Kraj

Biskup Jędraszewski, czyli „zaraza gorsza od cholery i bolszewizmu” w Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu

Fot. Adam Bujak/Wikimedia CC0

Abp Marek Jędraszewski został w czwartek wybrany na kościelnego współprzewodniczącego Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Zastąpił Sławoja „Flaszkę” Głódzia, który przeszedł na zasłużoną emeryturę. Wybór komentuje Jaś Kapela.


„Biskupi w czwartek, 27 sierpnia, podczas 386. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski obradującego na Jasnej Górze dokonali wyboru nowego członka, a następnie nowego współprzewodniczącego Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Od 2007 roku funkcję tę pełnił abp Sławoj Leszek Głódź. Po jego przejściu na emeryturę zaistniała potrzeba wyboru nowego członka Komisji. Został nim abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski. W kolejnym głosowaniu biskupi spośród członków wybrali wiceprzewodniczącego Komisji. Został nim metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski” – napisało biuro prasowe Konferencji Episkopatu Polski.

Zaprawdę Najświętsza Maryja Panna Królowa Polski musi czuwać nad polskim Kościołem. Czy można było sobie wyobrazić lepszego członka Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu niż krakowskiego metropolitę arcybiskupa Marka Jędraszewskiego? Tak, tego samego, który wymyślił „tęczową zarazę” i porównywał osoby LGBT+ do epidemii cholery i bolszewizmu.

„Tęczowa zaraza”. Uniwersytet Adama Mickiewicza reaguje na homofobiczny hejt Jędraszewskiego

Oczywiście nie będzie mu łatwo godnie zastępować swojego poprzednika Sławoja Leszka Głódzia. Arcybiskup gdański był nie tylko znanym smakoszem alkoholi i actimeli, ale również doktorem prawa kanonicznego oraz generałem dywizji Wojska Polskiego. Nie sposób zapomnieć też o jego luksusowych posiadłościach, wystawnym stylu życia, hodowli danieli oraz mobbingowaniu i upokarzaniu podlegających mu księży.

Choć nie będzie łatwo przebić jego zasługi dla wspólnoty wiernych i całej Polski, to nie da się ukryć, że Jędraszewski już od dawna się stara, żeby przejść do historii jako człowiek pozbawiony resztek przyzwoitości i zaskarbić sobie sympatię rządzącej partii. Czy nie tak pan Jezus powiedział?

Z tego, co pamiętam z lektury Biblii, Katechizmu Kościoła katolickiego, a także lekcji religii, to najważniejsze w ewangelii miało być przykazanie miłości. Oczywiście nie jestem profesorem nauk teologicznych jak arcybiskup Marek Jędraszewski, więc mogłem czegoś nie zrozumieć. Ale raczej nie trzeba być teologiem, żeby rozpoznać zwykłą podłość.

Bo nie wiem, jak inaczej można określić uskutecznianą przez Jędraszewskiego kampanię nienawiści wymierzoną w osoby LGBT+. Jak można przeczytać, Katechizm Kościoła katolickiego zaleca traktować osoby homoseksualne z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. A co z tym zaleceniem robi nasz profesor nauk teologicznych? W homilii na mszy z okazji 75. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego Jędraszewski użył sformułowania „tęczowa zaraza” wobec osób LGBT. Zacytujmy: „Dzisiaj już wiemy, że czerwona zaraza po naszej ziemi nie chodzi. Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie marksistowska i bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha – neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa”.

Wcześniej w tym samym kazaniu arcybiskup przypomina o zbrodniczych zamysłach i rozkazie Hitlera „o całkowitym zburzeniu miasta”, a także powołuje się na Stalina, który „nie chciał, aby Polacy poczuli się gospodarzami w Warszawie, by byli u siebie w swoim kraju”. Możemy się więc domyślać, że tego samego chce „tęczowa zaraza”.

