🛑 5 lutego minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował, że podpisał rozporządzenie, które usprawni walkę z mową nienawiści i innymi przestępstwami motywowanymi uprzedzeniami.
📈 Jak podaje Komenda Główna Policji, tylko od 1 stycznia do 31 lipca 2025 roku stwierdzono 543 takich przypadków, czyli o 159 więcej, niż w tym samym okresie w 2024 roku.
W tym roku na obszarze działania każdej prokuratury okręgowej została wyznaczona prokuratura rejonowa specjalizująca się w ściganiu przestępstw motywowanych nienawiścią. W pierwszej wersji rozporządzenia wyznaczono 13 takich prokuratur, w ostatecznej 50.
Chociaż rozporządzenie jeszcze nie zostało wdrożone, liczne prawicowe konta i grupy w mediach społecznościowych unoszą się w histerii, że oto państwo polskie, zamiast bronić Polaków, to walczy o obcych, a sama zmiana stała się pretekstem do hejterskich ataków na inne grupy narodowościowe.
Fałszywa „Prokuratura ds. Przestępstw z Nienawiści” na Facebooku
13 stycznia, kilka tygodni po tym, jak projekt rozporządzenia ministra Żurka trafił do konsultacji społecznych, na Facebooku pojawiła się strona Wyspecjalizowanej Prokuratury ds. Przestępstw z Nienawiści w Warszawie. Link w opisie profilu prowadzi do strony Prokuratury Krajowej, z oficjalnym rozszerzeniem rządowym – gov.pl. Wizualne materiały na stronie przypominają te tworzone przez instytucje rządowe.
Następnie pojawiły się neutralne, informacyjne publikacje dotyczące codziennej pracy Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Każda z nich ma od zera do jednego polubienia. A potem, 10 lutego – bum! Na stronie pojawiła się informacja, że Myroslava Keryk z Ukraińskiego Domu, polska obywatelka narodowości ukraińskiej, od lat działająca na rzecz integracji migrantów w Polsce, zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za antypolskie wypowiedzi.
Jako przykład zostało podane nagranie z TikToka, w którym Keryk niechlubnie wypowiada się o Polsce i Polakach. Może i byłby to powód do oburzenia, gdyby nie fakt, że rolka powstała przy pomocy sztucznej inteligencji, z użyciem technologii deepfake. Po interwencji Ukraińskiego Domu została zablokowana, ale dostała drugie życie na Facebooku. W tej chwili ma 1,9 tys. polubień, 380 komentarzy i ponad 150 udostępnień.
– Większość podmiotów zajmujących się oszustwami i dezinformacją od lat stosuje taktykę dywersyfikacji – mówi Igor Rozkladay, ukraiński ekspert ds. dezinformacji w mediach społecznościowych. – Dlatego „przynęta” może znajdować się na jednej platformie, a dezinformacja rozprzestrzenić na innej.
Opublikowana przez Ambasadę Ukrainy w Polsce neutralna instrukcja, w jaki sposób można zgłosić mowę nienawiści właściwym polskim organom, została okrzyknięta „manualem donoszenia na Polaków”. Według badania CBOS stosunek do Ukraińców jest najgorszy od lat: tylko 29 proc. ankietowanych deklaruje sympatię, 43 proc. – negatywne emocje. Poparcie dla przyjmowania uchodźców dawno spadło poniżej 50 proc. Ktoś jest wyraźnie zainteresowany, by sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu.
Antyukraińska kampania w Polsce. Ataki na liderki społeczności
Społeczność ukraińska w Polsce jest stale bombardowana mową nienawiści – czy to przez anonimowych hejterów, czy prawicowych polityków. Posłowie Waldemar Skalik i Konrad Berkowicz stali się monotematycznymi twórcami antyukraińskich treści. Partia Grzegorza Brauna również żeruje na tym sentymencie, żywiącym się czasem prawdziwymi informacjami na temat przestępstw popełnionych przez obywateli Ukrainy czy korupcji wśród ukraińskich urzędników, ale częściej – fejkami na temat pobytu ukraińskich migrantów i uchodźców w Polsce. Jednak szczególnie groźnie wyglądają ataki na liderki ukraińskiej społeczności.
