Gdy w marcu 2023 roku ujawniono kolejne brzydkie karty z biografii papieża w reportażu Franciszkańska 3 Marcina Gutowskiego i książce Ekkego Overbeeka Maxima culpa. Jan Paweł II wiedział, Sejm błyskawicznie zareagował uchwałą broniącą jego dobrego imienia. Pierwsza fala entuzjazmu i nadziei na strącenie wizerunków obrońcy pedofilów z pomników szybko ustąpiła powszechnemu przekonaniu, że skandale są politycznym problemem dla ówczesnej opozycji. Anna Maria Żukowska zapowiadała, że „żadnego odjaniepawlania nie będzie”, bo to „wyświadczanie przysługi Prawu i Sprawiedliwości”. Wojnę religijną odwołano jeszcze przed pierwszymi wystrzałami.
Trzy lata później, tuż po pisowskim konklawe, w wyniku którego namaszczono Przemysława Czarnka na kandydata na premiera, pytanie brzmi: czy nieprawica wynalazła już sposób, by wykorzystać słabnące papistowskie uniesienia wśród młodych wyborców i czy wytoczy ciężkie działa wobec „trzech Konfederacji” na pole nowej wojny religijnej? I czy z Jana Pawła II można zrobić polskiego Jeffreya Epsteina?
Czarnek to dar dla lewicy
Trudno ukryć, że dla ateistów, a nawet tzw. Kościoła otwartego, różnice między największymi partiami katolickich radykałów w Polsce są trudne do zauważenia. Przemysław Czarnek włożył w życiu więcej energii w obronę Jana Pawła II niż w przekonywanie swojego ludu, że miejsce kobiety jest przy garach. Grzegorz Braun w objazdowym kinie zaprezentował Polakom film Gietrzwałd 1877, przekonując, że Matka Boska mówiąca po gietrzwałdzku w drugiej połowie XIX uratowała polskie ziemie przed wojenną pożogą. W kwestii języka, w którym przemawia Najświętsza Panienka do polskich poddanych, zgodziła się z nim posłanka PiS Maria Kurowska.
Wynikające z Soboru Watykańskiego II zmiany w Kościele krytykował Sławomir Mentzen, który jednak „nie trawił” papieża Franciszka, nazywając go „południowoamerykańskim komunistą”, a największym kościelnym sceptykiem w prawicowym wariatkowie wydaje się dziś krytykujący kardynała Rysia i innych „miękkich” księżuli endek Krzysztof Bosak – co wiele mówi o różnorodności poglądów po tamtej stronie barykady. Fanatyk fanatykiem pogania.
Nawet jeśli wiecznie drżąca przed klerem Koalicja Obywatelska boi się, że choćby krztyna krytyki Jana Pawła II i brak respektu dla bogobojnych mas ludowych odebrałby jej szansę na zostanie partią 40 proc., to jednolitość bloku prawicowego pod względem stosunku do Kościoła stwarza szansę jakże licznym środowiskom antyklerykalnym – lub po prostu tym, które chciałyby wreszcie rozdziału Kościoła od państwa, po dekadach nieszczęść, jakie księża sprowadzili na polską demokrację.
Poza stosunkiem do Unii Europejskiej inne linie podziału łatwo można neutralizować: wolnorynkowa KO ma średnie argumenty do pójścia na noże z wolnorynkową Konfederacją, socjalną korektę – przy umiarkowanym sprzeciwie lewicy – przypisał sobie PiS, przeciętna osoba potrafi wymienić jednego polityka Lewicy i nie widziała w telewizorze członka partii Razem od czasów pandemii. Granica między kopią a oryginałem się zaciera, jak to w dobie reprodukcji technicznej. Dlatego religijny obłęd Czarnka to dla nich dar niebios.
Kinomani przy urnach
Z pomocą w nakręcaniu emocji antypapieskich mogą pomóc choćby akta Jeffreya Epsteina oraz zapowiedziany kilka dni temu film Bertranda Bonello Santo Subito!
Bonello, z którym Piotr Czerkawski porozmawiał na naszych łamach w 2024 roku, gdy na festiwalu Nowe Horyzonty prezentowano Bestię oraz wcześniejsze filmy Francuza, zapowiedział, że jego kolejne dzieło będzie traktować o procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II, z udziałem Andrzeja Chyry w roli głównej, Cezarego Żaka (Stanisław Dziwisz), Marka Ruffalo (adwokat diabła) i Charlotte Rampling (w roli Anny-Teresy Tymienieckiej, wieloletniej przyjaciółki papieża).
