Jak komuniści podzielili się na solidarnościowców i jaruzelczyków
Antykomunizm jest obecnie silniejszy i bardziej rozpowszechniony niż w czasach faktycznej dyktatury komunistycznej, gdy władza „ludowa” wyprowadzała na ulice czołgi.
Antykomunizm jest obecnie silniejszy i bardziej rozpowszechniony niż w czasach faktycznej dyktatury komunistycznej, gdy władza „ludowa” wyprowadzała na ulice czołgi.
Nie wiadomo, jak inwestycja wpłynie na obszar chroniony, ponieważ nikt nie wymagał od inwestora dokumentacji w tym zakresie. Starosta Piaseczyński wydał po prostu pozwolenia na budowę, nie biorąc pod uwagę, że jest to teren ochrony przyrody – a RDOŚ w ogóle o tym nie wiedział.
Polska utrzymuje złotego na niskim poziomie, bo chce udawać biedniejszą niż jest. Na tej samej zasadzie nie chcemy się wychylać w polityce międzynarodowej, żeby przypadkiem nie wystawić się na retorsje ze strony silniejszych. To wcale nie jest głupia polityka.
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy została rozbrojona, a narzędzie, które miało działać automatycznie i skutecznie, zamieniono w procedurę, którą można obchodzić, opóźniać i uprzejmie ignorować. To polska specjalność legislacyjna – najpierw tworzy się mechanizm, a potem wyjmuje z niego baterie.
Czarzasty już dziś de facto ma samodzielną władzę w partii, którą kieruje od 2016 roku. W polityce jednak nic nie jest tak proste – interesy i opcje aktorów zmieniają się wraz z ich wiekiem i kontekstem zewnętrznym.
Bez muzeum komunizmu będziemy dalej gumkować 50 lat polskiej historii, zamiast namysłu oferując lęki i fantazje o ezoterycznym zjawisku na ziemiach polskich z obcego nadania.
Notowania PSL i Polski 2050 szorują po dnie, więc można przestać się z nimi liczyć. Problemem dla premiera staje się Adrian Zandberg.
Jesteśmy jednym z 20 najbogatszych krajów świata. I lepiej już nie będzie, bo tak wygląda bogactwo, do którego aspirowaliśmy.
Nocne zatrzymania, walizki spakowane „na wszelki wypadek”, detencja przypominająca karę – tak wyglądają „skuteczne deportacje”, którymi chwalą się polscy politycy.
Grzegorz Jankowski kpi z samotności, a komercyjne aplikacje randkowe żerują na niej, zarabiając krocie. Czy „państwowy Tinder” to realna alternatywa?