje mi się pomyłką.
Początkowo styl „Ciała” był dla mnie nieco nudny i dezorientujący, jednak dość szybko znalazłam w tym coś hipnotyzującego. Nagroda Bookera z 2025 roku nie wydaje mi się pomyłką.
Dobrze życzące Rosji siły na zachodzie powinny kibicować możliwie najgłębszej kulturowej i moralnej rewolucji w Rosji – a nie łudzić się, że już dziś jest jakaś inna Rosja.
83-letni dziś Werner Herzog nie musi już przeciągać trzystutonowego statku przez górę w peruwiańskiej dżungli, by potwierdzić swoją wielkość. A jednak trafiające właśnie do kin „Sny o słoniach” to film, który ogląda się z zapartym tchem.
Sprawa dopłat do ZUS dla artystów wydaje się przegrana, emocje są przeciwko wierszokletom i pacykarzom. Ale nie wierzycie w ten nagły wybuch troski o kasjerki, sprzątaczki, emerytów i chore dzieci, którym państwo chce odjąć od ust, prawda? Bo ci samarytanie protestowali też przeciwko darmowym podpaskom i obiadom w szkołach.
Kiedyś sfrustrowany chłopak zbierał kolegów i zakładał kapelę. Dziś siedzi samotnie i nagrywa trzygodzinny redpillowy odcinek o „hipergamii kobiet”.
Światowa publiczność skorzystałaby, gdyby zamiast kolejnego Rosjanina albo drugorzędnej amerykańskiej pisarki poczytała więcej Polaków, Czechów czy Węgrów.
Choć powieści Louise Erdrich i Bea Vianen dzieli blisko pół wieku i kontekst społeczno-polityczny – „Okrągły dom” rozgrywa się w rezerwacie Odżibwejów, „Surinamie, to ja” w byłej holenderskiej kolonii – obie można czytać w podobnym kluczu.
Samorząd to jedyny system, który od 30 lat ani razu nie był reformowany. Ale kryzys demograficzny i przybierające na sile oczekiwania mieszkańców zmienią w Polsce lokalnej wszystko.
Czy „Hamlet” naprawdę musi być mądry, czy wystarczy, że jest ciekawy? Spektakl w reżyserii Kamila Białaszka, znanego też jako raper Koza, w Teatrze Powszechnym w Warszawie nie jest może szczególnie spójny czy intelektualnie głęboki, ale z pewnością wart uwagi.
Dokładnie w 1992 roku był ten szumnie zapowiedziany koniec historii i wtedy się urodziłam. Okazało się, że, ku zaskoczeniu wielu, historia jednak się jeszcze potoczyła – mówi autorka komiksu „Okruchy. Dojrzewanie w postkomunistycznej Polsce”.