We Wrocławiu doszło do wojny, którą „miłujący porządek” wypowiedzieli rumuńskim Romom zamieszkałym na terenie dawnych ogródków działkowych. Własnoręcznie postawione przez Romów osiedle widać z pobliskiego osiedla. Mieszkańcom to przeszkadza. Rani jedynie słuszny zmysł estetyczny mieszkańców. W sąsiedztwie obozowiska spadają ceny nieruchomości. Część mieszkańców coraz głośniej domaga się usunięcia z osiedla 50 osób, głównie dzieci. Magistrat reaguje, dając Romom 14 dni na opuszczenie należącego do miasta terenu.
Cały tekst do przeczytania na łamach Le Monde diplomatique – edycja polska.


















Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.