Nie słyszeliście, żeby osoby homoseksualne domagały się zburzenia Warszawy? Cóż, ja też nie, ale nie jestem arcybiskupem ani duchownym i nie mam bezpośredniego kontaktu z panem Bogiem, więc pewnie mogłem coś przegapić.

Jednak o ile się orientuję, to „ideologia LGBT+” nie domaga się burzenia polskich miast ani wynarodowienia Polaków. Wręcz przeciwnie. Kampania Przeciw Homofobii, Miłość Nie Wyklucza czy wiele innych organizacji chciałoby, żeby osoby nieheteroseksualne mogły się czuć w Polsce u siebie, żeby miały te same prawa i możliwości co wszyscy inni Polacy i Polki. Prawa, które rzekomo gwarantuje im konstytucja. W efekcie jednak traktowane są z typowo katolickim szacunkiem, współczuciem i delikatnością.

Krakowski metropolita nie ustaje w staraniach, aby być na pierwszej linii frontu walki z zagraniczną (ptaszki ćwierkają, że również watykańską) ideologią, a może nawet zarazą. Jeździ po kraju z wykładami pt. Tęczowa zaraza – jak z nią walczyć? Rzecz o LGBT, a na łamach prasy tłumaczy: „Jeśli mówimy, że LGBT jest ideologią będącą rodzajem umysłowej zarazy, to tym samym stwierdzamy, że jest czymś, co nas atakuje oraz nam zagraża i przed czym trzeba ratować siebie, a także innych ludzi”.

Jędraszewski uzasadnia swoje traktowanie osób LGBT porównaniami do… walki z epidemią dżumy czy cholery. Widać, że to doktor teologii, a nie medycyny, bo wiedziałby, że z chorobami się nie walczy, tylko je leczy. Niestety najwybitniejsi katoliccy naukowcy wciąż nie opracowali skutecznej metody leczenia homoseksualizmu, więc pozostaje im tę „chorobę” tępić. Mogliby jednak zacząć od siebie.

Czyż ubieranie się przez księży w sukienki nie wprowadza w umysły dzieci zamętu i nieuporządkowania, który skutkuje wątpliwościami co do ich tożsamości seksualnej?

W każdym razie walka z tęczową zarazą to oczywiście niejedyny front, na którym bije się nasz dzielny arcybiskup. Oprócz potępiania związków homoseksualnych, mających być szyderstwem z Boga, piętnuje też niemoralność zapłodnienia in vitro, sprzeciwia się idei Czarnych Protestów oraz grzmi na „ekologizm”, twierdząc, że jest to „zjawisko bardzo niebezpieczne […] to coś, co się narzuca, a ta aktywistka (Greta Thunberg) staje się wyrocznią dla wszystkich sił politycznych, społecznych”.

Czy szatan opętał polski Kościół?

Niestety tutaj krakowski metropolita również się myli. Pomimo całej naszej wiedzy na temat szóstego wymierania, katastrofy klimatycznej i niszczenia środowiska ciągle nie słuchamy naukowców, a wyrocznią jest krótkoterminowy zysk, a nie Greta Thunberg.

Od teologa formatu Jędraszewskiego oczekiwałbym jednak trochę większej orientacji nie tylko w światowych trendach, ale również w naukach jego własnych kolegów po sutannie. Ciekawe, co by powiedział na przykład o słowach Jana Pawła II, który podczas spotkania z młodzieżą zauważał, że: „błędne modele rozwoju doprowadziły do zachwiania równowagi ekologicznej na Ziemi”. A bynajmniej nie był to jedyny raz, gdy Karol Wojtyła wzywał do poszanowania środowiska. Najwyraźniej obecne władze polskiego Kościoła mają głęboko gdzieś nie tylko treść ewangelii, ale również nauczanie papieża Polaka.

Jedno trzeba biskupom przyznać. Niewątpliwie wybrali sobie dobrego człowieka do przewodzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu.