W ubiegłym roku polski komentariat – od anonimowych konfederackich kont po byłego premiera Leszka Millera – grillował Natalię Panchenko, liderkę fundacji Euromajdan Warszawa i Stand with Ukraine. Wychwycono pojedyncze zdanie z jej wywiadu dla ukraińskiej stacji telewizyjnej, w którym stwierdziła, że napięte relacje między Polakami a Ukraińcami mogą doprowadzić do zamieszek i podpalania sklepów w Polsce (z rozmowy jasno wynikało, że mówi o możliwych atakach Polaków na Ukraińców, a nie odwrotnie). Rozpoczęła się kampania nienawiści skierowana nie tylko przeciwko Panchenko, ale i jej rodzinie.
– Najpierw były stworzone przez sztuczną inteligencję materiały na TikToku, potem setki nienawistnych komentarzy na Facebooku i X. Do prokuratury zgłaszałam tylko groźby karalne pod adresem moim i mojej rodziny. Obecnie toczy się sześć postępowań – mówi Natalia Panchenko. – Kilka miesięcy temu za pomocą Brand24 [polska firma technologiczna specjalizująca się w monitorowaniu i analizie treści w internecie – przyp. red.] podliczyliśmy z ekipą, że wydano nawet 15 mln złotych, by mające podburzać do nienawiści wobec mnie materiały zostały wyświetlone 80 mln razy. Odtąd gdy w Polsce jest jakiś pożar, pod informacjami na ten temat ludzie wklejają moje zdjęcie.
Panchenko podkreśla, że wie tylko o ułamku hejterskich i oczerniających ją akcji. – O fejkach na mój temat zwykle dowiaduje się, gdy ktoś podsyła mi rolkę z TikToka, na którą przypadkowo trafił. W opisach zwykle figuruję nie pod nazwiskiem, tylko „Ukrainka” albo „Ukraińska nacjonalistka”. O ile podszywanie się pode mnie prokuratura bada, to na podszywanie się pod fundacje, którymi kieruję, nie ma paragrafu.
Ostatni atak na Myroslavę Keryk nie był dla niej pierwszym tego rodzaju doświadczeniem. Od 2019 roku, kiedy zdecydowała się wystartować w wyborach parlamentarnych, jest stale oczerniana.
– Ataki nasiliły się mniej więcej rok temu i nie ograniczają się do mediów społecznościowych. Sprawcy dewastowali ściany Ukraińskiego Domu w Warszawie i wysyłali w jego imieniu listy do samorządów lub na rzecz poparcia konkretnych polityków. Niewątpliwie miały wywołać wrażenie, że „Ukraińcy mieszają się do polskiej polityki” i w ten sposób wzbudzić niechęć wobec całej migranckiej społeczności.
Dezinformacja niszczy relacje polsko-ukraińskie
Teraz po raz pierwszy ktoś podszywa się pod instytucję rządową w mediach społecznościowych, by zaatakować przedstawicielkę ukraińskiej diaspory. Znamienne, że kilku Ukraińców, którzy podczas koncertu Maksa Korża w sierpniu ubiegłego roku przeskoczyli przez barierkę i szarpali się z ochroną, deportowano w tydzień, tymczasem fałszywy profil Wyspecjalizowanej Prokuratury ds. Przestępstw z Nienawiści w Warszawie na Facebooku swobodnie działa od miesiąca, a od tygodnia rozpowszechnia nieprawdziwe informacje godzące w wizerunek konkretnej obywatelki oraz dobro relacji polsko-ukraińskich.
Dezinformacja i hejt w sieci wyrządzają dziś relacjom polsko-ukraińskim, szczególnie na poziomie międzyludzkim, więcej szkody, niż nietrafione wypowiedzi Nawrockiego czy Zeleńskiego. By się z tym zmierzyć, trzeba będzie nie tylko zaangażować prokuraturę, ale też stawić czoło zarządom big techów. A to już nie będzie takie łatwe i efektowne, jak przerzucenie przez granicę kilku niesfornych dwudziestolatków.










Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.