W wywiadzie z Czerkawskim Bonello zapowiadał, że ciągle marzy o zrobieniu komedii. Santo subito może być ku temu znakomitą okazją: procesy kanonizacyjne i beatyfikacyjne w XXI wieku to istna beczka śmiechu – wystarczy zresztą przypomnieć beatyfikację założyciela Opus Dei. Z kolei listy między papieżem a Tymieniecką, które potwierdzają, że dla ofiar pedofilii w Kościele papież miał co najwyżej modlitwę, nie wywołały większej reakcji w Polsce – będzie więc można włożyć kij w mrowisko.
Tu znów warto cofnąć się do roku wyborczego – tym razem 2019, kiedy chwilę po kasowym sukcesie Kleru i premierze Tylko nie mów nikomu braci Sekielskich nawet Jarosław Kaczyński zapowiadał bezwzględną walkę z pedofilami i zero tolerancji dla molestujących dzieci księży. Oczywiście nagły wzrost niechęci do kleru został sprawnie rozbrojony przez partię rządzącą, ale nawet znajdująca się u szczytu nijakości Platforma Obywatelska ugrała na nim parę głosów w wyborach parlamentarnych, a zwłaszcza europejskich, w których trzeci wynik osiągnęła… Wiosna Roberta Biedronia, wyprzedzając Korwina, Kukiza, Lewicę Razem i Koalicję PolExit. Sam Biedroń zorganizował pokaz filmu Sekielskich w PE, próbował też wyświetlać go przed katedrą polową Wojska Polskiego. Chwilę później Biedroń został wyznaczony na kandydata w prezydenckich, pandemicznych wyborach, i choć dziś jest chyba jednym z najmniej lubianych polityków w Polsce, to szczyt osiągnął w dużej mierze walcząc z klerem.
Młodzież odjaniepawlona tak, że bardziej się nie da
Bonello to niezły wykręt i nawet ulubieńcy publiczności w osobach Chyry i Żaka raczej nie sprawią, że jego wizja trafi pod strzechy i poruszy masy tak jak Smarzowski, szykujący się dla odmiany do premiery dwuczęściowego filmu o czasach Mieszka I, długiego jak Szatańskie tango Beli Tara. Skądinąd w tym przypadku za konsultacje będą odpowiadać eksperci dość odlegli od tego sławnego antykościelnego i antypolskiego wajbu, za który wielu z nas doceniło mistrza – o kluczowym już w 2019 roku pisał na naszych łamach Przemysław Witkowski.
Jednak każdy kolejny rok przybliża nas do momentu, w którym większość wyborców nie będzie już pamiętała „obwoźnego sado maso” z udziałem papieża Polaka, kojarząc go głównie jako Króla w Żółci, zazdrosnego o popularność Matki Teresy, zblatowanego z Opus Dei, małostkowego i obojętnego na cierpienia kobiet, molestowanych dzieci i umierających na AIDS w Afryce. Przekonanie posłanki Żukowskiej, że szkalowanie papieża pomaga PiS, miałoby sens, gdyby polityczka należała do KO – a nie do jednej z dwóch partii w Sejmie deklarujących się jako lewicowe, które w sondażach ciągle balansują na granicy progu wyborczego.
W 2023 roku Przemysław Czarnek jako minister edukacji mówił, że „trwa potężny atak ideologiczny na rodzinę i na autorytety, takie jak św. Jan Paweł II”. To jedno z tych reakcyjnych stwierdzeń, które byłyby piękne, gdyby były prawdziwe. W 2022 roku ówczesny minister edukacji mówił też jednak, że nie można już bardziej „odjaniepawlić” młodzieży – dzieło zniszczenia zostało dokonane. Wybierając Jana Pawła II na swojego najważniejszego patrona obok Jarosława Kaczyńskiego kandydat PiS na premiera z pewnością wielokrotnie badał, rozważał i analizował możliwość jego zaprzęgnięcia do kampanii. Oby podobną pracę wykonali ci, którzy nie podzielają przekonań Czarnka o cnotach niewieścich.










Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.