Arcybiskup jest tak świetnym rzecznikiem PiS-owskiej władzy, jakby dostawał SMS-y z przekazami dnia prosto z Nowogrodzkiej. Nawet więcej, państwową ideologię wzbogaca własną kreatywnością, jak choćby słynnymi słowami o „tęczowej zarazie”, które szybko zostały podchwycone przez polityków.

Jędraszewski pomaga też rządzącym politykom drobnymi przysługami. Pomógł zorganizować choćby ślub Jacka Kurskiego w kaplicy sanktuarium w Łagiewnikach. W sumie to całkiem duża przysługa, zważywszy że nie tak łatwo dostać zgodę na ślub w łagiewnickim sanktuarium. Tym bardziej gdy było się już wcześniej żonatym przez 24 lata, a nawet miało z żoną trójkę dzieci.

Nie ma jednak rzeczy niemożliwych. Sąd kościelny miał stwierdzić u Jacka Kurskiego psychiczną niezdolność do zawarcia małżeństwa, dzięki czemu mógł ożenić się po raz drugi. Mam nadzieję, że prezes TVP tym razem podjął decyzję z większą rozwagą i umysłową zdolnością. Choć sądząc po doborze repertuaru w TVP, można w to nadal wątpić.

Ale możliwe, że nową żonę wybrał mu Prezes, co by rozwiązywało problem i gwarantowało, że kolejnych żon już nie będzie.

Żarty żartami, ale prawda jest taka, że wybór Jędraszewskiego na członka Episkopatu dowodzi, że polski Kościół nie tylko tańczy, jak mu PiS zagra, ale jest też otwartym wrogiem osób LGBT+ i jawnie przyczynia się do skierowanej wobec nich przemocy.

Właśnie ukazało się Stanowisko Konferencji Episkopatu Polski w kwestii LGBT+. Jak komentuje je Maja Heban, „jest to stek antynaukowych, fanatycznych bzdur […], które są otwarcie pogardliwe wobec nauki i praw człowieka”. Oprócz jawnej pogardy dla nauki i praw człowieka mamy również bardzo konkretne i niebezpiecznie propozycje polskiego Episkopatu, jak np. postulat tworzenia ośrodków zmieniania tożsamości seksualnej. Jak piszą biskupi: „konieczne jest tworzenie poradni (również z pomocą Kościoła, czy też przy jego strukturach) służących pomocą osobom pragnącym odzyskać zdrowie seksualne i naturalną orientację płciową”.

Jak rozumiem „naturalna orientacja płciowa” to dla biskupów ta, jaką mają księża, czyli żadna? Nie trzeba być wielkim naukowcem, żeby wiedzieć, że w naturze występują zachowania i związki homoseksualne. Nie mówiąc o rzeczach takich jak obojnactwo. Jak więc miałyby wyglądać takie „poradnie” i na czym miałaby polegać terapia? Obawiam się, że zwykłe bicie pasem, pałką czy krzyżem po głowie może być nieskuteczne. Nie pomogą nawet elektrowstrząsy, praktykowane przecież całkiem niedawno w Polsce przy „leczeniu” homoseksualizmu.

Ministerstwo Rozwoju Leczenia Homoseksualizmu

Co zatem? Lobotomia? A może katolicy naukowcy opracowali jakieś środki farmakologiczne, pozwalające wrócić do „naturalnej orientacji”? Wystarczyłoby przecież zlikwidować popęd seksualny, a kościelny postulat o życiu w czystości mógłby być zrealizowany. Pytanie, dlaczego nie zażywają ich sami księża, którzy tak często mają problem z utrzymaniem własnej seksualności w ryzach? Czy są już takie poradnie dla księży?

Trochę się śmieję, ale sprawa jest poważna. Próby zmiany orientacji seksualnej mogą przynieść ogromne szkody psychiczne, dlatego kolejne kraje zakazują tego rodzaju „terapii”. Najwyraźniej polski Episkopat pozazdrościł „tęczowej zarazie” bycia gorszą od komunizmu i postanowił sam postawić na iście stalinowskie metody.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.